Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Zbudziłam i anioły, i demony

Rozmowa z Anną Grodzką o życiu poza Sejmem

Anna Grodzka Anna Grodzka Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Rozmowa z byłą posłanką Anną Grodzką o polityce poza Sejmem i o ruchu LGBT.
„Prawdopodobnie do polityki parlamentarnej się nie nadaję. Nie potrafię nie mówić tego, co myślę. Nie byłabym najlepszym członkiem teamu, jakim dziś stają się partie”.Bartosz Krupa/EAST NEWS „Prawdopodobnie do polityki parlamentarnej się nie nadaję. Nie potrafię nie mówić tego, co myślę. Nie byłabym najlepszym członkiem teamu, jakim dziś stają się partie”.

JOANNA PODGÓRSKA: – Czy pani dom mieści się już w strefie „wolnej od LGBT”?
ANNA GRODZKA: – Jeszcze nie. Tu rządzi PO, więc jest nadzieja, że takiej strefy nie zrobią. To jest faszyzm; przypomina hasła o plażach czy tramwajach „wolnych od Żydów”. Tak się dzieje, gdy jakąś grupę społeczną piętnuje się i wyklucza. To jedna z cech faszyzmu. Nie mówię, że w Polsce panuje dziś faszyzm, ale taka filozofia jest jego podglebiem.

Nie ma pani wrażenia, że my się cofamy w rozwoju? Gdy panią i Roberta Biedronia wybrano do Sejmu, dla wielu osób to był dowód, że Polska się zmienia, normalnieje.
Euforia opadła. Potwierdziły się moje przypuszczenia: w każdej polityce jest tak, że po zmianie następuje odbicie wahadła. W Polsce od początku transformacji narastał ludowy bunt przeciw zmianom, podsycany przez ogromne nierówności ekonomiczne.

Jako posłanka chyba już pani to przeczuwała, zakładając parlamentarny Zespół Zrównoważonego Rozwoju Społeczeństwo Fair i alarmując o ogromnym rozwarstwieniu. Na tym potem wygrało PiS.
To nie było przeczucie, ale lewicowy sposób myślenia o społeczeństwie. Oczywiście w parlamencie nikt się moim zespołem nie przejmował. Media nie gościły na naszych spotkaniach. A z dorobku, który udało się zespołowi zgromadzić, jasno wynikało, że bunt narasta i należy zmienić uprawianą wówczas politykę. Zespołu już nie ma, ale powołaliśmy fundację Społeczeństwo Fair, która jest rodzajem think tanku.

Nią dziś się pani zajmuje?
Tak, to mój sposób na uczestnictwo w życiu społecznym.

A do polityki pani nie ciągnie?
Do parlamentarnej na pewno nie. Prawdopodobnie się do niej nie nadaję. Nie potrafię nie mówić tego, co myślę.

Polityka 15.2020 (3256) z dnia 07.04.2020; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Zbudziłam i anioły, i demony"
Reklama