Społeczeństwo

Przepraszam, czy tu grają?

Ze „Smoleńskiem” po kraju

Zniszczony bilbord z reklamą filmu „Smoleńsk” na jednej z ulic Krakowa Zniszczony bilbord z reklamą filmu „Smoleńsk” na jednej z ulic Krakowa Grzegorz Kozakiewicz / Forum
Film, który powinien obejrzeć każdy Polak, właśnie schodzi z ekranów kin.
Plakat filmu „Smoleńsk” na jednym z warszawskich przystankówWłodzimierz Wasyluk/EAST NEWS Plakat filmu „Smoleńsk” na jednym z warszawskich przystanków

Pomimo stadnej oczerniającej operacji zrytych ubeckich łbów chodzących na pasku obcych mocarstw i hojnie opłacanych za kolaborację film „Smoleńsk” utrzymał się na ekranach kin w czasokresie ponad jednego miesiąca. W związku z notorycznością wrogich omówień w polskojęzycznych ośrodkach masowego prikazu zadać musimy sobie następujące pytanie: czy Polacy w dobie „dobrej zmiany” zdolni są odróżnić ziarno od plew w taki sposób, aby obrazy kinowe podające prawidłową optykę wydarzeń jednoznacznie uchodziły za ziarno?

Polityka 44.2016 (3083) z dnia 25.10.2016; Społeczeństwo; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Przepraszam, czy tu grają?"

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019