Czy o polityce rzeczywiście lepiej nie rozmawiać?

Milczenie Kowalskich
Uczymy się w Polsce milczeć o polityce w domu, na przyjęciach, w firmie. Wydaje się, że tak jest lepiej, spokojniej, bezpieczniej. Ale brak rozmowy jest dla społeczeństw zabójczy.
Wypowiadając jakiekolwiek sądy, warto używać słówka ja: Ja tak sądzę, według mojego rozumowania.
Mirosław Gryń/Polityka

Wypowiadając jakiekolwiek sądy, warto używać słówka ja: Ja tak sądzę, według mojego rozumowania.

Nowi sąsiedzi z bloku, zwanego standardowo apartamentowcem, zachowali się jak należy: przyszli z własnym ciastem na zapoznanie, dzień dobry, dzień dobry, Kowalski, -ska, miło nam będzie, nam również, -ski, -ska, a to nasza Adelka, a nasz Kazio? Kaziu, chodź tu do nas! Rozmowa standardowa już się wydawała toczyć, interakcja sąsiedzka – można powiedzieć – wskoczyła we właściwe, konwencjonalne tryby, gdy nagle ten nowy -ski w narracyjnym animuszu powiada: byle tylko ciapaci tu się nie sprowadzali.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj