Czym się zajmuje Instytut im. Lecha Kaczyńskiego i na co wydawane są jego fundusze?

Instytut pustych pokoi
Instytut im. Lecha Kaczyńskiego dysponuje wielomilionowym majątkiem. Mieści się w willi obok domu Jarosława. Czym się zajmuje, skoro najwyraźniej nie upamiętnianiem byłego prezydenta?
Żoliborska willa, w której mieści się Instytut im. Lecha Kaczyńskiego.
Damian Burzykowski/Newspix.pl

Żoliborska willa, w której mieści się Instytut im. Lecha Kaczyńskiego.

audio

AudioPolityka Patryk Szczepaniak - Instytut pustych pokoi

Tekst ukazał się w POLITYCE w grudniu 2016 r.

Willa to w istocie prosty, klockowaty domek z lat 60. Przez lata mieszkali tu sąsiedzi państwa Kaczyńskich, potem dom wynajęto – mieściła się w nim redakcja „Gazety Polskiej”. Od ponad czterech lat zajmuje go fundacja Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. We władzach organizacji zasiadają Jarosław Kaczyński oraz Krzysztof Czabański, a jednym z jej zadań jest upamiętnianie byłego prezydenta i propagowanie jego myśli społeczno-politycznej. Prezes PiS wielokrotnie mówił o tym, że konieczne jest zachowanie pamięci o jego zmarłym bracie. Elementem upamiętnienia ma być mieszcząca się w Instytucie Izba Pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Która, wbrew idei, nie jest miejscem otwartym.

Wejść do Instytutu można tylko ze specjalnym zaproszeniem, przechodząc przez kontrolę byłych żołnierzy GROM. Gości ewidencjonuje się na listach zatwierdzanych osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Zaproszenie jest swego rodzaju nobilitacją dla członków PiS i osób niezwiązanych z partią. Zdarzały się przypadki, gdy prezes Kaczyński odmawiał komuś wstępu. Senator Anna Maria Anders na początku tego roku była zaproszona do Instytutu. Z nieznanych jej przyczyn została usunięta z listy gości. Senator i jej asystent nie pamiętają szczegółów. – Prezes był na nią cięty – mówi działaczka związana z Instytutem.

Jesienią 2012 r., gdy Jarosław Kaczyński wskazał prof. Piotra Glińskiego na „premiera technicznego”, w Instytucie nocami odbywały się spotkania i narady z członkami gabinetu cieni. – Zostawialiśmy im szklanki, soki, ciastka, żeby nie pomarli z głodu. Tutaj jest spokojnie i cicho. Dziennikarze często nie wiedzieli, co tu się dzieje – opowiada działacz PiS.

We wrześniu 2015 r. – także pod osłoną nocy – Jarosław Kaczyński spotkał się w Instytucie z prezydentem Andrzejem Dudą. Gdy informacja o wizycie przeciekła do mediów, komentowano, że to dziwna sytuacja, by prezydent w takich okolicznościach odwiedzał prezesa, zamiast zaprosić go do siebie, do Pałacu Prezydenckiego. Urzędnicy prezydenta tłumaczyli wówczas, że spotkanie odbyło się na Żoliborzu, bo dotyczyło m.in. pamiątek po Lechu Kaczyńskim.

Bez szabli

Media mają absolutny zakaz wstępu do Instytutu. To polecenie bezpośrednie prezesa. Zdjęć nie robili tam nawet „niepokorni” dziennikarze, z gazet i telewizji sympatyzujących z PiS. Debaty, które odbywają się co jakiś czas w Instytucie, filmują i udostępniają w internecie jedynie wolontariusze Instytutu. Dziennikarz OKO.press, po wielotygodniowych staraniach, został zaproszony na dwa spotkania w Instytucie.

Wnętrze jest skromne. Przy wejściu portret Lecha Kaczyńskiego i złote litery z nazwiskiem prezydenta. Kolejne ściany obwieszone są zdjęciami Lecha i Marii Kaczyńskich – portretami z zagranicznych podróży i bardziej prywatnymi – jak fotografia Lecha, Jarosława, Marii i małej Marty. Na piętrze willi urządzono ascetyczny gabinet, w którym Jarosław Kaczyński przyjmuje gości. Z biblioteką wypełnioną m.in. książkami o życiu i działalności Lecha Kaczyńskiego, ogromnym drewnianym biurkiem, fotelem prezesa PiS i krzesłem dla jego rozmówcy.

Naprzeciwko gabinetu znajduje się sala z dwiema gablotami, w niej głównie prezenty, które prezydent dostawał podczas zagranicznych wizyt. Między gablotami – portret marszałka Józefa Piłsudskiego w pozłacanej ramie. Jest też popiersie prezydenta – w niewielkim stopniu oddające jego wygląd, autorstwa Ryszarda Stryjeckiego. – Kiedyś wisiały tutaj szable, ale prezes Kaczyński wziął je do siebie – mówi jeden z wolontariuszy Instytutu. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest spoczywający w szafie ponadtysiącletni krucyfiks, który podarował Jarosławowi Kaczyńskiemu abp Stanisław Gądecki.

Dlaczego w Izbie Pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, organizowanej przez jego brata, nie ma żadnych prawdziwych pamiątek po nim? Żadnych osobistych rzeczy, notatek, które mogliby zobaczyć goście? Na te pytania nikt z osób zaangażowanych w działalność Instytutu nie umie odpowiedzieć.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną