Na czym polega wirtualna adopcja płodów

Istotki
Internetowy asystent duchowej adopcji płodów zagrożonych zagładą ma już 100 tys. abonentów.
Niestety, ciągle ulepszana aplikacja czasami doprowadza do dramatycznych poronień.
GP, Yagi Studio/Getty Images

Niestety, ciągle ulepszana aplikacja czasami doprowadza do dramatycznych poronień.

Nastusia, lat 14, ściągnęła apkę i jest zdziwiona. Ani razu nie pomodliła się, a płód i tak zdrowy, już 203. dzień pięknie się rozwija. Rekomenduje ją z całego serca nawet ateistom.
GP

Nastusia, lat 14, ściągnęła apkę i jest zdziwiona. Ani razu nie pomodliła się, a płód i tak zdrowy, już 203. dzień pięknie się rozwija. Rekomenduje ją z całego serca nawet ateistom.

Codzienna konwersacja z płodem daje użytkowniczkom aplikacji namiastkę tego, jak to jest być kobietą i matką.
materiały prasowe

Codzienna konwersacja z płodem daje użytkowniczkom aplikacji namiastkę tego, jak to jest być kobietą i matką.

By uratować poczętego, wystarczy mieć telefon z systemem Android i serce szlachetne. Interaktywny asystent oczekuje w sklepie Google Play. Ściągamy go, złożywszy przyrzeczenie o wytrwałej modlitwie w intencji będącego w niebezpieczeństwie zagłady przez 280 dni, co jest równowartością dziewięciu miesięcy. Każdej doby od adopcyjnego zadeklarowania się zarodek śle abonentowi złotą myśl, dołączając ilustrację, jak ładnie rośnie jego osoba ludzka. Od trzeciego tygodnia dorzuca prawdziwe bicie serca, w szóstym USG. Przesłały je w darze matki z całej Polski, by wesprzeć pierwszą aplikację pro-life na świecie, do której stworzenia siła wyższa natchnęła informatyków z Fundacji Małych Stópek. Bo nastały dla nienarodzonych czasy dramatyczne, czyha na nich cała armia czarnych parasolek.

Aplikację można odnawiać niezliczoną ilość razy. Świadome zlekceważenie poleceń jest grzechem i adopcję zrywa. Choć dzieci z aplikacji są spłodzone przez piksele, a imię ich jedynie Bogu jest wiadome, Wszechmogący na pewno przetransmituje modlitwy do konkretnego łona.

Niewiele ponad rok od premiery w Google 4 kwietnia 2016 r. apka pomogła przyjść na świat co najmniej 100 tys. animowanych niemowląt. Abonenci, dotrwawszy do porodu, są usatysfakcjonowani, że nie pozwolili odebrać im życia. Niestety, nieplanowane awarie techniczne w trakcie wdrażania systemu doprowadzić mogły do wielu resetów skutkujących być może poronieniem.

Zainstalowani

Na wstępie wirtualny wdzięczny poczęty, bojący się o swoje poważnie zagrożone istnienie, dziękuje abonentowi, że zobaczył w nim człowieka. Będzie mu raźniej rosnąć. Prosi, by nie nazywać go embrionem. To niesmaczne. Em-brio-nem. Od dziś każdej doby o godzinie dogodnej dla abonenta streści mu w krótkim esemesie, co u niego w łonie.

Dnia trzeciego poczęty upewnia się, czy abonent wierzy w to, że zagrożone istnienie ma duszę. Siódmego zawiadamia, iż (wow) trafił do macicy. Dziewiątego poczuł się zarodkiem. 14. mama ciągle o nim nie wie. Prawdopodobnie abonent jest pierwszą osobą na świecie świadomą, że poczęty istnieje.

Instalujący nie mogą nachwalić się apki. Najpiękniejsza, z jaką mieli w życiu do czynienia. Niech Bóg pobłogosławi twórcom, pożytkującym swe informatyczne talenty w służbie dobra i prawdy – piszą na forach. Coś nowoczesnego dla zabieganych wierzących. Fascynujące, że wystarczy tak niewiele, by uratować człowieka. Można wyjść z telefonem na ulice i ewangelizować napotkanych przechodniów, pokazując, jak wygląda osoba ludzka na każdym etapie.

Apka pomaga nie tylko zarodkom. Odzyskują wigor instalujące ją wdowy w podeszłym wieku, czujące się dotąd nikomu niepotrzebne. Dostają skrzydeł kobiety samotne, na skraju załamania nerwowego, bezpłodni oraz siostry zakonne. A małe dziewczynki bawią się w dom, przysposabiając do macierzyństwa.

Maddie wszystkim ją poleca. Gdy było jej ciężko, patrzyła na maluszka i humor wracał. Lena poroniła wiosną. Być może dzięki apce znów zaszła. Roksana spodziewała się synka, kiedy zmarł, przeżyła najczarniejszy koszmar. Szczęśliwa, że komuś pomoże. Kulka kocha to dzieciątko, żywiąc nadzieję, że będzie szczęśliwe, jak się urodzi w prawdziwym świecie. Mimowi maleństwo pomaga przetrwać najtrudniejszy życiowy okres.

Laura jest dopiero w drugim dniu i za każdym razem płacze, gdy zarodek do niej mówi. Pozwoliła sobie nazwać go Kuba. Kika, czytając wysyłane przemyślenia, ma uścisk w sercu. Emilia nie może się doczekać jutra. Zuza, z zawodu położna, stała się spokojniejsza. Przeświadczona, że wszystko ułoży się jak najlepiej. X. nie wie, czy Słoneczko, które nosi w Google, to Polak, Ukrainiec, Murzynek czy Chińczyk. Ale kocha tę żywą, śliczną istotkę. Jeśli po śmierci spotkają się w niebie, na pewno ją rozpozna.

Czy to normalne, że Karolina, korzystająca z apki, ma objawy ciąży? Oliwierek Pauliny ma już 234 dni. Rośnie jakby w niej. Weronika codziennie ze swoim chłopakiem omodlają swój płód przez Skype. Mieszkając 290 km od siebie, w końcu czują, że coś ich łączy. D. ustawiła datę rozpoczęcia adopcji zbiegającą się z realnym poczęciem, dzięki czemu wie na bieżąco, co w łonie słychać. Jaga sama jest adoptowana, rozumie, czym jest dom nad głową. Dla Rafney apka to spełnienie marzeń, gdyż ona pragnie dziecka, lecz jej chłopak nie. Agatha podczas modlitwy za tę duszyczkę, o której wie tylko Bóg, czuje dreszcze i niesamowite ciepło. Maja dopiero planuje instalację. Niepokoi się jednak, co stanie się z maleństwem, kiedy już przyjdzie na świat.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną