Gdzie sypiają radni: śledztwo w Bydgoszczy

Zaradni
Rada Miasta Bydgoszczy rozpoczęła śledztwo sypialniane.
Wniosek, aby powołać komisję, która zweryfikuje, gdzie kto mieszka, przepadł w głosowaniu. Ale media nie odpuszczały i ciągnęły temat.
Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta

Wniosek, aby powołać komisję, która zweryfikuje, gdzie kto mieszka, przepadł w głosowaniu. Ale media nie odpuszczały i ciągnęły temat.

Śledztwo ma wykazać, czy sypialnie radnych znajdują się w ich okręgach wyborczych.
PantherMedia

Śledztwo ma wykazać, czy sypialnie radnych znajdują się w ich okręgach wyborczych.

Oficjalna nazwa ciała powołanego przez radę pod koniec stycznia brzmi: „Komisja doraźna do spraw stwierdzenia spełniania warunków do sprawowania mandatu przez radnych Rady Miasta Bydgoszczy”. Ale któż by to spamiętał? Ludzie mówią więc o komisji śledczej do spraw sypialni małżeńskiej albo komisji sprawdzającej, kto gdzie sypia, albo jeszcze inaczej – do spraw „uchodźców”. Chodzi bowiem o rajców, którzy pokupowali mieszkania oraz pobudowali domy w ościennych gminach. I powstało podejrzenie, że choć do rządzenia Bydgoszczą zostali wybrani, to nocami zdradzają metropolię z podbydgoskimi wioskami.

Rozmowy na ringu

Wieść gminna niesie, że problem „uchodźstwa” jest znany w Bydgoszczy od dawna. Dotyczył radnych różnych opcji i nikt go nie tykał. Jedni mówią o tajemnicy poliszynela, zmowie milczenia, inni o życiowym podejściu do sprawy, bo wiadomo, mieszkania w podmiejskich gminach są tańsze. Te parę kilometrów w jedną czy drugą nie robi różnicy, jeśli rajca jest zaangażowany w sprawy miasta i dobrze służy wyborcom. Krążą opowieści, że był taki radny, obecnie poseł PiS, który miał do Bydgoszczy ponad 50 km. I nikt nie robił z tego problemu.

Ów status quo naruszyła rok temu afera Rafała Piaseckiego, wtedy radnego PiS. Gnębiona psychicznie i fizycznie żona Piaseckiego zdecydowała się upublicznić nagrania scen z życia rodzinnego (wyzwiska, groźby, odgłosy szamotaniny). Było o tym głośno na całą Polskę. Piaseckim zajęła się prokuratura, a rajcy PO i SLD zażądali, by bohater afery zrezygnował z mandatu radnego. W kwietniu 2017 r. radny Jakub Mendry (SLD Lewica Razem) przyniósł na uroczystą sesję rady miasta rękawice bokserskie. W lokalnych mediach mówił: „Pan Piasecki jest damskim bokserem. Niech założy rękawice i zmierzy się z innym godnym przeciwnikiem”.

Prezydent Rafał Bruski (PO) zwrócił wtedy uwagę na fakt, że radny pastwił się nad żoną nie w Bydgoszczy, a w Łochowie (gmina Białe Błota). Że tam mieszka naprawdę. Zatem są podstawy, by go pozbawić mandatu. Prawo jest w tej kwestii kategoryczne – radny musi mieszkać tam, gdzie suweren, któremu zawdzięcza mandat. Wyprowadzka powinna oznaczać odejście z rady. Jeśli radny nie zrezygnuje dobrowolnie, rada miasta ma obowiązek jego mandat – jak się to urzędowo określa – wygasić. Jest w tej materii dość bogate orzecznictwo sądów. I zgoda co do tego, że nie wystarczy być zameldowanym. Nie wystarczy w swojej gminie pracować i płacić podatki. Ważne jest także, gdzie koncentruje się życie rodzinne radnego. Według sądów istotną przesłanką potwierdzającą miejsce zamieszkania jest przebywanie pod tym samym adresem współmałżonka.

Piasecki mandat złożył. A kłopoty dosięgły niebawem radnego Mendrego, tego od rękawic. Mendry mówi o zemście kolegów z PiS, o tym, że mieli specjalną naradę, żeby szukać haków. – Próbują zrównać mnie z Piaseckim. Tak go mocno karciłem, a sam mam za uszami – żali się radny.

Ale wystarczyło zajrzeć w oświadczenie majątkowe, żeby odkryć, iż radny kupił właśnie lokum – 70 m kw., na kredyt, w ramach programu MdM. O tym, że wyprowadził się z Bydgoszczy i mieszka w Żołędowie (gmina Osielsko), poinformował „Tygodnik Bydgoski”. „Przeprowadziłem się tam w trakcie trwania tej kadencji” – cytował radnego tygodnik. „W momencie wyborów mieszkałem w swoim okręgu wyborczym”. Radny dodawał, że pracuje w Bydgoszczy, tu odprowadza podatki i nadal aktywnie działa.

Doświadczeni rajcy byli zaskoczeni niezręcznie szczerą albo szczerze niezręczną wypowiedzią młodego kolegi. Bo po czymś takim nie ma dobrego wyjścia, tylko pożegnanie z radą.

Nieokiełznany niezależny

Jednak Mendry mandatu nie złożył. Może sprawa jakoś by przyschła, gdyby nie radny Bogdan Dzakanowski. Bydgoszczą rządzi koalicja PO-SLD Lewica Razem. Na 31 mandatów PO ma 12, SLD – 6. W opozycji jest PiS (12 radnych). Dzakanowski to jedyny radny niezależny. I nieokiełznany. Niektórzy nazywają go oszołomem, folklorystycznym elementem demokracji. Zaszkodziła mu zwłaszcza tzw. afera alkomatowa. Radny wezwał do ratusza policję, by zbadała, czy prezydent i przewodniczący rady są trzeźwi. Wynik – 0,0 promila. Miasto wytoczyło mu proces w związku z tą historią. Ale nawet część radnych koalicji, zgodnie potępiających ów wybryk, jednocześnie pozytywnie ocenia zaangażowanie Dzakanowskiego w sprawy mieszkańców.

Jego wniosek, aby wygasić mandat Mendrego i powołać komisję, która zweryfikuje, gdzie kto mieszka, przepadł w głosowaniu. Ale media nie odpuszczały i ciągnęły temat. Zatem przewodniczący rady Zbigniew Sobociński (PO) ogłosił powołanie specjalnego zespołu. – Spotkali się przewodniczący klubów i wytypowali po jednej osobie. To się miało skończyć na pogadaniu – relacjonuje Dzakanowski. Nie ukrywa: chciał w tym wyjaśnianiu uczestniczyć, ale został odsunięty. Burzył się, że zespół działa nieformalnie, że powinien być powołany na sesji, głosami radnych. Doszło do tego dopiero w styczniu 2018 r. Klimat przedwyborczy robi swoje. Tym razem wszyscy byli za powołaniem komisji. W jej skład weszło pięć osób, w tym Dzakanowski.

Prywatnie wiele osób uważa wymóg dotyczący zamieszkania w granicach gminy za nieżyciowy, ale kiedy PiS proponował zmianę, czyli rozszerzenie zamieszkania na województwo, to podniósł się krzyk. I teraz paradoksalnie problem dotyka tych, którzy krzyczeli przeciwko proponowanej przez nas zmianie – mówi Paweł Bokiej, reprezentujący w komisji sypialnianej klub PiS.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną