Kosztowne Wojska Obrony Terytorialnej

Najdrożsi obrońcy RP
Na Wojska Obrony Terytorialnej za kadencji PiS wydamy prawie 4 mld zł. Wydatki na żołnierza OT wyniosą w cztery lata 130 tys. zł, o ile na koniec 2019 r. będzie ich 30 tys.
Oficjalne dane ministerstwa dzisiaj wskazują osiągnięcie liczby 17 142 żołnierzy WOT na koniec 2018 r.
Łukasz Dejnarowicz/Forum

Oficjalne dane ministerstwa dzisiaj wskazują osiągnięcie liczby 17 142 żołnierzy WOT na koniec 2018 r.

Dziś nie mówi się już, że WOT będą zaporą przed rosyjskim Specnazem.
Artur Szczepański/REPORTER/EAST NEWS

Dziś nie mówi się już, że WOT będą zaporą przed rosyjskim Specnazem.

audio

AudioPolityka Marek Świerczyński - Najdrożsi obrońcy RP

Dla porównania, jeśli na podstawie oficjalnych danych o budżecie MON podzielić na statystycznego żołnierza środki przeznaczone w tym roku na wojska lądowe – wychodzi 65 tys. zł, czyli prawie dwa razy mniej. W statystyce lepiej od „zielonych” wypadają zarówno „stalowi” – 89 tys. przypada na jednego żołnierza sił powietrznych, jak i „granatowi” – 84 tys. dla statystycznego marynarza, ale nadal nie sięgają poziomu WOT. Wydawałoby się, że najdrożsi powinni być „specjalsi”, których jest mało, mają prawie wyłącznie zagraniczne wyposażenie, a ich szkolenie jest nietypowe i bardzo kosztowne. Ale średnio na głowę żołnierz wojsk specjalnych kosztuje nasz budżet tylko niemal 100 tys. zł. Ponieważ w tabelce MON uwzględnia się wyłącznie żołnierzy zawodowych, a tych w WOT ma być w tym roku tylko 2600, średnia daje na jednego „terytorialsa” kosmiczne 218 tys. zł. Dopiero po uwzględnieniu kilkunastu tysięcy ochotników, kwota ta raptownie spada. Jednak gdy do wydatków osobowych dodamy wszystkie inne nakłady na nowy rodzaj wojsk, okazuje się on od początku swego istnienia o wiele droższy, niż zapowiadano.

Na posiedzeniu sejmowej komisji obrony w listopadzie 2015 r. Antoni Macierewicz i jego współpracownicy po raz pierwszy sformułowali wstępny kalendarz i kosztorys WOT. Minister zapewniał, że pierwsze trzy brygady w pierwszym roku funkcjonowania będą kosztować 300–350 mln zł, pełnomocnik ds. WOT płk Krzysztof Gaj mówił o 400 mln zł wraz ze sprzętem. W rzeczywistości w pierwszym roku pełnoprawnego funkcjonowania WOT, czyli 2017, na tę formację przeznaczono 880 mln zł, w drugim, 2018, już 1,1 mld, w trzecim, 2019 r., według wciąż nieuchwalonego ostatecznie projektu budżetu ma to być ponad 1,5 mld zł!

Do tych kwot należy dodać prawie 400 mln zł wydanych w 2016 r., gdy WOT były zaledwie biurem w ramach MON, a dowództwa budowano trochę „bez żadnego trybu”. Trzeba zastrzec, że wydatki obejmują zamówienia sprzętu i wyposażenia nie tylko dla obecnych niewielkich stanów osobowych WOT, a dla docelowych 17 brygad, czyli 53 tys. żołnierzy. Większa część jest więc, przynajmniej na jakiś czas, jednorazowa. MON twierdzi, że utrzymanie żołnierza Terytorialnej Służby Wojskowej jest średnio 10-krotnie tańsze niż żołnierza zawodowego. Choć gołym okiem widać, że z oceną kosztów całego projektu resort się nie popisał. Nie jest to zresztą nic nowego – wielki plan modernizacji przyjęty w poprzedniej kadencji też był niedoszacowany i to na większe sumy.

Na co to idzie?

Macierewicz w listopadzie 2016 r. zapewniał, że formowanie WOT zajmie trzy lata i na koniec 2019 r., ostatniego roku obecnej kadencji PiS, formacja osiągnie planowane 53 tys. żołnierzy zawodowych i ochotników. Nikt go już z tego nie rozliczy, ale najwyraźniej i ta obietnica okazała się nierealna. Po wejściu do resortu obrony sam Mariusz Błaszczak zwracał uwagę, że formowanie WOT idzie wolniej. „Na koniec 2017 r. miało być 17 tys., było poniżej 10” – mówił w lipcowym wywiadzie i mogło to zabrzmieć jak przytyk do poprzednika.

Oficjalne dane ministerstwa dzisiaj wskazują osiągnięcie liczby 17 142 żołnierzy WOT na koniec roku. Zakładany poziom 53 tys. dotyczy pełnego skompletowania 17 brygad w 2021 r. Jednak aby mówić o gotowości do działania, trzeba doliczyć jeszcze minimum trzy lata na szkolenie. Minister Błaszczak w programowym przemówieniu o swoich priorytetach mówił, że WOT będą w pełni gotowe dopiero w 2025 r. – sześć lat później, niż przewidywał Macierewicz, i dziewięć lat po powołaniu dowództwa. Mimo przesunięcia nierealnych terminów nowy minister ani nie obciął funduszy, ani nie zmienił zasadniczo macierewiczowskiej retoryki wspierającej WOT. – To projekt politycznie zbyt ważny, by mógł w jakikolwiek sposób ucierpieć – twierdzi osoba znająca kulisy demacierewizacji MON.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną