Mutyzm: kiedy dziecko milczy

Usłyszeć ciszę
Mutyzm to podstępna choroba, bo przez długi czas w ogóle nie wiadomo, że to choroba.
Z mutyzmu się nie wyrasta. Nieleczony przekłada się na ogromne kłopoty w funkcjonowaniu społecznym.
Vladimir Godnik/Getty Images

Z mutyzmu się nie wyrasta. Nieleczony przekłada się na ogromne kłopoty w funkcjonowaniu społecznym.

Mirosław Gryń/Polityka

Mówią, a potem przestają. Wybierają osoby, z którymi chcą rozmawiać, pomijając inne. Zacinają się. Czasem na chwilę, kiedy indziej na długo. Na przykład Rózia ignorowała dziadków. Jakby ich nie było. Natalia potrafiła przynajmniej komunikować, że chce siusiu, a to już dużo, bo niektóre dzieci z mutyzmem często nie potrafią nawet tego. Mówiła cichutko koleżance, a ona zgłaszała to pani w przedszkolu. Wojtek nagle przestał się odzywać do ulubionej cioci, z którą wcześniej rozmawiał bez żadnych problemów. Tymek, wcześniej uważany za po prostu nieśmiałego, nagle przestał odzywać się do nauczycieli w przedszkolu. Mówił tylko do kolegów: „Powiedz, że Staś mnie popchnął”.

Bardziej niż nieśmiałe

Mutyzm występuje dwukrotnie częściej niż autyzm. Cierpi na niego od 6 do 12 dzieci na 1 tys. Często brany jest za nieśmiałość, bo i różnicę trudno wychwycić. Jednak wbrew pozorom ludzie cierpiący na mutyzm często nie są nieśmiali. – Dziecko nieśmiałe nie wierzy w siebie, ma niską samoocenę – tłumaczy dr Katarzyna Szymańska, psycholog prowadząca terapię dzieci z mutyzmem. – A w mutyzmie, gdy dziecko odczuwa nasiloną presję otoczenia, a więc na przykład ma odpowiedzieć na lekcji, zabrać głos czy przeczytać kawałek tekstu, wpada w stan katalepsji. Nieruchomieje, sztywnieje, jest jakby pozbawione emocji.

Dzieci nieśmiałe generalnie mówią cicho, mają problemy z ekspresją. Dziecko z mutyzmem mówi cicho tylko w sytuacjach społecznych. W domu zachowuje się już zupełnie normalnie, jest wręcz głośne, gadatliwe.

Z mutyzmu się nie wyrasta. Nieleczony przekłada się na ogromne kłopoty w funkcjonowaniu społecznym. Czasem wręcz uniemożliwia normalne życie. Dorośli cierpiący na to zaburzenie nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie. Najprostsza sprawa staje się dla nich olbrzymim problemem. Nie są w stanie iść do urzędu czy wykonać ważnego telefonu. Czasem lęk przed mówieniem rekompensują sobie talentem i różnymi zdolnościami, wybierają zawody, które nie wymagają kontaktu z ludźmi, pracują np. jako programiści czy graficy. Ale nierzadko – wypadają poza nawias. Nie radzą sobie z życiem. W dzieciństwie jest jeszcze czas, by działać. Tyle że trudno mutyzm zdiagnozować. Podczas gdy wyzwania drobne powodują, że dziecko nieruchomieje na chwilę, długotrwały stres zaostrza objawy mutyzmu i powoduje, że łatwo stracić z oczu skutek i przyczynę. Rozalka, zawsze uważana po prostu za nieśmiałą, przestała mówić na dobre, gdy jej mama założyła własną firmę i zaczęła pracować popołudniami. Dziewczynka była przyzwyczajona, że spędza z mamą cały czas. – Nagle mnie zabrakło, z przedszkola odbierał ją tata – opowiada mama Beata. – Rozalka przestała odzywać się do niego oraz wszystkich innych osób, nie pozwalała sobie w niczym pomóc. Za to kiedy mama wracała do domu, było jak dawniej: córka nagle zauważała także obecność ojca. Krzyczała: tata, tata!, jakby dopiero go zobaczyła, stawała się radosna.

Nieśmiałość jest o wiele łatwiejsza do wyleczenia niż mutyzm. Stosuje się zwykle treningi, które poprzez odgrywanie scenek z codziennego funkcjonowania pozwalają pokonać wstyd i lęk. W mutyzmie te metody nie działają. Dlatego bardzo ważne jest podejście dorosłych. Trzeba dać dziecku czas na reakcję, wyłapać, co je rozluźnia, wytrąca z zamrożenia – i konsekwentnie to robić. Rozalka na przykład bardzo lubi koty. – Jeśli zacząć z nią o tych kotach rozmawiać, zwykle się otwiera – opowiada jej mama. Im częściej i łatwiej otwiera się dziecko, tym lepiej sprawa rokuje na przyszłość.

Do tej wiedzy dochodzi się zwykle metodą prób i błędów. Nie raz zdarzało się, że Rozalia już miała powiedzieć, że poprosi ketchup do hot-doga, już otwierała buzię, a tu nagle dorosły pytał ją: „A ty co? Niemowa jesteś?”. Wtedy dziecko natychmiast się zamykało. Im więcej stresu, tym trwało to dłużej.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną