Społeczeństwo

Jak rząd zachęca do szczepień? I kto na tym korzysta?

Szczepienie przeciw Covid-19 w Poznaniu Szczepienie przeciw Covid-19 w Poznaniu Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Michał Dworczyk zapowiedział, że do 15 mln domów trafi broszura informacyjna dotycząca programu szczepień. Złośliwi żartują, że pewnie znajdziemy ją w skrzynkach pod koniec roku.

Kampania profrekwencyjna ruszyła w styczniu, bo jak wiele razy przyznał Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu ds. szczepień, „wcześniej nie chcieliśmy budzić zainteresowania Polaków w sytuacji, kiedy mamy mało szczepionek, bo natrafilibyśmy na frustrację”. Będzie miała charakter narastający – uspokajał i tłumaczył, że obejmie stopniowo kolejne grupy zakwalifikowane do szczepień.

Przez telefon, internet, osobiście

Uruchomiono więc bezpłatną i całodobową infolinię Narodowego Programu Szczepień przeciw covid-19, dostępną pod numerem 989. Można się do niej dodzwonić, choć czasem z uzyskaniem konkretnej informacji jest kłopot. Nawet lekarze i pracownicy szpitali, próbując ustalić adres szpitala węzłowego, w którym mają przyjąć pierwszą dawkę szczepionki, są odsyłani do innych miejsc i osób, np. dyrektorów placówek, w których pracują.

Duża część akcji profrekwencyjnej skupia się w internecie. Działa portal informacyjny gov.pl/szczepimysie. Rzeczywiście można tam znaleźć na mapie Polski najbliższy punkt szczepień, poczytać o tym, jak powstała szczepionka. Przy rejestracji zaczynają się schody. Rząd namawia osoby w wieku 18–69 lat do wypełnienia formularza „dla chętnych”, który gwarantuje, że kiedy przyjdzie pora na szczepienia naszej grupy, zostaniemy o tym poinformowani mailowo. Dopiero potem będziemy mogli zarejestrować się na konkretny termin.

Zarejestrować się na przyjęcie dwóch dawek da się na trzy sposoby: przez infolinię 989, portal pacjent.gov.pl albo kontakt z punktem szczepień. Pytanie, jak się odnajdują w takim systemie seniorzy – 80- i 70-latkowie, którzy rejestrować będą mogli się jako pierwsi, już od 15 i 22 stycznia? Kto pomoże schorowanym i samotnym? Michał Dworczyk zapowiedział, że do 15 mln domów trafi wkrótce broszura informacyjna dotycząca programu szczepień. Złośliwi żartują, że pewnie znajdziemy ją w skrzynkach pod koniec roku.

Kto skorzysta? Czy TVP zarobi?

Do słuszności samych szczepień przekonują w spotach telewizyjno-radiowych ambasadorowie akcji. Aktorzy Stanisław Banasiuk i Mateusz Banasiuk. Sportowcy Piotr Małachowski, Paweł Fajdek, Maria Andrejczyk, Kamila Lićwinko i Jakub Przygoński. Mają być też influencerzy, na razie nie wiadomo, którzy dokładnie. Główną twarzą akcji jest Cezary Pazura, który zarówno w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, jak i w „Pytaniu na śniadanie” wyraźnie podkreślał, że kampania „ma informować, uświadamiać, rozwiewać wątpliwości, ale nie namawiać do szczepienia. Tylko zachęcać”. Wkrótce w całym kraju mają też zawisnąć billboardy – m.in. w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Trójmieście, Wrocławiu, Warszawie, Sosnowcu, Gliwicach, Lublinie czy Zabrzu.

Rząd chwali się, że spoty wyemitowano w stu stacjach radiowych i telewizyjnych (m.in. w TVP, TVN, Polsacie), które zobaczyło już ponad 100 mln osób. Dworczyk apelował do mediów o bezkosztowe wsparcie kampanii i publikację przygotowanych przez KPRM materiałów. Brzmi rozsądnie, solidarność w czasie pandemii jest na wagę złota, ale traci blask w kontekście informacji o innej akcji edukacyjnej MZ – dotyczącej noszenia maseczek. Za emisję TVP otrzymała 2 mln zł. Umowę podpisaną między wiceministrem Waldemarem Kraską a prezesem TVP Jackiem Kurskim ujawnił na Twitterze Michał Szczerba, poseł Koalicji Obywatelskiej. Podobne sumy otrzymały m.in. Polsat i TVN, ale to Telewizja Publiczna ma wynikający z ustawy o mediach publicznych i ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji obowiązek nieodpłatnego kształtowania zachowań prozdrowotnych. Między innymi w ten sposób realizuje swoją misję.

Tym bardziej że na brak publicznego wsparcia TVP nie cierpi, a raczej na jego nadwyżkę – dostała w ostatnich latach 980 mln zł, potem 1,2 mld, a potem dwukrotnie po 1,95 mld zł. A doszły rekompensaty za tracone wpływy abonamentowe.

Rodzi się więc uzasadnione pytanie o to, czy za emisję spotów promujących szczepienia na covid TVP również dostaje „wynagrodzenie”. Zapytaliśmy o to kancelarię premiera – do momentu publikacji tego tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Coraz więcej Polaków chce się szczepić

Sondaże pokazują, że liczba Polaków chcących się zaszczepić wzrosła z 43 proc. w listopadzie do 68 proc. w styczniu. Niektórzy, jak dr Bartosz Fiałek, uważają, że to sukces nie tyle kampanii rządowej, ile pokłosie afery szczepionkowej, która wykreowała emocjonalne zapotrzebowanie na reglamentowane dobro, czyli szczepionki.

Coraz większa otwartość na szczepionkę to z jednej strony dobra wiadomość – żeby osiągnąć odporność zbiorową, trzeba zaszczepić według różnych ekspertów od 50 do 70 proc. populacji. Im więcej zainteresowanych, tym większe prawdopodobieństwo, że cel zostanie osiągnięty. Ale, i to druga strona medalu, duże zainteresowanie może rodzić frustrację, gdy kolejki po zastrzyk będą długie, a szczepienia będą się przeciągać.

Na razie zaszczepiło się w Polsce ok. 370 tys. osób. To 14. wynik w UE, jeśli wziąć pod uwagę zestawienie „Our World in Data”, prowadzone przez zespół badaczy z Uniwersytetu Oksfordzkiego, którzy podają wskaźnik zaszczepionych w przeliczeniu na setkę mieszkańców.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Ostatni niemiecki jeniec

W czasie drugiej wojny w obozach jenieckich w USA znalazły się setki tysięcy niemieckich żołnierzy. Wielu z nich podjęło próby ucieczki. Ostatni ze zbiegów, urodzony w Świdnicy Georg Gaertner, ujawnił się po 40 latach.

Andrzej Fedorowicz
12.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną