Bliźniak kazirodca, czyli gwałt za zamkniętymi drzwiami

Takie jest życie, córuchna
O tym, jak Ewunia, nie posłuchawszy matki, skompromitowała seksualnie rodzinę.
Ostatni raz mieli ze sobą intymną styczność w dzień Wszystkich Świętych, gdy bliższa i dalsza rodzina udała się upamiętnić groby.
mayatnik63/PantherMedia

Ostatni raz mieli ze sobą intymną styczność w dzień Wszystkich Świętych, gdy bliższa i dalsza rodzina udała się upamiętnić groby.

Obawa przed zakłóceniem rodzinnego statusu, na który zaharowywali się ojciec z matką, ryglowała jej krtań.
Giulio_Fornasar/PantherMedia

Obawa przed zakłóceniem rodzinnego statusu, na który zaharowywali się ojciec z matką, ryglowała jej krtań.

Klej w sztyfcie był pierwszym erotycznym gadżetem, jaki wymyślił 7-letni Olafek, gdy jeszcze nie mógł skorzystać z własnej męskości.
Felipe Rodriguez/Alamy Stock Photo/BEW

Klej w sztyfcie był pierwszym erotycznym gadżetem, jaki wymyślił 7-letni Olafek, gdy jeszcze nie mógł skorzystać z własnej męskości.

Pozasuwali rolety dzień/noc i siedli radzić przy stole w dużym pokoju, dekorowanym co niedziela na obiadowy kwadrans. W sklepie Wszystko za 5 zł dokupowało się chińskie drobiazgi, by jeść przy święcie w atmosferze miłej dla oka. I teraz takie coś! Tak skompromitować prawidłową rodzinę.

Obawiając się echa w salonie, poprzysuwali do siebie krzesła obite świeżą tapicerką. Ojciec, matka, obie babki i ona, Ewunia, obecnie Ewka, która właśnie doprowadziła familię, goszczącą przy tym stole najświętszego proboszcza, do moralnego udaru. Odrestaurowane krzesło po Olafku stało puste. Od 48 godzin przetrzymywany w zielonogórskim areszcie, bo Ewce nagle zebrało się na płacz i złożyła na Olafka seksualne zawiadomienie. Niby że Olafek od 15 lat wymusza na niej oddania intymne.

(Otworzyli żołądkową gorzką). Wyrodne dziewuszysko. Zawiadamiać na brata bliźniaka, na krew z jeszcze krwistszej krwi. Dlaczego nie przyszła skarżyć do swoich? Utuliliby Ewkę, zrugali Olafka, sku…syna, że z taką szkodą wszedł w rodzinę, ale zatrzymaliby w progu rozlewające się mleko. A teraz, czym odplamić takie coś? (Stuk chińskiego kieliszka o kieliszek). Jak, k...wa, żyć? Planować podwórkowe grille na ładnie rozwijające się lato? Zbliżające się matczyne okrągłe urodziny? Jeśli Ewka słów swoich nie odszczeka, wynocha z domu. Rodziny niech w takie, k…wa, życie nie miesza.

Wyszła. W drodze na przystanek PKS niewyłączony dyktafon, rejestrujący rozmowę przy gorzkiej, jeszcze długo nagrywał szloch. Spowodowany takim, k…wa, życiem.

Komunię spożywała po raz pierwszy już jako praktykująca miłość fizyczną. Ale jeszcze nie cyniczna. W drodze na przymiarki do alby, gdy Olafka nie było w pobliżu, układała w dziecinno-dorosłe słowa, jak podpytać matkę o to, czy nadmieniać na spowiedzi, co robią z Olafkiem? A może jednak te rzeczy są nieistotne z perspektywy zbawienia? Ściąga z rachunku sumienia dla ośmiolatka za takie coś nie sugerowała żałować. Olafek mawiał, że skoro tak, nie należy się i pokuta. Normalna ludzka rzecz, że wchodzi do niej na pięterko po łóżkowej drabince. Chudy Ksawery z trzeciej A też robi te rzeczy z pięcioletnią siostrzyczką. Bliźniak Olafek był zawsze w ripostach ponadprzeciętnie bystry na swój wiek. Seksualny strateg od maleńkości. Jeszcze nie wypadły mu zęby mleczne, a już mocno bił Ewunię plastikowym mieczem, by – uświadamiają ją dziś miłe terapeutycznie panie – poskromić ego. Zdominować, jak Turcy w haremach swoje kobiety.

Metodycznie strzelał w Ewunię z procy, karząc za to, że wzięła jego kredkę; nie zastrugała pożyczonego ołówka; usiadła na pilocie i przełączyła film o Batmanie na bajczynę o wróżkach. Parę razy pobeczała się, donosząc rodzicom, że niegrzeczny.

Poustawiali ich wówczas po kątach, klapnęli laczkiem po pośladku, ale nie mieli głowy do dąsów. Ojciec – profesjonalny czyściciel pokrowców samochodowych, i matka – składaczka tekturowych opakowań na buty włoskie, zaharowywali się, można powiedzieć, odkładając na domurowanie wyższej kondygnacji, zakończonej poddaszem krytym blachą falistą. Mieli ambicje dorównać metrażom sąsiedzkim.

Niech nazajutrz – wychowywali na szybko wieczorową porą – opiekują się sobą nawzajem w zgodności. Niech Olafek przyniesie z szopy drewno do pieca, a Ewunia ogarnie poranny nieład naczyniowo-pościelowy. Po czym zrywali się nieludzką porą, pili w biegu kawę sypaną, zostawiając po sobie zaschnięte fusy w szklankach, i lecieli na autobus wiozący do miasta dorabiać się.

Klej w sztyfcie był pierwszym erotycznym gadżetem, jaki wymyślił 7-letni Olafek, gdy jeszcze nie mógł skorzystać z własnej męskości. Wpadał na doznania zastępcze, inspirowany zawartością piórnika. Oprócz kleju w sztyfcie używał ołówka zakończonego gumką myszką, pastelowej kredki, mazaka. Ona leżała wówczas jakby obok siebie samej. Nie wiedziała – w co pewnie trudno uwierzyć terapeutycznym paniom – że to dziwne. Było, że tak powie, nieinteresujące. Potem on szedł na orlika pograć w piłkę, ona czekała przy bajkach o wróżkach, aż przyjedzie mamusia. To wszystko.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną