Państwu opłaca się nie dbać o niepełnosprawnych

Udane niepowodzenia
O tym, dlaczego państwu opłaca się nie dbać o niepełnosprawnych i dlaczego na tym traci.
Polityka wobec niepełnosprawności to przykład udanego niepowodzenia.
Mirosław Gryń/Polityka

Polityka wobec niepełnosprawności to przykład udanego niepowodzenia.

Paweł Kubicki jest ekonomistą i socjologiem.
Karolina Jonderko/materiały prasowe

Paweł Kubicki jest ekonomistą i socjologiem.

Gdy cztery lata temu Polska ratyfikowała konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, zadeklarowała, że zapewni tym osobom pełne i równe korzystanie ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności. Należałoby więc już wreszcie zapomnieć o rodzicach (zwykle matkach) jako tzw. podmiotach polityki społecznej, do których dziś kieruje się szczątkową pomoc finansową. Podmiotem powinna zostać osoba z niepełnosprawnością, zwłaszcza że jej nie-pełno-sprawność jedynie po części wynika z przyczyn biologicznych. W ogromnej mierze zależy od barier występujących wokół niej. I tych fizycznych, związanych np. z niedostosowaną przestrzenią publiczną, i tych mentalnych, wypływających ze stereotypów i przekonań pełnosprawnej większości.

„Równe i pełne korzystanie” oznacza także życie niekoniecznie pod jednym dachem z rodzicami. Byłaby to możliwość pobycia samemu w swoim własnym mieszkaniu, picia piwa, gdy przyjdzie na to ochota, umawiania się bez tłumaczenia, z kim i po co, czy choćby oglądania nieprzyzwoitych filmików w sieci. Równe prawa to także brak asysty matki przy zabiegach pielęgnacyjnych albo posiadanie własnych, zarobionych przez siebie pieniędzy, co wiąże się ze znalezieniem zatrudnienia.

Potrzeb jest wiele i są tak różne, jak same osoby niepełnosprawne – i dlatego nie da się wymyślić jednego programu obejmującego wszystkich. Nie da się też opracować nieskończenie wielu projektów. Są jednak pewne podstawy, ramy, które stworzyć można – a które uwolnią opiekunów od ich niewolniczej funkcji. Państwo tego nie robi, godząc się, że pewną część społeczeństwa utrzymuje w sytuacji przymusowej. Mimo że wiele debat parlamentarnych pokazało ponadpartyjną zgodę, że osoby z niepełnosprawnościami należy wspierać, w praktyce – nadal pojawiają się raczej dziwne i tworzone ad hoc ustawy jak ta „Za życiem”.

Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, politycy jako zbiorowość nie kierują się racjonalnością ekonomiczną ani społeczną, lecz polityczną. To sprawia, że podejmowane przez nich decyzje mogą być dobre – w ich rozumieniu – przede wszystkim dla partii. W odniesieniu do polityki społecznej oznacza to, że nie mamy co liczyć na gruntowne, całościowe i skomplikowane zmiany ani na politykę długofalową. W takiej kalkulacji zawsze wygrywają reformy proste, bazujące na jednym haśle, oparte na polityce interwencyjnej, których efekty widoczne są tu i teraz. Jest problem, „pali się”, więc mamy szybkie i proste rozwiązanie. Może być kosztowne, jak 500+, lub tańsze w postaci 4 tys.+, jednak w obu przypadkach nieprędko dowiemy się, czy faktycznie wzrośnie nam dzietność (oficjalny powód wprowadzenia 500+) ani jak będzie się żyło i na jakie faktycznie wsparcie będą mogły liczyć dzieci z ciężkim upośledzeniem. Za to pieniądze widać od razu. Taka polityka opłaca się tak długo, dopóki wyborcy się na to godzą.

Jednak na razie polityka wobec niepełnosprawności to przykład – omawianego w teorii polityki publicznej – udanego niepowodzenia. Ma ono miejsce wtedy, gdy drażliwy i kłopotliwy do rozwiązania problem jest delegowany przez instytucje publiczne do organizacji pozarządowych – a w kontekście niepełnosprawności głównie do rodzin – poprzez świadczenia pieniężne, przy jednoczesnym braku oczekiwania, że problem kiedykolwiek zostanie rozwiązany.

Formą stosowania zasłony dymnej jest ciągłe podchodzenie „na nowo” do problemu przez kolejne ekipy, które bez zrozumienia i zastanowienia nad przyczyną wcześniejszych niepowodzeń starają się wprowadzić nowe rozwiązania. Możemy o tym mówić zarówno w odniesieniu do całości polityki publicznej wobec niepełnosprawności, jak i do prób rozwiązania jej poszczególnych kluczowych problemów, takich jak zmiana systemu orzecznictwa, deinstytucjonalizacja – polegająca na przejściu od dużych domów pomocy społecznej do mieszkań chronionych i domów rodzinnych – czy wsparcia na otwartym rynku pracy w postaci asysty specjalnych trenerów. Doskonałą zasłoną dymną jest pomysł na 4 tys.+.

W przypadku naszego kraju można się też zastanowić nie tylko nad relacją między delegowaniem odpowiedzialności pomiędzy instytucjami publicznymi a trzecim sektorem czy osobami fizycznymi, ale też przerzucaniem się odpowiedzialnością pomiędzy administracją centralną a samorządem lokalnym.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną