Społeczeństwo

Rozdawali jedzenie, zaatakowali ich neonaziści. Ale się nie poddają

Akcja solidarnościowa z Food Not Bombs Akcja solidarnościowa z Food Not Bombs WILK / Polityka
Po ataku i błyskawicznym zatrzymaniu jego sprawców przez policję wolnościowa kawiarnia 161 Info Cafe zainicjowała „Weekend solidarności z Food Not Bombs”.

Organizacja Food Not Bombs (Jedzenie Zamiast Bomb), której wolontariusze pomagający bezdomnym i potrzebującym zostali przed Wigilią zaatakowani przez neonazistów, nie przestraszyła się, działa dalej. Znów przywiozła na warszawską „patelnię” ciepłe jedzenie i zimowe ubrania. Nie było za to baneru, który tydzień temu wyrwał działaczom agresor, związany niegdyś ze skrajnie radykalną grupą Szturm. Za transparent służyła naciągnięta czarna koszulka z marchewką w zaciśniętej pięści – symbol pomocy zamiast przemocy.

Weekend solidarności z Food Not Bombs

Po ataku i błyskawicznym zatrzymaniu jego sprawców wolnościowa kawiarnia 161 Info Cafe zainicjowała „Weekend solidarności z Food Not Bombs”. Chodziło o okazanie wsparcia organizacji i niezgody na agresję. Zarówno tę skierowaną wobec wolontariuszy, jak i dotkniętych kryzysem bezdomności. Z podobnym apelem zwróciła się Koalicja Antyfaszystowska.

Akcje wsparcia i tzw. wydawki ciepłych potraw odbyły się w wielu miastach – w Płocku, Rzeszowie, Toruniu, Szczecinie, Łodzi, Bydgoszczy, Ełku, Lublinie, Zielonej Górze, we Wrocławiu, w Gdańsku, Poznaniu, Opolu, Tarnowie, Wałbrzychu, Kielcach, Ostrowie Wielkopolskim, Bielsku-Białej, Krakowie, Szczytnie, Gdyni, Częstochowie i oczywiście w Warszawie. Stołeczna grupa zebrała blisko 4 tys. zł na dalszą działalność.

W Lublinie nadwyżki zebranej zupy zostały zapakowane w słoiki i przekazane do lokalnej jadłodzielni. W Bielsku-Białej poza posiłkiem przygotowano dla bezdomnych środki higieniczne i podstawową opiekę medyczną. W Tarnowie z muffinkami rozdawano zapisane na karteczkach pozytywne przesłania, przypominające chińskie ciastka z wróżbą. Aktywiści informowali: „Jesteście wielcy! Rozdaliśmy pyszną zupę pomidorową, muffinki, krokieciki, bułki, minipizzeryjki, banany, mandarynki, jabłka, placki, ciasteczka, do tego kawa i herbata. To jednak nie wszystko. Wręczaliśmy drobne paczki z kosmetykami i chusteczkami. Ktoś przyniósł zimowe buty, ktoś inny ciepłe bluzy. Wyobraźcie sobie, że potrzebujący ubierali je od razu. Były łzy wdzięczności... Dziękujemy! Widzimy się 12 stycznia”.

Dla bezdomnych w stolicy

Akcję na warszawskiej „patelni” tym razem ochraniało kilkunastu policjantów. Czteroosobowy patrol stał tuż przy „wydawce”, policjanci patrolowali jeszcze teren przy wejściach do przejścia podziemnego.

W metalowych pojemnikach znalazły się duszone warzywa, obok na palecie chleb, w podgrzewaczu gorąca kawa. Rozdawano ubrania. Działacze ani przez chwilę nie stali sami – przyszli pół godziny wcześniej niż zwykle i od razu pojawili się pierwsi chętni. Niektórzy brali talerzyk z kopiastą porcją bez słowa, inni zaczynali od rozmowy.

Jeden z bezdomnych zapraszał na posiłek przechodzące starsze osoby: „Jest ciepła, bezpłatna kolacja. Zapraszam. Proszę się nie bać”. Ktoś przyszedł z malutkim szczeniakiem, który jeszcze nie umiał chodzić na smyczy. Prawie wszyscy odstawili swój talerzyk, żeby się z nim pobawić, chociaż pogłaskać. Było trochę śmiechu, rozmów, chwila przyjemnej atmosfery. Bez wspominania neonazistowskiego ataku, bez strachu, bez niepokoju.

Czytaj także: Zima bezdomnych

Inny bezdomny na odchodne zapozował do zdjęć. W zmarzniętych dłoniach trzymał koszulkę, która wisiała dotąd na transparencie wbitym w trawnik. Drugi cofnął się ze schodów i wrócił do stojącej już samotnie grupki fotografów: „Dziękuję, że przyszliście. Wszystkiego dobrego w nowym roku. Do widzenia”.

Gdy jedzenie zostało w całości wydane, wszyscy rzucili się do pomocy, by zanieść rzeczy do samochodu. Był mróz, więc szli wolno po schodach, niosąc ciężkie metalowe pojemniki i worki z nierozdanymi ubraniami. Będą na następny raz. Za tydzień.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Maseczki pseudoochronne

Czy to bal maskowy, czy raczej taniec śmierci? Rząd każe nam nosić maseczki, ale już nie dba o to, co trafia na rynek. Czy maseczki sprzedawane w aptekach i sklepach naprawdę nas chronią?

Violetta Krasnowska
18.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną