Czy wiara chroni przed chorobą?

Pobożność i medycyna
W kolejce do lekarza dowiadujemy się, że wierzący chorują rzadziej.
Franciszkanin o. Teodor Knapczyk podczas mszy uzdrowiennej w ostrołęckim sanktuarium.
Jacek Litwin/SE/EAST NEWS

Franciszkanin o. Teodor Knapczyk podczas mszy uzdrowiennej w ostrołęckim sanktuarium.

Ojciec Teodor nie zawsze leczy z tego, o co się prosi. Przyszedłeś w intencji nerki, a on widzi, że śledziona jest w jeszcze gorszym stanie.
Jacek Litwin/SE/EAST NEWS

Ojciec Teodor nie zawsze leczy z tego, o co się prosi. Przyszedłeś w intencji nerki, a on widzi, że śledziona jest w jeszcze gorszym stanie.

audio

AudioPolityka Edyta Gietka - Pobożność i medycyna

Czekamy do doktorów w szpitalu praskim pw. Przemienienia Pańskiego, szeleszcząc gazetami zakupionymi w pobliskim Ruchu. Dr hab. Jakub Pawlikowski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie informuje „Nasz Dziennik”, iż osoby religijne pozostają w dużo lepszej psychosomatycznej kondycji niż ateiści, co potwierdzają prestiżowi amerykańscy eksperci od dobrobytu. Weźmy takie pobożne Podkarpackie. Nie absorbuje sobą aż tylu onkologów co sceptyczne Łódzkie. Trudno to wytłumaczyć za pomocą klasycznych determinant zdrowotnych.

Zainspirowani idziemy incognito pośród wierzących podpatrzyć, jak to robią, że mają się lepiej niż inni.

Wracając w Podkarpackie, kartkujemy Prasę Będącą – jak mówi o sobie – za Bogiem w Ojczyźnie (w tym wspomniany „Nasz Dziennik”). Znajdujemy ewidentne dowody na to, że jest najzdrowszym województwem. Nałożone na siebie – czytamy – mapy epidemiologiczne, udostępnione przez Państwowy Zakład Higieny, z mapą religijności Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego prowadzą do wniosków, iż żyje się tam średnio o trzy lata dłużej niż w sceptycznym Łódzkiem. Badacze nie potrafią powiedzieć, dlaczego Podkarpackie czterokrotnie rzadziej niż Łódzkie zapada na AIDS, stosunkowo nieczęsto na nowotwór oskrzeli, tchawicy, płuc oraz choroby wieńcowe. Dane intrygują tym bardziej, że Podkarpackie jest znacznie uboższe.

Wybitni eksperci z Ameryki, potwierdzający prozdrowotny wpływ religii na człowieka, muszą być obiektywni, skoro niemal wszyscy to ateiści. Odkryli m.in., iż cotygodniowe uczestnictwo we mszy świętej koreluje z medianą życia. Praktykujący poddani kilkuletniej obserwacji zużywają mniej tlenu, sporadycznie popadają na reumatoidalny artretyzm i depresję, a pozbawieni psychotycznego lęku przed śmiercią cieszą się lepszą przemianą materii. Nadto głębokie doznania duchowe powodują u obserwowanych mniejszy przepływ krwi w płacie ciemieniowym, dając relaksujące wrażenie jakby przestrzennej dezorientacji.

Z Prasy Będącej za Bogiem w Ojczyźnie dowiadujemy się o wybitnej rosyjskiej uczonej, która – badając przez dekadę błogosławieństwa kościelne – dowiodła, że znak krzyża czyniony nad jedzeniem i piciem działa antybakteryjnie, zmniejszając nawet o tysiąc razy ilość drobnoustrojów w cieczy pobranej ze studni, kranów, jezior oraz rzek. Poznajemy Amerykańskie Stowarzyszenie Nadciśnienia, dokumentujące pozytywny wpływ modlitwy na puls.

Omodleni

Logujemy się na modlitewnych stronach poświęconych patronom poszczególnych dolegliwości. Na raka najskuteczniejszy jest Peregryn. Stosunkowo od niedawna znany w Polsce nowotworowy powiernik. Podobno rozpropagowany przez pewnego pacjenta, któremu lekarze nie dawali złudzeń. Na stronie www są adekwatne modlitwy, już w naszym języku. Strony z Peregrynem pękają w szwach od maili z prośbą o zlitowanie: Uratuj tatę z prostaty, a mamę z łuszczycy; Zwracam się o uzdrowienie z padaczki i powrót pamięci; Wiem, że jesteś bardzo zajęty wstawianiem się u Boga, ale już nie wiem, jak i kogo prosić o wchłonięcie się nowotworu pęcherza u mojej kotki; Upraszam najusilniej, by nerki mojego męża zaczęły normalnie funkcjonować, kocham cię, amen.

Od maili zatyka się też skrzynka św. Rity: Ponieważ jestem niegodny zwracać się do Boga bezpośrednio, przekaż mu, przyjaciółko, błaganie o pomyślny zabieg witrektomii oka w Klinice Okulistycznej w Katowicach, a przy okazji udany przebieg egzaminu córki z anatomii patologicznej; Uproś renty dla nas, bo ci bezduszni orzecznicy ciągle dają zdolność do pracy; Choć ta prośba może wydawać się błahą, spraw, żeby moje piersi urosły choć o parę centymetrów, nigdy mnie jeszcze nie zawiodłaś, a wiesz, jaka jestem wrażliwa na krytykę; Wyproś łaskę szczęśliwego badania tomografem, a skoro nie jestem godzien, to zabierz mnie z tego świata, ponadto – jeśli istnieje choć cień nadziei na sprawiedliwość na tym świecie – proszę, aby moja sądowa apelacja trafiła do dobrego sędziego, Bóg zapłać.

Jeśli chodzi o sprawy totalnie beznadziejne, należy pisać do Tadeusza Judy. Jak on nie pomoże, zostaje już tylko NFZ. Lub msza uzdrowienna.

Zbywani

Choć jest karnawałowy weekend, w warszawskim kościele ojców pallotynów zabrakło rozkładanych krzesełek. Pragnący wyzdrowieć stoimy w przedsionku. Wrzucamy do wiklinowego koszyczka zapisane maczkiem kartki z intencjami. Przynieśliśmy w foliowych siatkach torbę soli, olej kujawski i butelkę wody Żywiec Zdrój. Egzorcyzmowane każde z osobna mają odpędzać skutecznie złe duchy i odwracać choroby (Niech cokolwiek posypane, pokropione uchodzi w popłochu). Spektakularne omdlenia nie miały jednak miejsca.

Pan Antoni – stały bywalec, na wszelki wypadek przemierzający profilaktycznie cały kraj z własnym stołeczkiem wędkarskim – radzi znaleźć ojca Teodora Knapczyka, franciszkanina z Krakowa. W kalendarzyku w skajowej oprawce ma ściągnięte z internetu ogólnopolskie terminy na bieżący miesiąc. Ojciec Teodor, ślini palce, w najbliższym czasie będzie objazdowo uzdrawiał w: Pogórzu koło Skoczowa, Tomaszowie Lubelskim, Zgorzelcu, Złotoryi, Bytomiu, Oświęcimiu, Stalowej Woli i Raciążu. Leczy się u niego nawet zagranica, zwłaszcza Czechy.

Dosłownie wgniata w ławki. Można poczytać w „Super Expressie”, jak zgromadzeni w sanktuarium ostrołęckim upadają twarzami na marmurowe posadzki pod jego dotykiem, a specjalny patrol porządkowy pilnuje, by nie wyszli z kościoła półprzytomni. Zdrowieją z hazardu, załamań nerwowych, migren, liszajów, niestrawności, masturbacji, pasożytów, stwardnienia rozsianego, a nawet zaawansowanego parkinsona. Przy czym ojciec Teodor nie zawsze leczy z tego, o co się prosi. Przyszedłeś w intencji nerki, a on widzi, że śledziona jest w jeszcze gorszym stanie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną