W pustyni i w tłuszczy
Czego współczesna młodzież dowie się z lektur Henryka Sienkiewicza
„Murzyni bowiem, póki mahometanizm nie wypełni ich dusz nienawiścią do niewiernych i okrucieństwem, są raczej bojaźliwi i łagodni” – poucza młodych czytelników klasyk. „W pustyni i w puszczy” to lektura obowiązkowa dla klas IV–VI i jedyna, która na tym etapie kształtuje w umysłach polskich uczniów obraz Afrykanów i Arabów. To Sienkiewicz stworzył w literaturze polskiej te stereotypy i utrwalił na pokolenia – mit Araba jako „groźnego obcego” i mit czarnego jako „dobrego dzikusa”, który w zamian za opiekę winny jest białym niewolnicze posłuszeństwo. „[Czarni] są dzicy, prymitywni, ale w pewnym sensie niewinni. Muzułmanie natomiast są grzeszni i chorzy. Nasz pogardliwy stosunek do islamu rodził się na przełomie XIX i XX wieku. Islam był dewiacją cudownej religii chrześcijańskiej. Tworzył zboczonych, niemoralnych ludzi. Arabowie są gorsi ze względu na to, że najpierw należy ich oduczyć jednego, potem nauczyć drugiego, podczas gdy czarnych wystarczy nauczyć” – pisze Michał Leśniewski w pracy zbiorowej „Wokół »W pustyni i w puszczy«”, która ukazała się w stulecie wydania powieści.
Arabowie u Sienkiewicza kłamią, „jak tylko na wschodzie kłamać umieją”. Fałszywi i zachłanni z natury, prawie każdy z nich jest chciwy i ambitny (w tym przypadku to wada). Mają dziki i trochę zwierzęcy wyraz twarzy, ryczą i wrzeszczą przy każdej sposobności, jakby się mieli wzajem mordować. Wyszczerzają kły i przewracają oczyma. Bunt Mahdiego, sudańskie powstanie narodowowyzwoleńcze, fakt, że z fanatyzmem religijnym w tle, to złożona i subtelna kwestia historyczna. Sienkiewicz opisuje ją jako eksces „spitej krwią dzikiej hordy”, bunt ciemnej tłuszczy. „Nietrudno odgadnąć, jak przyjęliby Polacy dzieło, w którym ich powstania narodowe zostałyby ukazane, jako rewolty katolickiej dziczy przeciwko np.