Przełomowy wyrok SN w sprawie niehumanitarnego traktowania karpi
Właśnie rozpoczyna się świąteczna sprzedaż ryb i to od nas zależy, jak się zachowamy.
Karp nie wydaje głosu, nie jest w stanie wyrazić tego, co odczuwa, nie jest też w stanie się bronić, nie gryzie, nie kopie, nie ucieka.
Pixabay

Karp nie wydaje głosu, nie jest w stanie wyrazić tego, co odczuwa, nie jest też w stanie się bronić, nie gryzie, nie kopie, nie ucieka.

Po sześciu latach zmagań z wymiarem sprawiedliwości Fundacja Noga w Łapę – Razem idziemy przez świat odniosła spektakularny sukces.

Fundacja walczyła o zaprzestanie dręczenia żywych karpi, przetrzymywanych przez sprzedawców bez wody, w skrzynkach i transportowanych w foliowych reklamówkach, bez wody, a nawet powietrza.

Duszenie karpi to forma znęcania się nad nimi

Fundacja – w przekonaniu, że takie traktowanie ryb, kręgowców, narusza zapisy ustawy o ochronie zwierząt – jest przedmiotowym traktowaniem ryb, dręczeniem ich poprzez pozbawianie możliwości oddychania. Po prostu fundowanie im śmierci przez uduszenie. Nic to nie ma wspólnego z humanitarnym traktowaniem istot żywych.

Karp wprawdzie nie wydaje głosu, nie jest w stanie wyrazić tego, co odczuwa, nie jest też w stanie się bronić, nie gryzie, nie kopie, nie ucieka. Ale wystarczy spojrzeć na jego rozpaczliwie otwarty pysk, łykający powietrze czy oczy, w których odbija się cierpienie. Argument, że i tak przecież trafi na stół, jest nieznośny. Karpie hoduje się w określonym celu, mają trafić na świąteczny stół, ale czy trzeba zadawać im niepotrzebnie ból?

Prokuratura dwukrotnie umarzała doniesienie o popełnieniu przestępstwa, o czym zawiadamiała Fundacja Noga w Łapę. Jednak prokuratura znamion przestępstwa i naruszenia ustawy nie dostrzegała.

Fundacja wystąpiła do sądu z subsydialnym aktem oskarżenia, ale zarówno Sąd I instancji, jak i Sąd odwoławczy uznały, że do przestępstwa nie doszło, bo karpie mogą prowadzić wymianę gazową przez skórę, a wkładanie, pakowanie ryb do reklamówek nie wypełnia znamion przestępstwa, bo dzieje się na życzenie klientów, którzy tę formę wybierają. Słowem – wyśmiano się z argumentu, że takie formy traktowania ryb to znęcanie się nad nimi.

Fundacja jednak nie dała za wygraną. Wystąpiła do Sądu Najwyższego o kasację i uchylenie obu wyroków. I tu, okazało się, napotkała na zrozumienie przedstawionej argumentacji. Decyzja Sądu Najwyższego nakazująca zwrócenie sprawy do ponownego rozpoznania oznacza przyznanie racji wnioskodawcy, że ustawa o ochronie zwierząt dotyczy również karpi. Uznanie, że karpie cierpią i że człowiek zadaje im cierpienie bezsensownie, bezmyślnie i niepotrzebnie. Że karpie (i inne zwierzęta) nie są przedmiotami, należy je traktować jak istoty żywe i przydawanie im cierpienia jest niehumanitarne oraz narusza ustawę o ochronie zwierząt.

 Mamy przełom, pierwszy wyrok w obronie karpi. To orzeczenie Sądu Najwyższego będzie mieć wpływ na interpretację ustawy o ochronie zwierząt i jej egzekwowanie – podkreśla mecenas Karolina Kuszlewicz, która występowała przed sądami w imieniu Fundacji.

Orzeczenie Sądu Najwyższego przychodzi w samą porę

Sąd wyraźnie wskazał, że celem ustawy jest faktyczna, a nie pozorna ochrona zwierząt kręgowych, i nie ma powodu, żeby karpie tej ochrony pozbawiać.

Znęcanie się nad karpiami nie wynika zapewne z chęci zadania im bólu, było i jest raczej wyrazem obojętności wobec przyrody, bezmyślności, tradycji, która nie narzucała myślenia o rybach jako istotach cierpiących i odczuwających ból. Przysłowie o rybach, które głosu nie mają, jest tego najlepszą egzemplifikacją. Dziś jednak rozwój życia społecznego pozwala na szersze spojrzenie, na dostrzeżenie, że to istota żywa, która cierpi, i że wcale nie musimy powiększać tego cierpienia. Wystarczy chwilę pomyśleć, wnioski płyną same.

Orzeczenie Sądu Najwyższego przychodzi w samą porę. Właśnie rozpoczyna się świąteczna sprzedaż ryb i to od nas zależy, jak się zachowamy.

Czy będziemy domagać się przestrzegania prawa, zwracać uwagę, gdy jest ono łamane, bojkotować sprzedawców naruszających prawa zwierząt czy zamkniemy oczy na to, co dzieje się obok nas. I jeśli nawet uznamy, że sprawa karpia nie jest dziś najważniejszą w Polsce, to przecież takie właśnie sprawy, setki, tysiące podobnych, otaczających nas zdarzeń składają się na nasze życie, na coś, co można nazwać komfortem psychicznym. Bez niego święta, nawet z najlepiej przyrządzonym karpiem na wigilijnym talerzu, będą jakoś ułomne i pozostawią niesmak.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną