Futbolowa ofensywa reklamowa

Przereklamowani
Mundialową klęskę Polak kibic ciężko przeżywa: gdyby na boisku nasi grali tak dobrze jak w reklamach... W tym samym czasie Polak konsument kupuje to, co biało-czerwoni reklamują. Tak działa supermarketyzacja futbolu.
Polacy mają żal nie tylko do piłkarzy o marną grę, ale winią też firmy za to, że przyłożyły do tego rękę, robiąc ze sportowców rozkapryszonych bogów komercji.
Maciej Jaźwiecki/Agencja Gazeta

Polacy mają żal nie tylko do piłkarzy o marną grę, ale winią też firmy za to, że przyłożyły do tego rękę, robiąc ze sportowców rozkapryszonych bogów komercji.

Obudziłem się rano, wziąłem prysznic, myjąc głowę Head&Shoulders, użyłem dezodorantu Rexona. Na śniadanie zjadłem parówki Berlinki i wypiłem szklankę Pepsi, w kubku z Jakubem Błaszczykowskim. Ubrałem mój zegarek Albert Riele. Następnie wychodząc z mieszkania, zamknąłem okno Fakro. Odpaliłem auto, do którego ostatnio wlałem olej Venol. Zerknąłem jeszcze w stronę dachu pokrytego blachą Blachotrapezu, czy na pewno jest zamknięte. Po drodze pojechałem jeszcze zatankować na Lotos. Skoczyłem do Żabki, by kupić Oshee i TurboGrosika.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj