Nawróceni w biznesie

Cudowny interes
Od kilku lat po Polsce peregrynuje konferencja Wiara w biznesie, chrystianizując przedsiębiorców. Nawróconych przybywa.
Czy przedsiębiorca może zostać osobą świętą?
Oscar Mendoza/EyeEm/Getty Images

Czy przedsiębiorca może zostać osobą świętą?

Biznesmen Jan Brodawka (w środku) oświadczył w chrześcijańskiej TV Salve, że sukces odniósł m.in. dlatego, że dobiera pracowników o podobnych wartościach.
Youtube

Biznesmen Jan Brodawka (w środku) oświadczył w chrześcijańskiej TV Salve, że sukces odniósł m.in. dlatego, że dobiera pracowników o podobnych wartościach.

audio

Audio Polityka Edyta Gietka - Cudowny interes

Skrzynkę mailową prezesa firmy na literę Z. (segment budowlany) zaśmieca tyle spamu, że długo nie zaprzątał sobie głowy zaproszeniami od Wiary w biznesie. Jednak od dwóch lat Wiara przypomina się tak natrętnie, iż nie sposób było ich zignorować. Tylko tego lata domagali się od prezesa potwierdzenia akredytacji na warsztaty w Mielcu, Katowicach, Krakowie, Olsztynie, Łodzi, Siedlcach i Kielcach. Prezes był raczej niewierzący, jednakże natura biznesmena szukającego wyzwań połączona z duszą racjonalisty po wydziale chemicznym sprawiła, że poczuł się zaintrygowany.

Prezes, choć konferencyjnie obyty, dopiero z Facebooka dowiedział się, że Wiara wspierana przez Polską Akademię Biznesu oraz Ordo Iuris (występującemu, jak deklarują, w imieniu istot poczętych) peregrynuje już od maja 2014 r., głosząc dobrą nowinę wśród biznesmenów. Zaczynali skromnie w Płocku, by tegorocznym hasłem Katolicka Rewolucja przejść do ogólnokrajowej ofensywy, nawiedzając aż 21 miast i powiększając swe szeregi do siedmiotysięcznej rzeszy akredytowanych, którzy nie chcą, by ich podatki przeznaczano na cele niezgodne z bożym credo. Konferencyjne logo oddaje ten rewolucyjny charakter: pięść opleciona różańcem przebija solidny mur. Z łaciny revolve – komentuje etymologię Wiara – to nawrócenie się. Niestety, gdzie są zwycięzcy, tam i przegrani.

Biznesmen w szałasie

Po błogosławieństwie i odmówieniu „Ojcze nasz” stałym punktem tegorocznego objazdowego sympozjum, które prezes firmy na literę Z. obejrzał dzięki YouTube, był wykład prelegenta ks. Przemysława Króla, sercanina, poświęcającego swą posługę moralności podatkowej. Pouczał akredytowanych, by pozostali niezłomni w walce o rząd dusz między prawicą a lewicą. Co musi czuć – współczuł biznesmenom chrześcijańskim – podatnik zmuszany do uiszczania pieniędzy np. na in vitro? Niestety – pokazywał na slajdach – to działa w obie strony. Środowiska Bogu niechętne zaraz powiedzą, że ich daniny idą np. na szkolną katechezę.

Ewangelizując, opowiadał o panu M., właścicielu hurtowni w czasach burzliwego kapitalizmu, który żył w szarej strefie, co doprowadziło go na skraj załamania. Ale zaczął modlić się do Boga o rozeznanie i dziś prosperuje znakomicie, wszedłszy nawet na rynek zagraniczny. Z kolei pana B., importera szemranych samochodów z Niemiec, gryzło sumienie na widok naciąganych klientów. Wyzwolił się od zła, choć wiedzie mu się przeciętnie. Niestety, bywa też inaczej: pana J., działającego w mafijnej zależności, wyrwanie się z niej doprowadziło do bankructwa, bo jednak za dużo wiedział.

Może – konkludował sercanin – dzisiejszy znerwicowany przedsiębiorca pragnie, lecz boi się iść do kościoła? Dowcipkował, ostrzegając przed utratą wieczności: pewien prezes po długim bogatym życiu zapukał do raju. Oprowadzający go św. Piotr ominął pałace i zatrzymał się przy jakimś szałasie. – Słuchaj – powiedział św. Piotr do nowo przybyłego – z tego, co nam przysłałeś, niczego lepszego nie udało się sklecić.

Padały pytania: Czy przedsiębiorca może zostać osobą świętą? Jak zadbać o wiarę pracownika? Czy można mu nienachalnie wyperswadować jedzenie mięsa w piątek? Jak przekonać, że uczestnictwo w czasie pracy w Aniele Pańskim nie umniejszy jego wydajności?

Jednak to anegdota o wieczności w szałasie zaniepokoiła prezesa firmy Z., zrobił religijny rachunek sumienia: Co prawda za namową byłej żony opłacił ślub kościelny i chrzest dzieci, ale już od dekady, choć go stać, nie łoży na msze za duszę ojca.

Korporacyjne niedowiarki

Przy świeckich konferencyjnych okazjach prezes rozpytywał kolegów, jak zapatrują się na chrystianizację biznesu? Ku jego zdumieniu wielu nagabywanych przez Wiarę, dotychczas nieujawniających swych przekonań, teraz było „za Jezusem”.

Pewien dyrektor dużej informatycznej spółki, którego gościł w domu na biznesowej kolacji, wziął go na ubocze, mówiąc: – A wiesz, to nie jest złe. Inny z kolegów prezesów przyznał, że uczestniczył w Płocku w pierwszym mityngu Wiary w maju 2014 r. Zdominowany na świeckich konferencjach przez liberałów, w Płocku poczuł się u siebie. Po inauguracyjnej mszy w kościele św. Jadwigi tysięczny tłum przedsiębiorców porwał w Orlen Arenie animator Wiary Tomasz Sztreker, absolwent uczelni handlowej i teatralnej. – Rozgłoście to – nawoływał – między narodami, przygotujcie się na świętą wojnę, wezwijcie bohaterów, niech przybędą i się zaciągną mężowie waleczni! Ganił prezesów za bierność, bo zamiast walczyć, siedzą przed telewizorem i popijają colę.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną