Społeczeństwo

Szczepionki jak szynka w PRL. Spod lady

Szczepienia medyków w Białymstoku Szczepienia medyków w Białymstoku Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Według sondażu IBRiS 47 proc. Polaków zamierza się zaszczepić na covid-19, aż 49 proc. szczepieniom mówi „nie”. Być może ta pierwsza grupa będzie rosła – szczepionki są jak szynka na kartki w PRL. Do zdobycia: im szybciej, tym lepiej.

Barbara z dolnośląskiego szpitala, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem, jest już zaszczepiona. Pierwsza partia preparatu przyjechała do placówki w niedzielę po świętach i od razu ustawiła się kolejka lekarzy i pielęgniarek.

Tę pierwszą partię podano personelowi medycznemu, oczywiście tym, którzy wpisali się na listę chętnych, bo szczepienia są dobrowolne. Po kilku dniach okazało się, że powstaje nowa lista, na którą możemy wpisywać członków rodzin ze wspólnego gospodarstwa domowego. Ma to sens, ale kto będzie sprawdzał, czy te osoby rzeczywiście mieszkają z medykiem pod jednym dachem? – mówi lekarka, przyznając, że odebrała już kilka telefonów od znajomych z pytaniem, czy może ich zapisać jako swoją rodzinę.

Podkast: Jak to będzie ze szczepionką na covid-19

Rekord we Wrocławiu

Transport pierwszej partii szczepionek dotarł do Polski 26 grudnia. Następnego dnia ruszyły szczepienia w szpitalach – obejmujące grupę „0”, medyków. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu w poświąteczną niedzielę zaszczepili się wszyscy szefowie klinik, dyrektor placówki, naczelny epidemiolog.

Ten przykład zadziałał, bo na dzisiaj mamy zaszczepionych 70 proc. personelu, praktycznie wszystkich medyków. Zainteresowanie zresztą jest duże i nawet nas zaskoczyło, a osoby początkowo ostrożne jednak też się zapisały – mówi Monika Kowalska, rzeczniczka USK.

To tutaj w pierwszy poniedziałek nowego roku pobito polski rekord – zaszczepiono 1,2 tys. osób. W kolejce czeka 4 tys. pracowników i studentów Uniwersytetu Medycznego i kolejnych 8 tys. pracowników służby zdrowia z innych placówek. Jak mówi Monika Kowalska, nie ma dnia, by ludzie nie pytali, czy mogą wpisać na listę kogoś bliskiego. – Odsyłamy i tłumaczymy, że w pierwszej kolejności szczepieni są pracownicy służby zdrowia. Natomiast jeśli przychodzi poza kolejnością medyk, a szczepionka jest już rozrobiona, to oczywiste jest, że jego szczepimy – przyznaje.

Czytaj też: Komu szczepionka na koronawirusa należy się najpierw?

Jak szynka za PRL

W mediach społecznościowych, głównie na Facebooku i Twitterze, można znaleźć wpisy medyków, pielęgniarek, diagnostów czy rehabilitantów o miejscu w kolejce czy już przyjętej szczepionce. Są też takie, które pokazują, że szczepionka jest jak szynka na kartki w PRL – zdobywana spod lady, poza kolejnością i po znajomości.

„Dziś zaszczepił się znajomy dzięki temu, że współpracuje ze szpitalem. A współpracuje na tej zasadzie, że jest pracownikiem firmy, która prowadzi jeden z projektów szpitala. W budynku w ogóle nie bywa, bo nie musi, więc żadnych kontaktów z chorymi nie ma. Państwo z dykty, odc. 365”. „W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie zabrakło szczepionek dla lekarzy, bo »panie z administracji« przyprowadziły wcześniej swoje rodziny do szczepienia”. „Do wczoraj (31 grudnia) zaszczepiono 36 tys., z tego 14 tys. niemedyków spoza grupy »0«. Jedna trzecia poszła do znajomków”.

U nas „znajomków” czy „celebrytów” nie ma na listach chętnych do szczepień, ale cały czas mamy pytania od pracowników uczelni o to, czy i kiedy będą mogli zapisywać swoich bliskich. Dzwonią też do nas emerytowani pracownicy dokładnie z tym samym pytaniem: kiedy? – opowiada Monika Maziak, rzeczniczka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Czytaj też: Szczepionki powstały ekspresowo. Czy są bezpieczne?

Właściciel się szczepi

Po wybuchu afery szczepionkowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym lokalne media w całej Polsce informują o kolejnych osobach spoza grupy „0” zaszczepionej wraz z medykami. Starosta opatowski Tomasz Staniek z PiS, który zaszczepił się 31 grudnia i poinformował o tym na swoim Facebooku, został wyrzucony z partii. Poza kolejnością zaszczepił się starosta śremski Zenon Jahns, który na antenie Radia Poznań tłumaczył, że chciał dać przykład mieszkańcom, a poza tym jest w grupie „0”, bo jest... właścicielem szpitala. I przekonywał, że „wszystkie firmy współpracujące ze szpitalem są również w grupie zerowej”.

Starosta nyski Andrzej Kruczkiewicz, który zaszczepił się w pierwszej turze, w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych napisał, że zrobił to na zaproszenie dyrektora szpitala, który go zapewnił, że postępuje „zgodnie z procedurami formalnymi i etycznymi”. „Szpital MSWiA dostał 2 tys. szczepionek, które musi wykorzystać do soboty. Personel jest już wyszczepiony, więc teraz szpital szuka chętnych medyków z innych placówek. I teraz pytanie. Jeśli nie znajdzie tylu chętnych, to wyleje do zlewu?”.

Czytaj też: Izrael szybko się szczepi. Co stoi za tym sukcesem?

Nie ma szturmu

W niedzielę 3 stycznia portal Trójmiasto.pl poinformował, że w jednym z gdańskich szpitali szczepione przeciwko covid-19 są osoby spoza grupy „0”. Do 7 Szpitala Marynarki Wojennej przy ul. Polanki, placówki nadzorowanej, miały przyjeżdżać rodziny pracowników komendy i lekarzy wojskowych, a do szczepienia miały nie być – według informatora portalu – dopuszczane pielęgniarki, salowe i sanitariusze, którzy – początkowo niechętni szczepieniom – zmienili zdanie.

Nie wiem, jak jest w Gdańsku, ile jest prawdy w tych donosach, a ile plotek czy zwykłej zawiści wynikającej ze strachu przed chorobą czy dostępem do dobra jak na razie reglamentowanego. Szczepienia aktorów na WUM nagłośnił jakiś profil na Facebooku, na którym studenci uczelni napisali, że lekarzy odesłano z kwitkiem, by zaszczepić ludzi kultury na pewno niebędących w grupie „0”. Ja w mailach rozsyłanych do wszystkich pracowników najpierw widziałam zaproszenie dla lekarzy, żeby się zapisywali. Kiedy się okazało, że nie ma szturmu, poszły maile do pracowników administracji, a ostatnio do pracowników technicznych – mówi lektorka angielskiego z uczelni medycznej na południu Polski. Zaszczepiła się w poniedziałek.

Czytaj też: Jak szczepi się świat

Kto jest w grupie „0”?

Szczepienia przeciwko covid-19 są dobrowolne. Zapisy pracowników sektora ochrony zdrowia – medycznych, niemedycznych, placówek zamkniętych, indywidualnych praktyk, DPS-ów, MOPS-ów, aptek, sanepidów, pracowników uczelni medycznych i studentów – przedłużono do 14 stycznia. Prowadzone są w szpitalach węzłowych, Ministerstwo Zdrowia informuje, że to 509 placówek. Na stronie resortu można też przeczytać, że do grupy „0” zalicza się „także personel niemedyczny pracujący w wymienionych podmiotach, czyli administracyjny i pomocniczy – bez względu na formę zatrudnienia (również wolontariusze i stażyści)”.

W drugiej kolejności szczepieni będą pensjonariusze DPS-ów, zakładów opiekuńczo-leczniczych, osoby powyżej 60. roku życia (od najstarszych), służby mundurowe i pracownicy sektora edukacji, którzy będą się zapisywać po 15 stycznia (według informacji zamieszczonej na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego). To ok. 10 mln Polaków.

Uczelnie i szkoły tych szczepień organizować nie będą. Nauczyciele czy pracownicy administracji mogą zgłaszać się na własną rękę do rejestracji, bo wciąż zapominamy o jednym – szczepienia są dobrowolne. To, że ludzie kombinują, próbują załapać się na nie jak najszybciej, wynika ze strachu przed chorobą, ale też z zapowiedzi, że osoby niezaszczepione będą musiały liczyć się z ograniczeniem dostępu do wielu usług, co zapowiedział minister zdrowia – słyszymy w biurze prasowym jednej z poznańskich uczelni.

Czytaj też: Czy szczepionek na covid wystarczy dla całej Europy?

Kontrola na WUM

Po ujawnieniu zaszczepienia na WUM znanych Polaków, ludzi kultury, ale też polityki, na uczelni przeprowadzono kontrolę. Okazało się, że zarejestrowano ich jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu. Jak poinformował minister Adam Niedzielski, wpisano je 28 grudnia, w przeddzień ogłoszenia listy wyjątkowych sytuacji, które pozwalały na wyszczepienie osób spoza wąskiej grupy medyków i personelu medycznego i niemedycznego zatrudnionego w szpitalu.

Plik z nazwiskami tych osób został przesłany 28 grudnia, a dopiero 29 grudnia pojawiły się informacje z NFZ, że w przypadku, gdy zmarnuje się potencjalna dawka szczepionki, można doprosić pacjenta szpitala i ewentualnie rodzinę personelu medycznego zatrudnionego w szpitalu – mówił na konferencji prasowej minister zdrowia.

Na listach chętnych do zaszczepienia na WUM jest zapisanych 10 tys. osób. Poza kolejnością zaszczepiono m.in. Krystynę Jandę, Michała Bajora, Wiktora Zborowskiego, Krzysztofa Maternę, Olgierda Łukaszewicza, Leszka Millera i jego żonę. Ministerstwo nie ujawniło pełnej listy osób, które – jak tłumaczy WUM i one same – zaproszono po to, by promować szczepienia przeciwko koronawirusowi. A sam minister zaapelował do zaszczepionych o… ujawnianie się.

Czytaj też: WUM w ogniu krytyki po akcji szczepień poza kolejnością

3 mln szczepień do marca

We wtorek 5 stycznia na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia poświęconemu Narodowemu Programowi Szczepień na pytania posłów odpowiadał minister Michał Dworczyk, odpowiedzialny za jego organizację z ramienia kancelarii premiera. Poinformował, że szczepienia grupy pierwszej rozpoczną się 25 stycznia.

Do Polski dotarło 670 tys. dawek szczepionki, 204 tys. zostało już rozdystrybuowanych, do wtorku rano zaszczepionych zostało 92 tys. osób, tylko w poniedziałek było to 38 tys. Jesteśmy wśród państw Europy, w których szczepienia postępują najszybciej – wyjaśniał. Pytany, dlaczego nie ma jeszcze kalendarza, tak by każdy obywatel wiedział, kiedy zostanie zaszczepiony, odpowiedział: – Nie chcieliśmy rozbudzać zainteresowania szczepionkami.

Do końca marca rząd chce zaszczepić blisko 3 mln Polaków. Od kilku dni jeden z popularniejszych wpisów na polskim Twitterze dotyczy innej epidemii: „Od 16 lipca do 10 sierpnia 1963 r. we Wrocławiu przeciwko ospie zaszczepiono 504 000 osób, a w całym województwie 3 727 000 osób, w tym 150 000 dzieci – opowiadał prof. Zbigniew Rudkowski, który walczył z epidemią ospy prawdziwej we Wrocławiu”.

Czytaj też: Mamy chaos nawet ze szczepionkami na grypę

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Tata Maty: Młodzi ludzie są mądrzejsi, niż my myślimy, że są

Z prof. Marcinem Matczakiem o tym, dlaczego nie warto być zbyt posłusznym.

Martyna Bunda
07.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną