Jak „prawdziwy rabin z Hajfy” nabierał lokalnych włodarzy

Sztukmistrz z Ciechanowa
Dzięki wizerunkowi „prawdziwego rabina z Hajfy” zarabiał pieniądze i brylował wśród lokalnych elit. Mówili o nim: ciepły, charyzmatyczny, otwarty.
Miły, skromny, cichy – mówią o nim ci, którzy go spotkali. Miał w ruchach coś wytwornego, dodają osoby z kręgu gminy żydowskiej.
Youtube

Miły, skromny, cichy – mówią o nim ci, którzy go spotkali. Miał w ruchach coś wytwornego, dodają osoby z kręgu gminy żydowskiej.

Jakub Ben Nistell sprawiał ludziom radość samą obecnością, potrafił stworzyć atmosferę miłości i zrozumienia w duchu ekumenicznym. W ostatnim etapie działalności nosił długie pejsy i chałat. Przesadnie przeciągał ostatnie sylaby słów (uważni twierdzą, że czasem mylił mu się akcent podlaski z żydowskim).

O sobie Ben Nistell nigdy nie mówił rabin, za to często Yakaav albo Jakob. Podpisywał się z dwoma „l” w nazwisku, po czym zmieniał wersję na „l” pojedyncze.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj