Wspomnienie z Czarnego Protestu: Mój ojciec, zwolennik PiS, stał naprzeciw z różańcem

Coming out, czyli wyjście z szafy
„Nadzieja ma twarz tysięcy kobiet, ich smutnych, zmęczonych oczu, ich zaciśniętych, uszminkowanych ust”. Przedstawiamy tekst, który zajął I miejsce w konkursie „Mój #czarnyprotest”.
W pierwszym szeregu stojących naprzeciw mównicy zobaczyłam mojego ojca.
Dziewuchy Dziewuchom/Facebook

W pierwszym szeregu stojących naprzeciw mównicy zobaczyłam mojego ojca.

„Mój #czarnyprotest”, czyli konkurs na najlepsze opowiadanie opisujące osobiste doświadczenia związane z Czarnym Protestem lub Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet, został rozstrzygnięty. Przedstawiamy tekst, który zajął I miejsce.

Coming out, czyli wyjście z szafy
autorka: Monika Pacyfka Tichy

W pierwszym szeregu stojących naprzeciw mównicy zobaczyłam mojego ojca, a w jego ręku różaniec. „Prawa kobiet prawami człowieka!” – krzyczał rozfalowany tłum. „Przynajmniej sam na własne oczy zobaczy, że nie jest tak, jak mówi ta jego telewizja, że sto osób przyszło” – taka była moja pierwsza myśl. A potem jego oczy trafiły na moje. I przyszedł strach.

Plac Solidarności pełen ludzi, wypchany po brzegi. Szary beton bruku, bure budynki, ciemnografitowy Anioł Wolności Grudnia′70. Ołowiane chmury. Lodowobiałe ściany Filharmonii. Czarne ubrania. Czarno na białym drukowane hasła. W tym monochromatycznym krajobrazie czerwień szminki na naszych ustach i tęcza flagi, którą trzymam wysoko nad głową.

Flaga ma napis „PACE”. Po włosku „pokój”. Kupiłam ją w Asyżu pod Bazyliką św. Franciszka. Tam tęcza znaczy właśnie pokój. Ale tutaj chcę tą tęczą powiedzieć coś innego. Tak jak światło jest miksem wszystkich kolorów, a każdy z nich jest równie ważny, tak nasz kraj, Polska, powinien być miejscem, w którym jest przestrzeń na każdy kolor. W którym spokojnie i w zgodzie ze swoim sumieniem żyć mogą wszyscy. Nie tylko biali, jasnowłosi, heteroseksualni mężczyźni katolicy, nieznający innych języków.

Kiedyś byłam młodą, rozmodloną panną czytającą Biblię i trzy razy w tygodniu służącą do mszy. Sakramentalną małżonką. Wierzącą w te ściemy patriarchatu, opakowane w liryczne sacrum, w które wierzy mój ojciec.

Ojciec nie wie, że ja już nie wierzę. Nie rozmawiam z nim o niczym ważnym, mimo że widuję go, bo moja mama czasem zajmuje się moim synem. W tej chwili, jak zawsze w środy po południu, mały też jest u babci, ale ja nie jestem w pracy, jak zazwyczaj. Jestem na strajku.

Ojciec nie wie, że mój mąż pracujący za granicą ma już kogoś innego, i że ja mam również. Ojciec nie wie, jakiej rasy, płci i wieku są nasi nowi partnerzy. Po co mam mu mówić, skoro wiem, że on „takich” nie akceptuje?

Ojciec nie wie, że byłam na każdym antyrządowym proteście lokalnym i centralnym od czasu, gdy do władzy doszła Partia. Jego Partia.

Ojciec jest członkiem Partii.

Więc co on tu robi?

I co będzie teraz? Czy moja matka jeszcze mi pomoże, skoro w czasie gdy ona zajmuje się moim dzieckiem, poszłam na wiec „aborcjonistek”?

Podeszłam się przywitać. Nie podał mi ręki, tylko różaniec. Tak jakby dotknięcie drewnianych kuleczek miało wypędzić ze mnie diabła.

W moich papierach z dzieciństwa znalazłam niedawno wydruk z głosowania nad ustawą antyaborcyjną. Lista posłów: kto za, kto przeciw. Zatrzymałam ją na czas, gdy już będę pełnoletnia, by nigdy nie zagłosować na żadnego z tych „morderców dzieci”.

A teraz jestem tutaj.

Długą musiałam przejść drogę. Drogę krzyżową. Na jej kolejnych stacjach skazywano, chłostano i przybijano gwoździami do martwego drewna starożytnych reguł i romantycznych ułud kolejne życiorysy, kolejne osoby, żywych ludzi, nieznajomych, znajomych i przyjaciół, którzy, by uniknąć piekła – czy to wiekuistego, czy też doczesnego potępienia przez otoczenie – podejmowali wbrew sobie złe decyzje. Bo seks z narzeczoną to zbrodnia, bo kondom to narzędzie szatana, bo mężowi, który bije i gwałci, przysięgało się przed ołtarzem...

Niektórzy z tego wyszli, inni zaćpali się tym opium na śmierć.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną