Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Wolność kocham i nie rozumiem

Chcemy być wolni, choć nie do końca wiemy, co to oznacza

Stan niewoli wbrew pozorom bywa psychologicznie wygodny. Zwalnia z odpowiedzialności za błędy, zaniechania, nieudacznictwo. Stan niewoli wbrew pozorom bywa psychologicznie wygodny. Zwalnia z odpowiedzialności za błędy, zaniechania, nieudacznictwo. Mirosław Gryń / Polityka
Nie ma chyba we współczesnej polszczyźnie pojęcia dowolniej stosowanego niż wolność. Przypisujemy sobie jako naród genetyczne wręcz umiłowanie wolności. Tyle że kompletnie nie dogadujemy się, jak ją rozumieć.
Bez względu na nasze osobiste przekonania i skłonności, nie ma wolności bez wskazania tych sfer życia ludzkiego, w które władzy wkraczać pod żadnym pozorem nie wolno.Mirosław Gryń/Polityka Bez względu na nasze osobiste przekonania i skłonności, nie ma wolności bez wskazania tych sfer życia ludzkiego, w które władzy wkraczać pod żadnym pozorem nie wolno.

„Wolność kocham i rozumiem” – można powiedzieć, współczesny aneks do polskiego hymnu narodowego. Nawet nazwa zespołu, który wylansował ten szlagier w 1990 r., nabrała nowego smaku: Chłopcy z Placu Broni. Śpiewa się go teraz na placach i ulicach przeciw władzy dewastującej wolności obywatelskie i liberalną demokrację. Ale o odzyskiwaniu wolności mówią też ci, którzy władzę popierają.

Jest takie ikoniczne dla 2017 r. zdjęcie prasowe: 14 kobiet z transparentem „Stop faszyzmowi” siada na drodze tzw. Marszu Niepodległości. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków – jak to interpretuje władza – manifestuje w nim swoją radość i dumę z odzyskanej przed 99 laty wolności (choć niektórzy z nich domagają się wolności jedynie dla „białej Europy”). Ale „rasa panów” w dresiarskim sztafażu szarpie, wlecze i opluwa kilka pań w okularach.

Powierzchownie podział wydaje się czytelny: osoby o konserwatywnych i prawicowych poglądach, od umiarkowanych po skrajne, stosują ten termin raczej w odniesieniu do niezawisłości narodowej; liberałowie i lewica – do praw jednostki i demokratycznego porządku prawnego. Obie strony dziś walczą przeciw sobie – każda o swoją wolność. Zanim dogadaliśmy się, jak żyć w wolności, zaczyna nam ona topnieć. Po raz kolejny w historii.

Niewola nie boli

Stan niewoli wbrew pozorom bywa psychologicznie wygodny. Zwalnia z odpowiedzialności za błędy, zaniechania, nieudacznictwo. Wszystko można zwalić na prawdziwego, a czasem wyimaginowanego ciemiężyciela, na brak wyboru i możliwości działania.

W skrajnych przypadkach dochodzi do tzw. syndromu sztokholmskiego, gdy ofiara zniewolenia (np. porwania) przestaje widzieć w swoim oprawcy kata, a zaczyna się z nim sprzymierzać, wchodzi w więź emocjonalną.

Polityka 1.2018 (3142) z dnia 26.12.2017; Esej noworoczny; s. 49
Oryginalny tytuł tekstu: "Wolność kocham i nie rozumiem"
Reklama