Złodzieje węgla na Śląsku nie próżnują

Zima węglowych ludzi
Jak odpowiesz żonie na takie życiowe pytanie: ukraść czy zamarznąć?
Istnieje przyzwolenie społeczne na kradzieże węgla z pociągów.
Irek Dorożański/Edytor.net

Istnieje przyzwolenie społeczne na kradzieże węgla z pociągów.

Tu jest Śląsk, wszędzie dokoła kopalnie i tory kolejowe, którymi pociągi wożą węgiel do kontrahentów. Tory są stare, dlatego na łukach pociągi muszą zwalniać, a nawet stawać. Wtedy jest ten moment ciszy, że się wskakuje na wagon i łopatą zrzuca się górkę węgla na ziemię. Potem zeskok, czeka się za krzakiem, żeby pociąg odjechał, ładuje się węgiel do mieszka i niesie do domu. A obok biegną inni i też niosą węgiel z torów. Jak rano na Śląsku nie dymi się z komina, to znak, że stało się coś złego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną