Społeczeństwo

Sztuka życia w teatrze

Sceny z życia aktorek prowincjonalnych

Stare aktorki apelują w garderobie o więcej pokory, przywołując znany już argument o kolejce zdeterminowanych. Stare aktorki apelują w garderobie o więcej pokory, przywołując znany już argument o kolejce zdeterminowanych. Mirosław Gryń / Polityka
Za kulisami scen prowincjonalnych aktorki płaczą naprawdę.
Justyna patrzy, jak chcąc dograć do emerytury, łykają miód z cytryną, by wyjść na scenę bez chrypki, nie denerwując dyrektora, i folgują jego licznym kacom.Mirosław Gryń/Polityka Justyna patrzy, jak chcąc dograć do emerytury, łykają miód z cytryną, by wyjść na scenę bez chrypki, nie denerwując dyrektora, i folgują jego licznym kacom.

Artystki geograficznie prowincjonalne niechętnie prowadzą za kurtyny. Ze strachu. Zakolegowani ze sobą teatralni bosowie oplotkowują je przy każdej popremierowej wódce. Wystarczy słówko, że któraś jest histeryczna, i mogą już nigdzie w Polsce nie zagrać choćby rólki cherubina.

Ale publiczność tego nie zobaczy. – Współczuję paniom, lecz na litość boską, dlaczego tak późno? – otworzył w necie nowy wątek teatrofil o nicku Hamlet. Miał na myśli aktorki krakowskiej Bagateli, które latami milczały o zakulisowych nadużyciach erotycznych dyrektora.

Polityka 7.2020 (3248) z dnia 11.02.2020; Społeczeństwo; s. 34
Oryginalny tytuł tekstu: "Sztuka życia w teatrze"

Czytaj także

Społeczeństwo

Od uchodźcy 600 zł. W Polsce kwitnie handel meldunkami

O tym, że zameldowanie nadal jest w Polsce obowiązkowe, wie niewielu Polaków. Obcokrajowców jeszcze mniej. Właściciele mieszkań meldować nikogo nie muszą. I nie chcą. W szczególności uchodźców, a już najmniej tych z Afryki. Za brak meldunku Polakom nic nie grozi, cudzoziemcom spoza Unii – grzywna. Bez zameldowania nie mogą załatwić wielu spraw. W efekcie kwitnie meldunkowy handel.

Agnieszka Rodowicz
16.02.2020