Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Fala apostazji. Z Kościoła odchodzą nie tylko mieszkańcy wielkich miast

Początek Irlandii w Polsce? Początek Irlandii w Polsce? Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Tym razem nie skończyło się na internetowych wezwaniach do apostazji. Naprawdę zaczęliśmy szturmować plebanie, by dopełnić ostatecznego rozwodu z Kościołem.

Proboszcz miał tego dnia maraton – wspomina Marta z Warszawy, która złożyła oświadczenie woli w sprawie apostazji kilka tygodni temu. – Przeczytał pismo, chciał dyskutować, ale odpuścił już na etapie postrzegania zarodka jako człowieka przez niego, a zygoty przeze mnie. Dokładnie w tej samej sprawie była przede mną inna kobieta, a tuż po mnie młody mężczyzna. Wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia – opowiada.

Zamykając furtkę kościelnej kancelarii, z piersi wyrwało jej się głębokie „uff”. „Uff” w związku z ostatecznym zerwaniem z zakłamaniem Kościoła, jego obecnością w polityce, narzucaniem światopoglądu, bezkarnością pedofilów w sutannach. Akt chrztu wpadł jej w ręce przypadkiem, podczas porządków, i pomyślała, że w wieku 38 lat dobrze byłoby wreszcie sformalizować stan niewiary. Marta od dwóch dekad nie chodzi do kościoła. Ślub był cywilny. Dziecko trzyma daleko od religii. Występując z Kościoła teraz, czuła, że ma przetarty szlak – fala apostazji po orzeczeniu Trybunału zakazującego aborcji przeszła jesienią.

I rzeczywiście. Od początku 2020 r. do końca listopada w dwóch warszawskich archidiecezjach odnotowano 577 wystąpień. Dla porównania: w całym 2019 r. było ich 305. Coś jest więc na rzeczy, a niektórzy apostaci życzyli sobie w sylwestra, żeby był to początek Irlandii w Polsce.

Licznik apostazji bije

Dane z innych części Polski również wskazują na poruszenie niewiernych. Wrażenie robi procentowy wzrost wystąpień.

Reklama