Polska nieodpowiedzialność

Winni inni
Coś się dzieje z odpowiedzialnością w naszym społeczeństwie. Jakby przestawała być wartością dla ludzi i instytucji. Można już żyć nieodpowiedzialnie?
Jako zbiorowość, według obowiązującej dziś narracji, niczemu nie jesteśmy winni, za nic – także za własne niepowodzenia – nie odpowiadamy.
Igor Morski/Polityka

Jako zbiorowość, według obowiązującej dziś narracji, niczemu nie jesteśmy winni, za nic – także za własne niepowodzenia – nie odpowiadamy.

Człowiek zawdzięcza swój niezwykły awans biologiczny i cywilizacyjny nadzwyczajnie rozwiniętej umiejętności współpracy. A opiera się ona na odpowiedzialności.
baranq/PantherMedia

Człowiek zawdzięcza swój niezwykły awans biologiczny i cywilizacyjny nadzwyczajnie rozwiniętej umiejętności współpracy. A opiera się ona na odpowiedzialności.

Odpowiedzialność jako zasada organizująca życie społeczne naszego gatunku jest starsza niż prawo, niż wszelkie spisane kodeksy moralne.
djedzura/PantherMedia

Odpowiedzialność jako zasada organizująca życie społeczne naszego gatunku jest starsza niż prawo, niż wszelkie spisane kodeksy moralne.

Z życia: sfrustrowany sąsiad pozostał sam na placu remontowego boju, bo któregoś dnia wynajęta ekipa po prostu nie przybyła. Porzucili sąsiada i własne narzędzia, gdyż dostali lepszy kontrakt. Pewna prywatna szkoła przez długi czas rozglądała się za deficytowym dziś nauczycielem: anglistą. Złowiła wreszcie kogoś, zaproponowała uczciwą umowę o pracę. Pracował. Przez jeden dzień. Następnego nie przyszedł. Po prostu się rozpłynął. Nie był uprzejmy nawet zadzwonić.

Odbyły się ważne wybory. Frekwencja była przyzwoita, lecz miliony Polaków się nie pofatygowały. Premier rządu, nawykowy kłamczuch – jak go trafnie ktoś nazwał – nie zamierza rozmawiać z mediami na temat odpowiedzialności za swoje restauracyjne knowania, nielegalnie zresztą podsłuchane, ponieważ to zemsta „mafii vatowskiej”.

W życiu publicznym, które tworzy i rozsiewa społeczne wzorce zachowań, nikt nieprzymuszony nie uzna swej winy, nie przyzna się do zaniedbania, zlekceważenia zobowiązań, złamania danego słowa, pochopnej wypowiedzi. Również jako zbiorowość, według obowiązującej dziś narracji, niczemu nie jesteśmy winni, za nic – także za własne niepowodzenia – nie odpowiadamy.

Filar

Co to właściwie jest odpowiedzialność? Jak często, i tu polszczyzna, zamiast sprawę upraszczać, ją komplikuje. Najszersza definicja brzmi: obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje czyny. Ale tym samym słowem zwykliśmy określać ponoszenie za coś winy; można tu zaryzykować neologizm: winowajstwo. Przymiotnikiem „odpowiedzialny” określamy zarazem kogoś dojrzałego, roztropnego, wiarygodnego, jak i czemuś winnego, ponoszącego odpowiedzialność za jakąś niecność. Można wziąć na siebie odpowiedzialność za trudne przedsięwzięcie, można też być do odpowiedzialności pociągniętym – frazeologizmy bliskie brzmieniem, ale znaczeniem odległe o kosmos.

Z tych językowych dwuznaczności wynika pewien paradoks. Gdy posłuchać dziś tzw. mediów publicznych, nie sposób nie zauważyć, że każdy serwis informacyjny zaczyna się od pociągnięcia kogoś (aferzysty, łapówkarza, zorganizowanego przestępcy itd.) do odpowiedzialności (poprzez napiętnowanie, ściganie, aresztowanie, postawienie przed sądem itd.). Można by pochopnie mniemać, że partia, która zawładnęła naszym państwem i umysłami kilkudziesięciu procent społeczeństwa, szykuje się do wzbogacenia swej patetycznej nazwy o jeszcze jeden rzeczownik: odpowiedzialność. Problem w tym, że poczynania władzy i przekaz, jaki ona buduje, odpowiedzialność uporczywie niszczą. Tę rozumianą jako – powtórzmy – moralny lub prawny obowiązek odpowiadania za swoje czyny: za słowo, za własne życie, za rodzinę, za państwo. Zaczyna panoszyć się egoizm i narcyzm – w sensie indywidualnym i grupowym. Wrogość i agresja wobec kogokolwiek poza własnym klanem. Wizja świata jako gry o sumie zero: czyjś sukces jest możliwy tylko dzięki czyjejś krzywdzie.

Kontra

Tymczasem odpowiedzialność jako zasada organizująca życie społeczne naszego gatunku jest starsza niż prawo, niż wszelkie spisane kodeksy moralne. Jak utrzymuje Yuval Noah Harari, autor globalnego bestsellera „Sapiens. Od zwierząt do bogów”, człowiek zawdzięcza swój niezwykły awans biologiczny i cywilizacyjny nadzwyczajnie rozwiniętej umiejętności współpracy. A opiera się ona na odpowiedzialności. Na pewności, że skoro idziemy razem polować, to kolega nie porzuci łuku i nie zaangażuje się w intratniejszy „kontrakt”. Tak było prawdopodobnie 70 tys. lat temu, kiedy homo sapiens zaczęły tworzyć pierwsze kultury, tak jest i dzisiaj: istniejemy, ponieważ umiemy sobie wzajemnie zaufać.

Oczywiście zawsze też istniały jednostki nielojalne wobec swoich stad, organizacji, instytucji, firm. Systematyczne badania, kto, dlaczego i w jakich okolicznościach zwalnia się z odpowiedzialności, sięgają lat 30. XX w. Zadanie to wzięły na siebie takie dziedziny, jak psychologia pracy czy teoria zarządzania, które ową nieodpowiedzialność badają głównie w firmach i instytucjach.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną