Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Upadają mity. Wirus okazał się bombą mentalną

Mieszkańcy Bydgoszczy w obowiązkowych maseczkach Mieszkańcy Bydgoszczy w obowiązkowych maseczkach Roman Bosiacki / Agencja Gazeta
Nie jesteśmy w stanie uratować wszystkich, dla których wirus jest niebezpieczny. Rozum nie może tego ogarnąć. Będziemy więc musieli tę wiedzę wyprzeć – mówi psycholog Paweł Droździak.

KRYSTYNA ROMANOWSKA: – Sprzeczne symulacje i statystyki, niepewność ekonomiczna. Co się właściwie dzieje? Pan coś z tego rozumie?
PAWEŁ DROŹDZIAK: – Wiele osób doświadcza tej sytuacji jako nierealnej. Czasem dlatego, że wywołuje duży lęk i pojawiają się typowe obrony: zaprzeczenie, wykluczenie, dysocjacja. Tak się dzieje, kiedy coś jest zbyt bolesne. Zaprzeczamy, mówiąc: „to nieprawda”. Albo wykluczamy. W umyśle tworzy się w tym miejscu czarna dziura, nie ma już nawet „tego”, które ma być nieprawdą. Nie da się po prostu o tym myśleć. Wykluczenie jest czymś o wiele bardziej radykalnym niż zaprzeczenie albo wyparcie. Możemy też zareagować dysocjacją: mamy wrażenie, że coś dzieje się jakby „nie nam”. We śnie, przez szybę, „komuś innemu”.

Ludzie mówią: mam wrażenie, że to sen.
Przeżyciem dominującym bywa nie lęk, a właśnie dziwaczność. Ale jest i głębsze zjawisko. Widzimy, że wirus okazał się bombą mentalną. Nie da się ustalić jednoznacznie, na ile jest groźny, jakie zabezpieczenia są racjonalne, a które tylko sytuację pogorszą. Nie da się ustalić, ile jest ofiar. Zakazy wzajemnie się wykluczają, ludzie są zdezorientowani: jeden chce chodzić do kościoła, drugi do lasu, obaj się sobie dziwią. Maseczki pomagają czy nie? I które? Nie da się porozumieć w żadnej sprawie.

W warunkach w miarę normalnych ludzie uzgadniają wspólne „jedno”, o którym się nie dyskutuje. Coś, czego się nie kwestionuje, bo jest zbyt oczywiste. Tu mamy epidemię filmów w internecie i jeśli zbierze się wszystkie prognozy i pomysły z różnych krajów, żądania różnych opcji politycznych i religijnych, to okazuje się, że żadna wspólna rzeczywistość nie istnieje. Znikła. Mamy wieżę Babel.

Reklama