Co Polak robi ostatniego dnia tygodnia

Ta okropna niedziela
„Nie każdy dzień to niedziela” – do starego przysłowia człowiek współczesny dodałby: „Na szczęście”. Bo z ostatnim dniem tygodnia ostatnio same strapienia.
Często pierwszym doznaniem niedzielnego poranka jest ból głowy.
Jessica Peterson/Getty Images

Często pierwszym doznaniem niedzielnego poranka jest ból głowy.

Niedziela jest wielką przegraną transformacji. W głębokim PRL wyczekiwano jej, cieszono się, że „będzie dla nas”, pisano piosenki, fetowano jako tę jedyną wolną i beztroską. Dziś zdetronizowana przez młodszą siostrę, wolną sobotę, zrodzoną w latach 70. To ona z czasem wyrosła na królową weekendu. To sobota jest wyluzowana, pozwala i poszaleć, i popracować – jak się komu chce, z oddechem nadziei, że da się nadrobić, czego nie zrobiliśmy, bo przecież jest jeszcze ten jeden dodatkowy dzień.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną