#CzarnyProtest: Czy selfiki w czerni i „strajk kobiet” mogą jeszcze coś zmienić?
W ciągu kilku dni #CzarnyProtest stał się czwartym najczęściej wpisywanym hasłem w polskojęzycznym internecie.
JohnBob & Sophie Art/Facebook

Lawinowo rośnie poparcie dla rozmaitych form kontynuowania tzw. czarnego protestu. Analizy ruchu w sieci wskazują, że w ciągu zaledwie trzech dni stał się on czwartym najczęściej wpisywanym lub udostępnianym hasłem w polskojęzycznym internecie i osiągnął dziesięć milionów publikacji. To nawet więcej niż hasztag #TK (9,7 mln), choć wciąż niemal trzy razy mniej niż najpopularniejszy wpis: #audyt (27 mln).

Czarny protest przybiera różne formy. Obok demonstracji (w tym ogłoszonej przez Barbarę Nowacką zaraz po głosowaniach manifestacji pod Sejmem 1 października) Polki nawołują się do tego, by w poniedziałek, 3 października, przeprowadzić tak zwany strajk islandzki, czyli wziąć wolne od rozmaitych aktywności – pracy lub studiów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną