Polacy w niemieckich więzieniach. Wspaniale się siedzi

U Niemca za piecem
U Niemca nie tylko lepiej się zarabia, ale i siedzi się dużo wygodniej. No po prostu wspaniale się siedzi.
Posadzenie rajskich jabłuszek na spacerniaku nie było przypadkowe. Małe jabłuszka dojrzewają pod koniec lata i przez całą jesień ożywiają przestrzeń czerwonymi owocami. Na wiosnę drzewa kwitną na różowo. Zupełnie nie jak w więzieniu.
Maga Sokalska

Posadzenie rajskich jabłuszek na spacerniaku nie było przypadkowe. Małe jabłuszka dojrzewają pod koniec lata i przez całą jesień ożywiają przestrzeń czerwonymi owocami. Na wiosnę drzewa kwitną na różowo. Zupełnie nie jak w więzieniu.

Osadzeni stają się refleksyjni. Swoje emocje chętnie oddają poprzez sztukę.
Maga Sokalska

Osadzeni stają się refleksyjni. Swoje emocje chętnie oddają poprzez sztukę.

Obrazy namalowane przez osadzonych
Maga Sokalska

Obrazy namalowane przez osadzonych

Tatuowanie się jest w zakładzie zabronione. Ale to jeden z tych miękkich zakazów.
Maga Sokalska

Tatuowanie się jest w zakładzie zabronione. Ale to jeden z tych miękkich zakazów.

Rewizja po pracy to jedyny moment, w którym można poczuć represyjność. Właściwie nie wiadomo, czemu ma służyć w więzieniu, w którym każdy osadzony ma komplet sztućców wraz z nożem.
Maga Sokalska

Rewizja po pracy to jedyny moment, w którym można poczuć represyjność. Właściwie nie wiadomo, czemu ma służyć w więzieniu, w którym każdy osadzony ma komplet sztućców wraz z nożem.

Za układanie puzzli też się dostaje pieniądze. Większość osadzonych twierdzi jednak, że za małe.
Maga Sokalska

Za układanie puzzli też się dostaje pieniądze. Większość osadzonych twierdzi jednak, że za małe.

Pan Z. każdego dnia otwiera swoim kluczem dziesiątki więziennych drzwi. We własnym domu zlikwidował wszystkie zamki.
Maga Sokalska

Pan Z. każdego dnia otwiera swoim kluczem dziesiątki więziennych drzwi. We własnym domu zlikwidował wszystkie zamki.

Typowa cela wygląda bardziej jak typowy pokój nastolatka.
Maga Sokalska

Typowa cela wygląda bardziej jak typowy pokój nastolatka.

Nawet skazani na izolację od innych osadzonych maja prawo do zajęć sportowych. Musza jednak ćwiczyć samodzielnie.
Maga Sokalska

Nawet skazani na izolację od innych osadzonych maja prawo do zajęć sportowych. Musza jednak ćwiczyć samodzielnie.

O wydaniu noży decyduje szef kuchni. Ale to bardziej rytuał niż środek bezpieczeństwa. W zeszłym roku odnotowano jeden przypadek ataku na strażnika. Osadzony próbował uderzyć go w twarz.
Maga Sokalska

O wydaniu noży decyduje szef kuchni. Ale to bardziej rytuał niż środek bezpieczeństwa. W zeszłym roku odnotowano jeden przypadek ataku na strażnika. Osadzony próbował uderzyć go w twarz.

To, co zapowiadało się na apokalipsę, miało nadciągnąć 6 grudnia 2016 r. Tego dnia, po siedmiu latach kluczenia, Polska ratyfikowała ramową decyzję Unii Europejskiej o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania wyroków skazujących. Jej sedno sprowadza się do tego, że kto popełnia przestępstwo za granicą, jest problemem dla swojego kraju. Nawet karę odbywa u siebie, pomimo że był sądzony na obczyźnie.

6 grudnia nie wydarzyło się nic, 7 też nie, 8 również nikt nie chciał na siłę wcisnąć Polsce rodaków z wyrokami. Okazało się, że pomocną dłoń strwożonej służbie więziennej i resortowi sprawiedliwości podali sami skazani. Skorzystali z przepisu ramowej decyzji o wymaganej zgodzie więźnia na przeniesienie go do ojczystego zakładu karnego. Żaden z 5749 Polaków aresztowanych i osadzonych na terenie UE nie zdecydował się na przeprowadzkę do polskiego więzienia.

Więźniowie

I. układa puzzle. Zaczął od ramki. Widać ma już jakieś doświadczenie. Tym bardziej że wzór trudny. Nowy Jork w deszczu. Żeby wyrwać się z szarości tła, po zrobieniu ramki zabrał się za układanie charakterystycznych żółtych taksówek. Teraz ma szarą ramkę i pływające na stole dwie żółte taksówki. Chyba utknął, ale się nie poddaje. Zresztą specjalnie mu się nie spieszy. W sumie jest w pracy. Prowadząca zajęcia aktywizujące skazanych uznała, że to najbardziej twórcza czynność, jaką może mu powierzyć. Jedni malują. Dominują motywy marynistyczne. Rozszalałe morze, a na nich malutkie zagubione okręty. Jakby swoje życie chcieli namalować. Inni rzeźbią w drewnie, produkują szachy. On układa puzzle. Płacą 1,5 euro za godzinę. Pracuje się siedem godzin dziennie. Można skupić się na układaniu.

I. ma jeszcze miesiąc na ułożenie obrazka. A później przekroczy bramę więzienia. Gdyby to był film, można by wstawić taką scenę, że pierwszą rzeczą, jaką zobaczy po przekroczeniu muru, będzie żółta taksówka. Ale tu są Niemcy. Taksówki są kremowe. Opłacane w euro i odmawiające kursów do Polski, bo nie ma pewności, że klient zapłaci. Zresztą on sam takiego kursu by nie zrobił, bo zna realia. Przez siedem lat jeździł na taksówce. Na początku uczciwie, bo startował ze średniej życiowej. Normalna rodzina, jakaś praca. Później zaczął się osuwać. Narkotyki, kradzieże. Pierwszy raz do więzienia trafił w wieku 28 lat. Ponad 10 lat temu. Można powiedzieć, że zajechał tam taksówką. Ze wspólnikiem przemierzał nią Szwajcarię, Skandynawię. Noga powinęła mu się w Danii.

Przed sądem I. postawił na realizm magiczny. Przekonywał sędziego, że nie miał pojęcia, że jego partner – przedstawiany jako zwykły klient – okrada mieszkania. Myślał, że był po prostu towarzyskim człowiekiem z szerokimi kontaktami. Do samochodu wracał najczęściej z małą torebeczką (brał tylko złoto i pieniądze). Ostatecznie I. dostał cztery miesiące. Odsiedział. Nawywijał i znów go zamknęli w Danii. Trzeci wyrok byłby już bardzo bolesny, więc zmienił teren. Zaczął podróżować po Niemczech. Skończyło się na zakładzie karnym w Stralsund, nad Bałtykiem. I. ma taki niefart, że łapią go średnio co pół roku.

Z akt wynika, że tym razem siedzi za telefon. Niby u Niemca siedzi się dobrze. Ale bazując na empirii, I. wchodzi w polemikę: – Może u Niemca jest jak w sanatorium, ale u Duńczyka było jak w spa. W cztery miesiące złapałem 20 kilo. Przy okazji podkurował zdrowie, odłożył trochę pieniędzy. Nawet praca była jak marzenie. Dla sieci sklepów Rewe przekładał damską bieliznę, żeby nie wypadała z kartoników, bo klientki robiły w sklepach z tym towarem cuda. A on z powrotem tym majteczkom i biustonoszom przywracał ład i porządek. Niestety, z własnym życiem ciągle mu to nie wychodzi.

Więzienie

Pani B. w niemieckim systemie penitencjarnym przepracowała 42 lata życia. Zapytana, co się przez ten czas zmieniło, robi trudną do odgadnięcia minę. Jest w niej zdziwienie, a raczej niedowierzanie, że można zapytać o coś tak głupiego. Ostatecznie odpowiada jednym słowem: – Wszystko.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną