Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Dlaczego nie zamknięto szkół dla osób z niepełnosprawnością?

Dzieci z niepełnosprawnością Dzieci z niepełnosprawnością Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Nasze dzieci są w grupie podwyższonego ryzyka, ale mimo to pominięto je, podejmując decyzję o zawieszeniu szkół – mówią zaniepokojeni rodzice osób z niepełnosprawnościami.

Od 16 marca wszystkie żłobki i szkoły miały być zamknięte, ale w ministerialnym rozporządzeniu jest wyjątek. Obejmuje specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze (SOSW-y), rewalidacyjno-wychowawcze (OREW-y), młodzieżowe ośrodki socjoterapii oraz szkoły i przedszkola przy lecznicach i jednostkach pomocy społecznej. To miejsca, w których uczą się dzieci i młodzi ludzie z różnymi niepełnosprawnościami. Przez kilka godzin dziennie korzystają z rehabilitacji, wsparcia psychologa czy logopedy. Mowa o nawet 60 tys. dzieci i osób do 25. roku życia w całym kraju.

Ryzyko dla dzieci z niepełnosprawnościami

„Kierowano się przede wszystkim dobrem dzieci z niepełnosprawnościami, bo dwutygodniowa przerwa w zajęciach może mieć negatywne skutki dla terapii” – tłumaczy Ministerstwo Edukacji Narodowej, dodając, że „o udziale w zajęciach dziecka decyduje rodzic”. Adam Komar, szef fundacji „Potrafię Pomóc”, podkreśla, że w ten sposób resort próbuje zrzucić na rodziców odpowiedzialność. – Dzieci z niepełnosprawnościami to grupa szczególnie narażona na różnego rodzaju infekcje. MEN nie rozumie naszej sytuacji. Nasze dzieci się nie ruszają, więc nie ma ryzyka zakażenia? To nieprawda. Dzieci korzystają przecież z transportu zorganizowanego przez gminy albo są dowożone przez rodziców – mówi.

Jak podkreślają epidemiolodzy, dzieci mogą przekazywać wirusa, choć same przechodzą infekcję najczęściej bezobjawowo. „Szkoły i przedszkola to miejsca bliskiego i wielogodzinnego kontaktu dużych grup dzieci, które razem jedzą, czasem plują, ślinią długopisy i kredki, obgryzają paznokcie czy dłubią w nosie”tłumaczył „Polityce” dr Paweł Grzesiowski. Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, które zaapelowało o pilne zawieszenie zajęć również w placówkach specjalnych do premiera i ministra edukacji, podkreśla: „Wychowankowie i uczniowie specjalnych ośrodków to osoby, którym towarzyszy oprócz niepełnosprawności szereg poważnych, przewlekłych chorób, i osoby o znacznie obniżonej odporności oraz świadomości o zagrożeniach wynikających z nieprzestrzegania należytej higieny. (...) Istnieje ogromne ryzyko zakażenia koronawirusem zarówno dla dzieci, jak i dla kadry pracującej w takich warunkach”.

Rodzice swoje, dyrektorzy swoje

Furtką do zamknięcia szkół specjalnych okazało się rozporządzenie ministra edukacji w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych oraz niepublicznych szkołach i przedszkolach. Daje ono dyrektorom „prawo zawieszenia zajęć na czas oznaczony, jeśli wystąpi na danym terenie zdarzenie zagrażające zdrowiu uczniów”.

Dyrektorzy placówek specjalnych podejmują różne decyzje. W myślenickim ośrodku szkolno-wychowawczym zaapelowano do rodziców o rozsądek i nieprzywożenie dzieci do szkoły. Ale to tylko prośba. Do 25 marca zamknął się Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjny dla Wyjątkowych Dzieci we Wrocławiu. „Nasi pedagodzy specjalni będą codziennie w kontakcie mailowym z rodzicami naszych wychowanków, aby zalecać im zajęcia możliwe do zrealizowania w domu” – brzmi komunikat na stronie. Małgorzata Gorący, szefowa stowarzyszenia „Ostoja”, która prowadzi ośrodek rehabilitacyjno-edukacyjny, napisała do MEN list z prośbą o skorygowanie zapisów rozporządzenia. Przekonuje, że możliwość czasowego zawieszenia zajęć powinna dotyczyć zwłaszcza takich miejsc.

Jak słyszymy z różnych części Polski, niektóre starostwa powiatowe prowadzące szkoły informują swoich pracowników, że zamykanie szkół na podstawie rozporządzenia o bhp to działanie nielegalne – mówi Adam Komar. W Małopolsce OREW-y wciąż pracują. Wojewoda małopolski, który mógł podjąć decyzję o zamknięciu placówek w całym regionie, uznał, jak informowała „Gazeta Wyborcza”, że „zalecenia premiera są inne, a on szkół nie zamknie”. Szkoły specjalne otwarte są też m.in. w Zamościu i Kielcach.

Nie do końca wiadomo też, jak rozwiąże się problem subwencji oświatowej. Art 18. rozporządzenia o bhp, który daje możliwość zawieszenia zajęć, nie jest skorelowany z zapisami dotyczącymi wypłaty subwencji oświatowej. – Byłoby dużo prościej, gdyby potraktowano nasze szkoły jak wszystkie pozostałe placówki i uwzględniono je w rozporządzeniu – podsumowuje Adam Komar.

Zasiłki dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami

Wszyscy rodzice dzieci do ósmego roku życia mogą teraz skorzystać z zasiłku opiekuńczego. Dla samodzielności dzieci z niepełnosprawnościami granica wieku nie ma jednak znaczenia. Pojawiły się więc apele o zniesienie tego limitu dla pracujących rodziców, których dzieci mają specjalne potrzeby edukacyjne. Do MRPiPS apelują w tej sprawie m.in. Porozumienie Organizacji Pozarządowych Pracujących na Rzecz Dzieci i Osób Dorosłych z Autyzmem i Pokrewnymi Zaburzeniami oraz Ich Rodzin i Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób z Zespołem Downa „SZANSA”.

Apelują także, a może przede wszystkim rodzice. „Co mam robić z 12-latkiem z autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną, który jest w edukacji integracyjnej, a nie specjalnej? Oboje z mężem pracujemy. Nikt o nas nie pomyślał” – pytała na Twitterze jedna z mam. Zwracała się, nie tylko w swoim imieniu, do minister rodziny. Nie dostała odpowiedzi.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną