Szkoła w domu. Lek na skutki deformy edukacji?

Ucieczka do Bullerbyn
Wolna Szkoła Przygoda na Boernerowie - zajęcia w plenerze.
Eliza i Przemysław Danowscy

Wolna Szkoła Przygoda na Boernerowie - zajęcia w plenerze.

Ucieczka z ogarniętych chaosem szkół państwowych do niepublicznych bywa pierwszym krokiem rodziców w odpowiedzi na reformę edukacji.
PantherMedia

Ucieczka z ogarniętych chaosem szkół państwowych do niepublicznych bywa pierwszym krokiem rodziców w odpowiedzi na reformę edukacji.

Oprócz zabawy i pasji jest też „pańszczyzna” – obowiązkowy egzamin. Tu właśnie rolę gra podejście dyrektorów szkół. Bo jeden zorganizuje miłe spotkanie z prezentacją umiejętności ucznia, a inny – kilkugodzinną małą maturę ze szczegółowym odpytywaniem. Gdy dziecko nie zda egzaminu ani też „poprawki”, musi wrócić do regularnej szkoły.

Mit geniusza

„Kochani, czy nie macie czasem kryzysów w nauczaniu waszych dzieci? – takie pytania powracają na forach edukatorów domowych. Kiedy słyszę po raz enty »nie chcę czytać«, »nie chcę pisać«, »wszystko jest w internecie«, ręce opadają. I to ja czuję się jak uczeń, który nie chce iść do szkoły”.

Samodzielnie uczący własne dzieci często są z wykształcenia np. pedagogami, ale nie zawsze. Codziennością są wątpliwości: „Czy nie błądzę? Ludzie uczą się przecież uczenia innych przez lata na studiach”. W dalszych latach domowej nauki codziennością są też opłacane dodatkowo korepetycje i warsztaty. Nikt nie jest w stanie równie dobrze przeprowadzić dziecka przez naukę języków, matematyki i biologii.

Joanna, pracując z Mateuszem, w pierwszych latach co kwadrans musiała robić przerwy. I – przyznaje – bywała zmęczona tym, że on na wszystko mówił „nie”: – Motywowały mnie osoby, które same to przeszły. Że dziecka nie da się ukształtować w rok. Że to, że coś słabiej wyjdzie w jednym roku czy nawet w dwóch, nie znaczy, że gdy dziecko będzie kończyć edukację, efekt nie będzie dobry.

Nowsi domowi-wolnościowi też czasem gryzą się, gdy 9-latek nie pisze, choć świetnie programuje. Bo co będzie, gdy życie zmusi do powrotu do systemu? I to z łatką dzieciaka z alternatywy, przyzwyczajonego, że nic nie musi? A starsze alternatywne dodają, że mają trudniej niż te ze zwykłych szkół. I że też muszą: wziąć odpowiedzialność za własną naukę, rozplanować pracę i ponieść konsekwencje tego, jak im pójdzie. Dogadać się z kolegami, bez nakazu pani, która mówi: podajcie sobie ręce.

W Wolnej Szkole Przygoda mówią na wejściu: tu nie ma sielanki. – Dzieci mogą się kłócić, chcemy uczyć rozwiązywać konflikty. To, co w szkołach systemowych dzieje się podskórnie, tu jest na wierzchu. Iskrzy. Do tego nie ma nauki non stop, choć proponujemy dużo różnych zajęć – zaznacza Eliza Danowska. – Dzieci to mali ludzie, jak mówił Korczak, mają prawo odmówić.

W społecznościach demokratycznych rzadko trafia się czas grzecznego siedzenia w kółku, częściej pędzi emocjonalny rollercoaster, jest bałagan i ciągłe sprzątanie. Przychodzi też rutyna – nawet superprzyjazne miejsce z czasem staje się częścią codzienności.

Marianna Kłosińska z Fundacji Bullerbyn widzi, że przez kilka lat wokół edukacji demokratycznej narosło już sporo mitów. Rodzice np. spodziewają się, że ich uwolnione z ucisku systemu dziecko od razu do czegoś się zapali, ruszy fala pasji związanej z jego domniemanym talentem. – A dzieciaki skaczą z tematu na temat, czymś się zainteresują, czymś w ogóle nie, choć zdaje nam się, że oto proponujemy im superwarsztaty. Ten talent, który jakoby każde dziecko ma, a szkoła go tłumi, to drugi mit. Badania psychologiczne nie zostawiają złudzeń: geniusze to niewielki odsetek populacji. Większość ludzi jest umiarkowanie zdolna.

Trzeci mit dotyczy tego, że nauczyciele są ograniczeni, nie potrafią pracować z dziećmi, złe szkoły to ich wina. W tym akurat, zdaniem Kłosińskiej, coś jest, dlatego stworzyli przy Bullerbyn Akademię Wychowawców, by umożliwić ludziom, którzy chcą pracować z dziećmi, rozwój osobisty. By mogli poznać i obserwować również siebie. – Ale oczekiwanie, że z dziećmi powinni pracować ludzie, którzy codziennie przychodzą do pracy w ekscytacji twórczej i będą zarażać pasją na każdej z pięciu lekcji codziennie, to mrzonka.

Bez traumy

Mateusz, syn Joanny i Mariusza, który nie chciał się uczyć literek, dziś jako nastolatek pochłania książki, zwłaszcza dotyczące fizyki. – Sprawdziło się to, że mógł pracować indywidualnie, w spokoju, bez hałasów i różnych rozpraszaczy – ocenia Joanna. Dla Mariusza najważniejszym zyskiem z edukacji domowej jest jakość relacji w całej rodzinie. Mariusz myśli, że nie byliby ze sobą tak blisko, gdyby cały dzień biegali za swoimi sprawami, spotykając się tylko na sen, ewentualnie w wakacje. Ich najstarszy 22-letni Kuba już wyprowadził się z domu, pracuje, sam płaci za swoje studia. Może współczesna epidemia niesamodzielności, przesiadywania dzieci do trzydziestki w domu rodziców to skutek niedosytu, braku bycia ze sobą w latach, gdy jest na to pora?

Klara, córka Sabiny, po kilku latach zaczęła odczuwać potrzebę bardziej systematycznego rytmu dnia, normalnych zajęć, przedmiotów. Razem z siostrą są dziś w trochę większej wolnej szkole, opartej na pedagogice Montessori. – Wciąż mają wpływ na obowiązujące zasady, rozumieją ich sens. Uczą się rozmawiać, być w kontakcie ze sobą. To, czy nauczą się matematyki, programowania, pisania, malowania i szycia, to w gruncie rzeczy dla mnie sprawa wtórna – uznaje Sabina. Bo jaką można mieć pewność, że nauka przełoży się kiedyś na ich byt, na tzw. dobrostan? Bo dobrostan – tego Sabina jest pewna – nie liczy się zarabianą pensją, lecz czasem, który się ma, jogą, na którą można iść, relacjami, higienicznym życiem. Nikt przecież nie wie, jakie umiejętności, jaka wiedza, przydatne będą w przyszłym świecie. Więc Sabina uczy się ufać instynktowi swoich córek, dokonywanym przez nie wyborom.

Tym, co szkoły alternatywne mogą odpowiedzialnie zapewnić rodzicom – mówi Marianna Kłosińska – jest spokój. Że dzieci nie doświadczą traumy szkolnej i opresji.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną