Społeczeństwo

Dziś prawdziwych nadawców już nie ma

Z życia listonosza

Znajomy z sąsiedniego rewiru jednego dnia doręczył pewnej zakupoholiczce aż 60 paczuszek, które targał w osobnej siatce. Znajomy z sąsiedniego rewiru jednego dnia doręczył pewnej zakupoholiczce aż 60 paczuszek, które targał w osobnej siatce. Mirosław Gryń / Polityka
Chodzi listonosz od skrzynki do skrzynki, zepchnięty na sam dół kolporterskiej hierarchii.
Na ludzkie wiadomości już nie czeka, choć dzieci rozsiane po całym świecie mogłyby skreślić tych kilka słów. Nieobyta z analogową korespondencją prawnuczka pomyliła miejsca na kopercie, wysławszy list sama do siebie.Mirosław Gryń/Polityka Na ludzkie wiadomości już nie czeka, choć dzieci rozsiane po całym świecie mogłyby skreślić tych kilka słów. Nieobyta z analogową korespondencją prawnuczka pomyliła miejsca na kopercie, wysławszy list sama do siebie.

Pedałuje Bogdan sfatygowanym rometem po rewirze Białołęka. Jutowym sznurkiem przywiązał do bagażnika wypchaną korespondencją nylonową torbę z Ikei. Trąbią na niego szybcy i wściekli kurierzy w żółtych DHL-ach, aż podskakuje na siodełku, zawstydzony własną anachronicznością. Dziś zepchnięty na sam dół kolporterskiej hierarchii, jak postscriptum w liście.

Z drugiej strony Bogdan, listonosz z prawdziwego zdarzenia, pogardza słowem kurier. Bo co taki zmotoryzowany dostawca, bywający z przesyłką incydentalnie, może powiedzieć o adresacie?

Polityka 2.2020 (3243) z dnia 07.01.2020; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Dziś prawdziwych nadawców już nie ma"

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020