26 grudnia ruszą z Berlina do Aleppo

Gwiazdki z nieba zamiast bomb
Z Anną Alboth, organizatorką Obywatelskiego Marszu z Berlina do Aleppo, o życiu pod jednym dachem z uchodźcami oraz o tym, po co się to robi.
Podczas wizyty prezydenta Putina w Berlinie mieszkańcy miasta zorganizowali protest przeciwko rosyjskim bombardowaniom w Syrii, których ofiarami były także dzieci.
Maurizio Gambarini/Anadolu Agency/Contributor

Podczas wizyty prezydenta Putina w Berlinie mieszkańcy miasta zorganizowali protest przeciwko rosyjskim bombardowaniom w Syrii, których ofiarami były także dzieci.

Marta Sapała: Użyła pani pustego talerza dla przybyszów?
Anna Alboth: W zeszłym roku to były nawet trzy talerze. Spędzaliśmy te święta w Berlinie, w naszym mieszkaniu, z mężem i dwiema córeczkami. Była moja mama, która przyjechała z Warszawy z moim rodzeństwem, wujek i ciocia, kilkoro naszych przyjaciół oraz Ali, Abdul i Akil. Abdul lepił z mamą i ciocią pierogi, Ali, choć nie mówił wtedy jeszcze po niemiecku, moderował razem z moim mężem Tomem gry towarzyskie, wujek palacz dyskutował z Akilem na balkonie na temat różnic między papierosami dostępnymi w Radomiu, Berlinie i Aleppo.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj