Czarnogóra ma własnych uchodźców – Romów

Dzisiaj Montenegro, jutro Monte Carlo
Biali z organizacji międzynarodowych za każdym razem przyjeżdżają na jeden dzień i obiecują, że wszystko się zmieni. Przez 15 lat się nie zmieniło.
Romowie z Konika, dzielnicy Podgoricy, pracują na czarno na targu warzyw, budowach, handlując ubraniami. Zbierają też złom, przetrząsają śmietniki...
Marcin Szot

Romowie z Konika, dzielnicy Podgoricy, pracują na czarno na targu warzyw, budowach, handlując ubraniami. Zbierają też złom, przetrząsają śmietniki...

Ludzie z Podgoricy, stolicy Czarnogóry, nie zapuszczają się tu, zwłaszcza po zmroku. Po co? Nie ma kina, teatru, boiska, centrum handlowego, kawiarni, restauracji, siłowni. Są za to Cyganie.

Konik to czarnogórskie getto, gdzie wychudzone konie chodzą luzem. Trzeba patrzeć pod nogi, bo pokrywy od studzienek dawno już poszły na złom. To stąd do miasta wyjeżdżają trójkołowce, wozy ciągnięte przez konie lub motory z podczepionymi wózkami. Nowymi osiedlami stolicy wracają do podmiejskich obozowisk wypełnione plastikiem, sprężynami, starymi lodówkami, kawałkami metalu i innym śmieciem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj