Ks. Franciszek Kamecki: Duchowni nie powinni politykować

Puste plebanie
Rozmowa z księdzem Franciszkiem Kameckim o (trudnej) niezależności duchowej duchownego i o tym, skąd się ona bierze.
Ks. Franciszek Kamecki
Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta

Ks. Franciszek Kamecki

„Mam awersję do polityki, nie do polityków jako ludzi. Zasady obowiązują. Ołtarz to ołtarz. Tron to tron. Tych dwóch porządków się nie łączy”.
Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta

„Mam awersję do polityki, nie do polityków jako ludzi. Zasady obowiązują. Ołtarz to ołtarz. Tron to tron. Tych dwóch porządków się nie łączy”.

audio

AudioPolityka Katarzyna Zdanowicz - Puste plebanie

Katarzyna Zdanowicz: – Minister Mariusz Błaszczak mówi wprost, że tegoroczny Przystanek Woodstock, impreza Jurka Owsiaka, nie powinien się odbyć, formalnie „ze względów bezpieczeństwa”. Jednak od lat wiemy, co politycy PiS mówią i myślą o Owsiaku. Także zdaniem wielu hierarchów Kościoła twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy psuje młodzież. A ksiądz wystawia na ołtarzu podczas niedzielnej mszy puszkę WOŚP.
Franciszek Kamecki: – Ci, którzy uznają to za skandal, mają problem ze sobą. Tak, puszka stoi w kościele, w widocznym miejscu. Owsiak czyni tak, jak powinien czynić dobry katolik – pochyla się nad ubogimi, potrzebującymi, zbiera dla nich pieniądze. Co to oznacza „być za życiem”? Klepać pacierze? Nie mówię, że nie, ale bardziej – działać na rzecz życia, ratować życie, wspomagać ludzi walczących o życie. Zna pani kogoś, kto bardziej się angażuje w Polsce w te sprawy niż Owsiak?

Nie znam.
No właśnie. Stąd Duch mnie natknął, by puszka była w kościele. Ludzie podchodzą, klękają przed Bogiem i wrzucają pieniądze do puszki na dzieci. Piękny związek.

Dlaczego więc tak wielu duchownych uważa Owsiaka za wroga?
Bo zajmują się czym innym niż ewangelizacja, a to do niej zostali powołani. Powołaniem księdza nie jest politykowanie, jątrzenie, obrażanie innych. Ewangelizacja to dzieło miłości.

Nie słucha ksiądz Radia Maryja? Nie prenumeruje „Naszego Dziennika”?
Spróbowałem i jednego, i drugiego. „Nasz Dziennik” listonosz przynosił kilka miesięcy. Biorę raz do ręki, a tam paszkwil na Miłosza! O nie... Jestem poetą, Polakiem, patriotą, kocham słowo. Miłosz był wielki w każdym z tych kryteriów. Ani ja, ani ci redaktorzy, którzy go obrażali, nie dorastali mu do pięt. Znam też korespondencję Miłosza z Janem Pawłem II. Jest wydana, dostępna dla każdego. To był więc ostatni numer „Naszego Dziennika” na mojej plebanii. Radia słucham rzadko, bo bardzo lubię, jak ktoś stymuluje mój mózg, a nie robi z niego wodę. Sutanna i habit to nie są stroje polityków, tylko kapłanów. Coś się komuś pokręciło.

Co robi ksiądz poeta na emeryturze?
Nie ma emerytury od bycia księdzem, a tym bardziej od bycia poetą. Rzeczywiście, nie jestem proboszczem, stuknęło mi 75 lat i odesłali mnie na emeryturę duszpasterską. Jakieś drobne plusy z tego są. Mogę nadrobić zaległości w czytaniu, zbierana przez lata sterta książek powoli chudnie. Więcej myślę. Do myślenia potrzeba ciszy, spokoju.

I chyba ostrzej ksiądz myśli. Księdza wypowiedzi różnią się od przemyśleń dużej części duchowieństwa.
Zawsze szedłem pod prąd, mówiłem głośno to, co myślę, bez strachu o konsekwencje. Dlatego że miałem wewnętrzne przekonanie, iż postępuję w duchu ewangelii.

Nie zdarzyło się księdzu nigdy z ambony politykować?
Mam awersję do polityki, nie do polityków jako ludzi. Zasady obowiązują. Ołtarz to ołtarz. Tron to tron. Tych dwóch porządków się nie łączy.

Dlaczego?
Bój idzie o ludzkie dusze. My nie jesteśmy kapłanami dla siebie, tylko dla was, wiernych. Przez nas macie znaleźć Boga. Czyli dokąd was mamy prowadzić? Do dobra, spokoju i pokoju, miłości, harmonii, rozwagi. Jeślibym wyszedł na ambonę i nawoływał do głosowania na jakąś partię, wierni będą bliżej tych celów?

Nie.
No właśnie. Ta część, która będzie kibicowała partii, o której mówię dobrze, przyklaśnie, a reszta wyjdzie i nie wróci. Zamknie się. Już nie wspomnę, że preferencje polityczne ludzi się zmieniają. Więc jest realne ryzyko, że i tym, co dzisiaj myślą jak ja, za kilka lat się odwróci. Wtedy sam będę siedział w tym kościele?

Hierarchowie politykują.
Nie wszyscy. Ale nie mam też wątpliwości, że obserwujemy odpływ wiernych od Kościoła – skądś się bierze.

No właśnie: skąd?
Jestem zwolennikiem walenia się we własne, nie cudze piersi.

Papież Franciszek przeprosił.
Chodzi pani do kościoła?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną