Jak się rodzi w Polsce? Wciąż za dużo cesarskich cięć

Rodzi się w znoju i trudzie
Gdyby w tych badaniach fundacji Rodzić po Ludzku zapytano kobiety, czego konkretnie się boją, okazałoby się, że to nie tylko oczywisty strach przed bólem.
Ponad 40 proc. porodów w Polsce kończy się cesarskim cięciem.
Pixabay

Ponad 40 proc. porodów w Polsce kończy się cesarskim cięciem.

Znamy już wyniki badań fundacji Rodzić po Ludzku, pokazujące, jak przebiegają porody w Polsce. Ponad 40 proc. z nich (a w niektórych regionach blisko połowa) kończy się cesarskim cięciem. To ogromnie dużo. WHO szacuje, że liczba takich interwencji średnio nie powinna przekraczać 10 proc.

Najwięcej cięć jest tam – piszą badacze – gdzie proces porodu jest nazbyt zmedykalizowany. Przebiega z oksytocyną (żeby zwiększyć skurcze i przyspieszyć poród), z KTG monitorującym stan dziecka (a więc z leżeniem na płasko, kroplówką zamiast możliwości napicia się wody) i badaniem wewnętrznym co kilkadziesiąt minut (z racji jego bolesności WHO nakazuje stosować je nie częściej niż raz na dwie godziny).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną