Jak w Bydgoszczy ratują wizerunek polskiej psychiatrii

Łaźnia dusz
Mamy coraz więcej kłopotów psychicznych i o połowę mniej psychiatrów niż europejska średnia. Dobrze, że są wśród nich nietuzinkowi zapaleńcy.
W Polsce każdego dnia jeden nastolatek odbiera sobie życie.
kwest/PantherMedia

W Polsce każdego dnia jeden nastolatek odbiera sobie życie.

Czterdzieści lat temu w bydgoskim Szwederowie, dzielnicy o złej sławie, domy nie miały łazienek. Ludzie kąpali się w miejskiej łaźni. Potem między szare kamienice wstawiono bloki z wielkiej płyty. Łaźnia – czynna najdłużej w Polsce – okazała się zbędna. Przez wiele lat niszczała, aż znaleźli się kupcy: Alicja i Aleksander Araszkiewiczowie. Gdy okazało się, że to profesor psychiatrii z żoną, którzy zamierzają w dawnej łaźni zrobić centrum oswajania zdrowych z chorymi, ludzie we wciąż złej dzielnicy patrzyli sceptycznie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną