Ambitny projekt resocjalizacji więźniów

Krok za krokiem
Kuba, na zwolnieniu warunkowym, ma przejść resocjalizację na trasie z Lublina do Krakowa.
Bartek (z prawej) i Kuba na „Nowej drodze”
Juliusz Ćwieluch/Polityka

Bartek (z prawej) i Kuba na „Nowej drodze”

Oznaczenie Małopolskiego Szlaku św. Jakuba
Spacejam2/Wikipedia

Oznaczenie Małopolskiego Szlaku św. Jakuba

Tak się jakoś układa, że pierwsze zdjęcie z drogi obaj robią sobie za Wąwolnicą. Zdjęć w ramach projektu „Nowa droga” powstało 40. Bartek jest opiekunem, a Kuba to były więzień. Wyszedł osiem miesięcy przed terminem. Teraz ma się ostro przespacerować, taki jest pomysł na resocjalizację.

Miejsce sprzyja nie tylko fotografowaniu. Drzewa ocieniające ścieżkę pnącą się w górę dają miły chłód. Nawet miejscowi wolą wypić piwko na ławeczce przy wąwozie niż pod sklepem. Kuba też tutaj zażyczył sobie fotkę. Stoi na rozstawionych nogach, ręce lekko uniesione, jak do walki. Pewny siebie. Uśmiechnięty. Dwa dni później z uśmiechu niewiele już pozostanie. Pewności siebie też będzie mniej. Paradoksalnie to dobra wiadomość.

Pierwszy kilometr

Jest raczej zapoznawczy. Bartek już wcześniej widział się z Kubą w więzieniu, ale rozmowy w kryminale są powierzchowne. – W więźniu najlepiej mówić o sobie niewiele – uważa Kuba. Poznać się mają na trasie. Spędzą razem dwa tygodnie. Dwóch obcych sobie ludzi, którzy przejść mają 360 km pomiędzy Lublinem a Krakowem. Dwuosobowa pielgrzymka dawnym szlakiem Jakubowym. Niewierzący zamiast pielgrzymka wolą mówić podróż. Też dobre słowo, bo podróżować można również w głąb siebie.

Podróż rozpoczęli w piątek 14 lipca. Pierwszy dzień jest organizacyjny. Odcinek do przejścia najkrótszy. Zaledwie 16 km, za rogatki Lublina odwieziono ich samochodem. Prawdziwa droga zacznie się drugiego dnia. Trzeciego będzie kryzys. Kuba jeszcze tego nie wie. Bartek przerabiał to już z trzema wcześniejszymi podopiecznymi i ze spokojem czeka, aż się wydarzy. Spokoju ma w sobie ogromne pokłady.

Słowo pokłady bardzo do niego pasuje, bo jego poprzednim pracodawcą była kopalnia Bogdanka. Na stanowisku elektryka dołowego przepracował 29 lat. Kilka lat temu zmienił pracodawcę. – Teraz wypłatę dostaję od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i bardzo sobie to nowe miejsce zatrudnienia chwalę – żartuje. Dzięki ZUS ma czas, żeby na dwa tygodnie zniknąć z domu i pójść w trasę z kolejnym chłopakiem.

Według organizatorów projektu Bartek świetnie sprawdza się jako opiekun, bo życia i psychologii uczył się na kopalni, a to najlepszy uniwersytet. W kontaktach nie tworzy barier, ale umie stawiać granice. Nie wymądrza się. Nie ocenia. Choć sam jest bardzo zaangażowany religijnie, o Bogu mówi mało. Jeśli już, to najczęściej Pan Bucek, jakby słowo Bóg było za duże na jego życie i problemy.

17. kilometr

Z Wąwolnicy wymarsz o ósmej rano. Można by pospać, ale Bartek trzyma się terminów, bo jak masz kogoś wprowadzić na nową drogę życia, to musisz go nauczyć konsekwencji. Bartek ma jej nawet za dużo, o czym Kuba głośno mówi. Podpytał się chłopaków, którzy wcześniej szli z Bartkiem i współczuli mu, że trafił na takiego przejebanego opiekuna. Bartek potrafi zrobić dwa dni w jeden, bo co to jest dla młodego chłopaka przejść 20 km w jeden dzień. Nawet nie zdąży się zmęczyć. A zmęczenie to przecież ważny element życia. Zwłaszcza tego nowego. Postojów robi mało, bo na postojach Kuba pali, a to też zły zwyczaj i warto go oduczyć. – W kryminale ciągle jesteś pod nerwami. Zapalisz i chwilę jest lżej – mówi Kuba.

Po przejściu 11 km zmęczenia jeszcze nie powinno być. Jednak po ponad dwóch godzinach szybkiego marszu Kuba zaczyna narzekać. – Człowieku, zwolnij trochę, bo ja przez ostatnie dwa lata miałem przerwę w chodzeniu – mówi. W więzieniu ciężko pracował w zakładach mięsnych. Z chodzeniem ta jego praca nie miała za wiele wspólnego. Za to dużo z wysiłkiem fizycznym. I trochę z umysłowym, bo przez cały czas główkował, co się dzieje z tymi kośćmi, które wrzucał do maszyny oddzielającej je mechanicznie od mięsa. No, i z tego główkowania wyszło mu, żeby od tej pory uważnie czytać etykiety wędlin, czego nigdy wcześniej nie robił.

Zarzucasz na maszynę trzysta kilo kości. Niby jakieś mięso tam jest, ale ogólnie to bardziej kości. Podkładasz pod podajnik jeden pojemnik na mięso i drugi na kości. I tak się jakoś składa, że ten na kości ciągle jest pusty, a ten na mięso się zapełnia – opowiada Kuba. O pracy w zakładzie mówi gorzko. Przeklina gęsto, że pieniądze do dupy, bo kryminał prawie 70 proc. mu zabierał. Bartek słucha, rzadko komentuje. W historiach o tym, że potrafi być ciężko, trudno z nim konkurować, bo Bartek był nie tylko elektrykiem dołowym, ale też ratownikiem górniczym.

Na przykład wie, jak ciężko jest odkopać trupa po zawale. Na pierwszej poważnej akcji mieli takiego jednego. Leżał sobie pod węglem jak w śpiworku i tylko głowa mu wystawała. Na kolanach i gołymi rękoma trzeba było węgiel drzeć, żeby się jakoś do niego dostać. Co go trochę odkopali, to węgiel znów się obsuwał, jakby tego górnika nie chciał oddać.

Poszli do drugiej ekipy ratowniczej po żerdzie, żeby zabezpieczyć odkopany odcinek. Zamiast żerdzi dostali propozycję handlową – łoddajta trupa. Za wydobyte ciało była dodatkowa premia finansowa. Nie oddali. Nawet nie o pieniądze im chodziło, tylko o honor. Lekcja o wartościach nie zawsze musi być standardowa. O czym Kuba dobrze wie, bo na celi najbliżej zakolegował się z Romanem.

Roman siedział za dwie głowy. – Jedną mu przybili, znaczy się dodali, dla polepszenia statystyki wykrywalności, bo Roman zapewnia, że tego drugiego to nie on zrobił – mówi. Roman to dla Kuby wzór do naśladowania. – W więzieniu skończył szkoły, a teraz ciężko pracuje nad doktoratem. Na zwykłym dyskmenie nauczył się biegle trzech języków. Ćwiczy, biega, dziewczynie nawet samochód kupił z oszczędzonych pieniędzy – opowiada. Na swój sposób można uznać, że Kuba miał szczęście, trafiając do celi z długimi wyrokami. Długi wyrok zmienia perspektywę.

Przywileje w więzieniu trudno się zdobywa, ale łatwo traci. – Nie chcieli mi dać zgody na empetrójkę, to ją sobie przemyciłem do kryminału. Roman zapytał tylko, czy na pewno jej potrzebuję, bo jak mnie z nią złapią, to dziecko pół roku później zobaczę. No i ją przehandlowałem, i to z zyskiem – chwali się Kuba, bo lubi myśleć o sobie, że jest bardzo cwany.

25. kilometr

Idący siłą rzeczy opowiadają sobie o życiu. Kuba o tym za kratami, a Bartek o tym pod ziemią. O życiu na kopalni Kuba słucha chętnie. Sam przepracował tam dwa lata. Z Bartkiem mają nawet wspólnych znajomych i słownictwo. Teraz na przykład odstawiają hajerkę, to znaczy, że idą w szybkim tempie i wszystko gra. Kuba wykombinował, że gdyby mógł wrócić na kopalnię, to nie trzymałyby się go tak kłopoty. Pracę stracił, kiedy odwiesili mu stary wyrok. O tym, za co siedzi, opowiada niechętnie. – Ogólnie to nakradłem, a później to jeszcze było takie nieporozumienie z pieniędzmi. Szef mnie naciął na 3 tys. Chciałem być mądrzejszy i zabrałem mu sprzęt pod zastaw. No i wylądowałem w pudle, bo był sprytniejszy – opowiada Kuba.

Temat wyroku zmienia szybko. Chętniej opowiada, jak w więzieniu zrobić pizzę. – Kupujesz cebularz. Nakładasz serek, kiełbaskę zza okna, bo na kracie pięknie się suszy. Później w wiaderku gotujesz grzałką wodę. Na wiadro idzie przykrywka. Na przykrywkę cebularz i palce lizać – opowiada. Ogólnie najważniejsze, żebyś sobie radził. Nie pękał. – No prawie jak na kopalni, tylko że w kryminale ostro ćpają, łby mają zryte od dopalaczy. Szkoda patrzeć, jak się ludzie staczają.

W eksperymencie socjologicznym, w którym tym dwóm robimy zdjęcie i pytamy postronnych ludzi, który z nich przesiedział dwa ostatnie lata w więzieniu, to raczej Bartek jest na przegranej pozycji. Niewysoki, zwarty, o ogorzałej twarzy. Krótko obcięty. Kuba milutki, uśmiechnięty. Kryminał fizycznie się na nim jeszcze nie odbił. Nawet dwa tatuaże na nogach ma nieskończone, jakby więzienie nagryzało go po kawałeczku, ale całemu nie dało rady. Dlatego m.in. został zakwalifikowany do programu. Według psychologów rokuje. Jeśli poda mu się rękę, jest duża szansa, że nie wróci do więzienia.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną