Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kraina dobrego sąsiada

Jak animatorzy z Lublina czarują mieszkańców

Anna, prowadząca sklep spożywczy, z córką Moniką na tle muralu z portretami mieszkańców Starych Bronowic Anna, prowadząca sklep spożywczy, z córką Moniką na tle muralu z portretami mieszkańców Starych Bronowic Hanna Musiałówna / Polityka
Animatorzy z Lublina wyciągają ludzi z domów i namawiają, by zrobili coś wspólnie, dla siebie. A można zadziwiająco wiele.
Barbara, jedna z trzech uczestniczek programu
„Pelasia i przyjaciele” w telewizji podwórkowej, z sąsiadem KazimierzemHanna Musiałówna/Polityka Barbara, jedna z trzech uczestniczek programu „Pelasia i przyjaciele” w telewizji podwórkowej, z sąsiadem Kazimierzem

Teresa, która przeżyła w kamienicy przy Kunickiego pół wieku, młodych sąsiadów nie zna. Jeśli można na kogoś liczyć, to na starszych, zasiedziałych. Ale powykruszali się. Do wygodniejszych mieszkań, w których nie trzeba palić w piecu, wielu na tamten świat. Barbara, niegdyś telegrafistka i chałupniczka, mieszka tu 76 lat. Pamięta, jak kiedyś wszyscy razem żyli na wielkim, gwarnym podwórku. Częstowali się świątecznymi przysmakami. W ciepłe dni rozkładali na kocach na trawie. Dziś jest tu beton. Ale najbardziej, mówi 82-letnia Barbara, przez te lata zmienili się ludzie. Pozamykali się w domach.

Kunickiego to główna ulica dzielnicy Dziesiątej w Lublinie. Między wojnami powstało tu osiedle kolejarskie. W PRL rozrosło się, doszły bloki, kilka wieżowców i domki jednorodzinne. – To trudna dzielnica, w której jest dużo bezrobotnych, biedy i jak wszędzie samotności – mówi Bogusław Byrski, aktor teatru im. Hansa Christiana Andersena w Lublinie, dorabiający jako animator kultury.

Z badań CBOS wynika, że większości Polaków (58 proc.) wystarczają poprawne, ale niezbyt bliskie relacje sąsiedzkie. Co dziesiąty unika jakichkolwiek takich kontaktów, najczęściej ogranicza się do konwencjonalnego dzień dobry. Rzadziej niż w połowie lat 90. Polacy świadczą sobie drobne przysługi i utrzymują kontakty towarzyskie. – Dużo pracujemy i mamy mniej czasu na troszczenie się o relacje sąsiedzkie, choćby na rozmowę w windzie – mówi Anna Pokrzywa, pracownik naukowy z Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, która obroniła pracę magisterską „Sąsiedzi w wielkim mieście”. – Nawet już po cukier do sąsiada się nie chodzi, gdyż mamy sklepy otwarte non stop.

Dr Joanna Bielecka-Prus, socjolożka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, przytacza niedawne badania swojej studentki Justyny Korpysz na lubelskim osiedlu Adama Mickiewicza – im ludzie są starsi i dłużej tam mieszkają, tym kontakty między nimi zdecydowanie bardziej intensywne.

Polityka 3.2017 (3094) z dnia 17.01.2017; Na własne oczy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Kraina dobrego sąsiada"
Reklama