Weterynarze z Przemyśla ratują dzikie zwierzęta

Gołębie serca
To nietypowa przychodnia weterynaryjna. U nich każde zwierzę znajdzie pomoc. Uczą bociany latać, rysie – polować. Ratują nawet niedźwiedzie.
Lekarze weterynarii Andrzej (z lewej) i Radosław Fedaczyńscy opatrują samicę orła przedniego.
Darek Delmanowicz/PAP

Lekarze weterynarii Andrzej (z lewej) i Radosław Fedaczyńscy opatrują samicę orła przedniego.

Andrzej Fedaczyński pierwszy własny gabinet otworzył w garażu rodzinnego domu, w 1990 r. Wcześniej, jak wszyscy weterynarze, pracował na państwowym. Rocznik 1953, w zawodzie 39 lat. Przemyślanin z dziada pradziada. – W miejscu gdzie jest lecznica, mój dziadek uprawiał ziemię – zakreśla ręką łuk. Za plecami rozciągały się przemyskie forty, bażanci raj. Dziś uratowane u Fedaczyńskich sarny czy jeże wtapiają się tam w naturę.

Weterynarię zaczął w Lublinie i nie mógł się oderwać od książek.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj