Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

To ja odbieram dzieci rodzicom

Przypadków zakatowanych dzieci będzie przybywać

Olecko, aresztowanie Anny i Grzegorza W. oskarżonych o zabójstwo 9-miesięcznej córeczki. Olecko, aresztowanie Anny i Grzegorza W. oskarżonych o zabójstwo 9-miesięcznej córeczki. Agencja SE/East News, Bogdan Hrywniak/newspix.pl
Rozmowa z Piotrem Matysiakiem, kuratorem sądowym, o tym, dlaczego przypadków zakatowanych dzieci, jak w Olecku, będzie przybywać.

MARTYNA BUNDA: – W Olecku dwoje dorosłych zakatowało niemowlę. Było maltretowane i gwałcone. Kurator sądowy pisał pozytywne opinie o tej rodzinie.
PIOTR MATYSIAK: – Na szczęście tym razem dyskusja o tym przypadku nie poszła w tę stronę co zawsze: gdzie był kurator? Z tego, co wiemy, i tak zrobił znacznie więcej niż obowiązkowe „raz w miesiącu pojechać i przypilnować”. Wygodnie jest cedować odpowiedzialność za życie jednostek na kogoś, w tym wypadku na kuratorów. Wygodnie jest hodować złudzenia, że jeśli rodzina jest objęta nadzorem kuratora, to on ma mieć wgląd w jej życie 24 godziny na dobę. To nigdy nie będzie możliwe. Za to jestem przekonany, że tragedii takich jak w Olecku będzie przybywać.

Dlaczego?
Oczywiście, że niedoskonała, własna rodzina jest lepszym miejscem dla dziecka niż najbardziej wydolna, ale obca. Pytanie, gdzie kończy się niedoskonałość, a zaczyna dysfunkcja? Pytanie też, ile mamy czasu, skoro przedłużanie o każdy miesiąc pobytu dziecka w groźnym dla niego środowisku odbiera mu szanse na własne normalne życie?

W tym samym czasie, w którym wzmacnialiśmy mit świętej rodziny, diametralnie wzrosła świadomość prawna podopiecznych różnych służb. W przypadku zabrania dziecka z rodziny na wniosek kuratora ojcowie i matki piszą dziś takie zażalenia na decyzję sądu, jakich nie powstydziliby się najlepsi prawnicy. Nauczyli się, jakich argumentów użyć, załączają zaświadczenia, że uczęszczają na terapię taką, owaką, wiedzą, gdzie pójść, i dwa razy się stawili… Są też inaczej zmotywowani niż przed laty, bo za dzieckiem stoją pieniądze. Sądy okręgowe albo apelacje zwracają ich dobrze umotywowane wnioski do ponownego rozpatrzenia, bo „rodzina podjęła kroki naprawcze…”, a sędzia w rejonie boi się podtrzymać swoją decyzję, bo klimat w Polsce jest taki, że rodzina to świętość, jeszcze ktoś będzie miał pretensje.

Polityka 27.2019 (3217) z dnia 02.07.2019; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "To ja odbieram dzieci rodzicom"
Reklama