Społeczeństwo

Korony Równości. Kilka pokoleń przeciw homofobii

Wyróżnienia Kampanii Przeciw Homofobii połączyły kilka pokoleń osób i sojuszników LGBT+. Po stronie polskich mniejszości stanęło też 50 dyplomatów ze świata.

Statuetki otrzymali uczestniczka powstania warszawskiego, influencer, rzecznik praw obywatelskich i młodzi aktywiści. 6,5 tys. głosujących wyłoniło zwycięzców w pięciu kategoriach: zaangażowanie społeczne, równe traktowanie, życie polityczne, prawo i media. KPH przyznała również dwie nagrody specjalne.

Czytaj też: Jak wspierać osoby LGBT

Wanda Traczyk-Stawska: To mój obowiązek

Za zaangażowanie społeczne doceniono Wandę Traczyk-Stawską, uczestniczkę powstania warszawskiego (ps. „Pączek”), która w wystąpieniach publicznych wielokrotnie zwracała uwagę na paralele między faszyzmem a współczesną homofobią. Odbierając Koronę Równości, skromnie przyznała, że na wyróżnienia zasługują raczej jej koledzy i koleżanki z Szarych Szeregów oraz Marian Turski (podczas przemówienia trawestowała zresztą jego oświęcimskie przemówienie, mówiąc: „Z tych małych znaków potem zrodził się ustrój, który zagroził całemu światu, i o tym pamiętajcie, bo my odchodzimy”). Traczyk-Stawska szczególną uwagę poświęciła kształceniu. – Mieliśmy przed wojną nauczycieli, którzy uczyli nas, że są słowa parlamentarne i nieparlamentarne, że jest zachowanie parlamentarne i nieparlamentarne. Ale przede wszystkim uczyli nas, że wszyscy ludzie są wolni. I wszyscy mają swoją ludzką godność, która jest bezcennym skarbem.

Wanda Traczyk-StawskaEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywWanda Traczyk-Stawska

Robię to, co jest moim obowiązkiem, a za obowiązki raczej się nikogo specjalnie nie nagradza – kryguje się w rozmowie z „Polityką”. – Osoby LGBT dały nam cudowne rzeczy. Przecież byli nimi Michał Anioł, Rafael, muzycy, pisarze, poeci... dlaczego oni nagle przestali być ludźmi i stali się ideologią? I to groźną? To są często utalentowani, wspaniali, mądrzy i – co najważniejsze – nieszkodzący nikomu ludzie. Zapytana o wyzwania, jakie stoją przed społecznością LGBT w kolejnym roku, Traczyk-Stawska odpowiada: – Świadome mylenie pedofilii z homoseksualizmem to straszna krzywda ze strony rządzących. Trzeba trafić z tym rozróżnieniem do ludzi, którzy nie są wykształceni, którzy często żyją na wsi. I trzeba – uzupełnia – uświadamiać dzieci.

Pozostali nominowani: kolektyw Stop Bzdurom, Bart Staszewski

Czytaj też: Kim chce być Margot?

Atlas Nienawiści: Stop uchwałom anty-LGBT

Nagroda w kategorii „Równe Traktowanie” trafiła do Pauliny Pająk, Jakuba Gawrona, Pawła Prenety i Kamila Maczugi, a więc twórców Atlasu Nienawiści (aktywiści zbierają dane na temat samorządów, które obwołują się „strefami wolnymi od LGBT”). Kapituła doceniła fakt, że „przypominają, jak ważny dla osób LGBT jest dobrostan we własnych małych ojczyznach”. Dodajmy, że Atlas Nienawiści został niedawno nominowany do przyznawanej przez Parlament Europejski Nagrody Sacharowa.

Gdy rozmawiamy w kuluarach o kulisach inicjatywy, Preneta wspomina: – Atlas był potrzebny, bo gdy zaczęły się pojawiać pierwsze uchwały anty-LGBT, temat nie budził żadnego zainteresowania, nie podnosiły go nawet media lokalne. Zanim powstał Atlas, takich uchwał było już ok. 40. Naszym celem stało się naświetlenie tych działań, pokazanie, że dzieją się na olbrzymią skalę. Jak podkreśla, ten cel udało się zrealizować. – Dziś, gdy jakaś gmina rozpatruje kolejną uchwałą anty-LGBT albo samorządową kartę praw rodzin, nie może jej przyjąć cichcem. Maczuga potwierdza, że impet samorządowców wyraźnie wyhamował. – Nie będzie już kolejnych uchwał przeciwko społeczności albo będzie ich niewiele, w tym roku przyjęto osiem. Mieszkańcy gmin i powiatów dostrzegają już negatywne konsekwencje, jakie mogą się wiązać z decyzjami radnych.

Pozostali nominowani: Jan Kotwis, Ewelina Słowińska

Autorzy Atlasu NienawiściEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywAutorzy Atlasu Nienawiści

Czytaj też: „Strefy wolne od LGBT” bez funduszy UE. To początek kary?

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Homofobia stała się elementem ideologii

Wręczając wyróżnienie w kategorii „Życie polityczne”, Mirka Makuchowska z KPH zauważyła, że choć dla polityków „zwyczajnym miejscem pracy jest Sejm”, to w tym roku ważniejsza była ulica. Właśnie dlatego zwyciężyła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy, która angażowała się zarówno w prace parlamentarne, jak i pomoc zatrzymanym w obronie Margot. W przemówieniu polityczka podkreślała, że marzy jej się, aby taka nagroda w ogóle nie była w Polsce potrzebna. I że przed klasą polityczną jeszcze długa droga. – Mamy konkretne zadania do wykonania – mówiła, wymieniając w tym kontekście zmiany w Kodeksie karnym, wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i równości małżeńskiej.

Agnieszka Dziemianowicz-BąkEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywAgnieszka Dziemianowicz-Bąk

Kiedy w wakacje ubiegłego roku spotkaliśmy się na demonstracji solidarnościowej po marszu w Białymstoku, wiele uczestniczek i uczestników myślało, że nagonka na osoby LGBT osiągnęła punkt kulminacyjny – mówi „Polityce”. – Nikt się nie spodziewał, że urzędujący prezydent, starając się o reelekcję, zagra tak brutalnie kartą LGBT, posunie się wręcz do dehumanizacji. Państwo już nie tylko nie reaguje na motywowaną homofobią przemoc. Przyzwalają na nią najwyżsi urzędnicy, zarówno prezydent, jak i potencjalny przyszły minister edukacji Przemysław Czarnek, według którego LGBT „to nie są ludzie równi normalnym ludziom”. Homofobia staje się elementem zinstytucjonalizowanej ideologii państwa PiS.

Ideologii, dopowiada, nastawionej na to, by dzielić. – To się szczęśliwie nie udaje, ponieważ polskie społeczeństwo jest mniej homofobiczne, niż chciałaby tego prawicowa władza. Co więcej, poparcie dla związków partnerskich i równości małżeńskiej systematycznie wzrasta. Powstała przepaść między ideologią władzy a tym, czego chcą Polki i Polacy. Według posłanki mamy się z czego cieszyć, bo temat LGBT wszedł do mainstreamu. – A wiedza jest dobrą tarczą przed ideologią. Wcześniej narzędziem dzielenia był dyskurs antychodźczy, co było dla PiS o tyle wygodne, że uchodźców w Polsce nie ma. A jak nikt nie wie, jacy oni naprawdę są, łatwo budować propagandę. Z osobami LGBT też się przez chwilę udawało, ale masowe poparcie po aresztowaniu Margot, reakcje autorytetów, księży, przedstawicieli pokolenia powstańców warszawskich… to wszystko sprawiło, że w osobach LGBT, wbrew temu, co chciała prawicowa władza, dostrzeżono ludzi. Po wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu osoby w bardzo podeszłym wieku pytały mnie: kim jest Margot? Co to znaczy, że ktoś jest „osobą niebinarną”? Nie wiedziały, a teraz już wiedzą, interesują się. I dzięki takim zmianom trudniej będzie władzy czy TVP szczuć na osoby LGBT. Bo społeczeństwo ma swój rozum i jak widzi ludzi, to wie, że to ludzie, nie ideologia.

Pozostali nominowani: Magdalena Biejat, Franciszek Sterczewski

Czytaj też: Przemysław Czarnek, Kozak prezesa

Anna Błaszczak-Banasiak: Pani Julio, robimy, co możemy

Nagrodzoną w kategorii „prawo” Annę Błaszczak-Banasiak doceniono za przygotowanie skarg RPO wobec samorządowych uchwał anty-LGBT.

Anna Błaszczak-BanasiakEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywAnna Błaszczak-Banasiak

Większość przemówienia prawniczka poświęciła na odczytanie listu Justyny, który trafił kiedyś do skrzynki rzecznika i którego treść często przytacza w sądach:

„Jestem lesbijką i właśnie z tego powodu musiałam wyprowadzić się z mojego rodzinnego, górskiego miasteczka. Kiedy usłyszałam, że podpisali państwo tę uchwałę, poczułam jeszcze większy smutek, że w miejscu, w którym dorastałam, chodziłam do szkoły, nie jestem mile widziana. Podejrzewam, że podpisując tę uchwałę, nie mieli państwo nic złego na myśli, jednak odbija się ona bardzo mocno na moim środowisku, które i tak od bardzo dawna jest wykluczone, a poziom homofobii w Polsce dzięki rządzącym i telewizji publicznej rośnie. I takie uchwały tylko się do tego przyczyniają.

Gdyby spotkali mnie państwo na ulicy, na pewno nie zwróciliby państwo na mnie specjalnej uwagi, ponieważ niczym się nie wyróżniam. Płacę podatki, pracuję, czasami pójdę na imprezę. Śmieję się, czasami też płaczę. Również się modlę. Jedyne, czym się różnimy, to że kocham osobę tej samej płci. Nie chcę niszczyć niczyjej rodziny. Nie chcę namawiać do bycia osobą LGBT. Chcę tylko czuć się bezpiecznie w swoim własnym mieście i kraju”.

Pani Justyno, robimy, co możemy – zapewniła prawniczka.

Pozostałe nominowane: Anna Mazurczak, Katarzyna Warecka

Czytaj też: Skąd się bierze nieheteronormatywność

OKO.press: Nie można być pośrodku

Dziennikarzy OKO.press doceniono z kolei za fakt, że „wnikliwie i z oddaniem analizują wydarzenia dotyczące społeczności LGBT w Polsce”, oraz za akcję, w ramach której wysłali 52 „donosy” do unijnych partnerów homofobicznych samorządowców. Wręczając statuetkę, Cecylia Jakubczak podkreśliła, że media coraz częściej pokonują drogę od dziennikarstwa obiektywnego do zaangażowanego, „takiego, które staje po stronie praw człowieka”.

Przedstawiciele redakcji OKO.pressEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywPrzedstawiciele redakcji OKO.press

Media zaangażowane to nie są gorsze media, to nowy model, którym warto podążać. Dla OKO.press bycie zaangażowanym na rzecz społeczności LGBT, ale też na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, było czymś wyróżniającym. Konsekwentnie zamierzamy podążać tą ścieżką – komentuje na gorąco Anton Ambroziak. Dominika Sitnicka uzupełnia sentencjonalnie: – W kwestii praw człowieka nie można być pośrodku. Bycie pośrodku sprawia, że odmawiasz niektórym praw, stają się one negocjowalne. A tego chcielibyśmy uniknąć.

Pozostali nominowani: Anna Konieczyńska („Vogue”), Wojciech Karpieszuk („Gazeta Wyborcza”)

Czytaj też: Kogo w Polsce męczy tęcza?

Krzysztof Gonciarz: Więcej niż memiczny humor

Pierwszą z nagród specjalnych odebrał Krzysztof Gonciarz. Influencer, który zaczynał od współpracy z magazynem „CD-Action” i serwisem GRYOnline, dziś staje w forpoczcie progresywnego mainstreamu YouTube’a. W minionych miesiącach zasłynął internetowym apelem do prezydenta Dudy (zyski z reklam przekazał stowarzyszeniu Miłość nie wyklucza) czy satyryczną odpowiedzią na jeżdżące po Polsce homofobusy. Gdy pytam, skąd w kraju homofobiczne wzmożenie, diagnozuje: – W pewnym momencie temat imigrantów przestał być atrakcyjny, brakowało w Polsce klarownego wroga. Trzeba więc było wykopać coś innego. Społeczność LGBT nikogo nie prowokowała, natomiast zaczęła być wytykana palcami jako źródło problemów.

Krzysztof GonciarzEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywKrzysztof Gonciarz

Gonciarz wziął na siebie niełatwe zadanie wytłumaczenia homofobii osobom młodym, często nastawionym skrajnie. – Owszem, czasem robię zabawne rzeczy, ale film z odezwą do prezydenta czy ciężarówka to nie był typowo lewacki, memiczny humor. Staram się być w swoim przekazie precyzyjny. I staram się nie odtrącać, nie alienować tej sporej części ludzi, którzy nie do końca wiedzą, co myśleć, którzy są gdzieś pośrodku. A co się zmieniło dzięki jego aktywności? – Wydaje mi się, że to „ośmieszenie ciężarówek” zostało z Polakami. Ludzie cały czas robią sobie żarty na ich temat, często nawet tagują mnie wtedy na Instagramie.

Czytaj też: Homofobusy szokują i wykluczają

Adam Bodnar: Potrzeba rzecznika wszystkich obywateli

Przyjmując nagrodę specjalną, rzecznik praw obywatelskich podziękował swoim współpracowniczkom, prawniczkom Annie Błaszczak-Banasiak, Annie Mazurczak, Magdalenie Kuruś i Irenie Adamczewskiej-Stachurze. Osobom LGBT i sojusznikom radził zaś: „Bądźmy konsekwentni, cierpliwi, kreatywni”. Rzecznika wyróżniono za „wytyczanie nowych ścieżek” i za to, że „mimo ogromnej presji ze strony rządzących nie zrezygnował ze stawania po stronie osób LGBT, twardo broniąc ich praw”.

Pytam, czego rzecznik życzyłby swojemu następcy. – To zależy, kto nim będzie – zastrzega. Obawia się, że jeśli będzie to nominat z obozu władzy, może on podążyć tropem Mikołaja Pawlaka, rzecznika praw dziecka. – Ale nawet jeżeli RPO zostałby wybrany przez obóz rządzący, to życzyłbym tej osobie, żeby przyjrzała się dokładnie temu, co robił i mówił Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich wybrany w 2006 r. Należał do prawicy, ale w kontekście osób LGBT potrafił robić to, co należało. W kontekście praw osób transpłciowych miał bardzo konkretne zasługi.

Czytaj też: Adam Bodnar o tym, co zagraża naszym prawom

Adam BodnarEmilia Oksentowicz/kolekty.kolektywAdam Bodnar

Życzę nowemu rzecznikowi, by potrafił się spotykać i był rzecznikiem każdego obywatela, niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Zapytany o swój największy sukces w walce o prawa osób LGBT, Bodnar malowniczo przyznaje: – Pracujemy w sytuacji, w której cały czas pada śnieg. Machamy w biurze łopatą, sił nam nie brakuje, ale on dalej pada, jest go coraz więcej i więcej, coraz trudniej go odgarnąć. Sukcesem jest, że udawało nam się tą łopatą skutecznie machać: uzyskiwać orzeczenia sądowe, tworzyć raporty, wzmacniać środowisko i indywidualnych działaczy. Protestować, być na miejscu, tam, gdzie trzeba.

Ambasadorzy: Apelujemy o wspólną pracę na rzecz niedyskryminacji

Podczas gali Luc Jacobs, ambasador Belgii (która koordynowała zbiórkę podpisów), odczytał list podpisany przez 50 ambasadorów i przedstawicieli rządów.

„Uznajemy przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej, jako wspólnoty praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich obywateli i obywatelek przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans”.

Pod odezwą podpisali się m.in. ambasadorzy Ameryki, Norwegii, Ukrainy, Niemiec i Francji. Rankiem w Programie Pierwszym Polskiego Radia szef MSZ Zbigniew Rau dystansował się od odezwy dyplomatów. „Trudno się nie zgodzić co do tego, że stoimy na gruncie obrony praw człowieka i uniwersalnych wartości. Przecież to gwarantuje nasza konstytucja, ale także praktyka polityczna. Trudno więcej o tym mówić”. Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk nazwał list „pewnym ideologiczno-politycznym eventem”.

Czytaj też: Polska wiesza tęczowe flagi. Na znak solidarności i protestu

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną