Społeczeństwo

Zagraj sobie w papieża. MEiN wydał grę o Janie Pawle II

Gra „Dziedzictwo kulturowe Jana Pawła II” Gra „Dziedzictwo kulturowe Jana Pawła II”
Najpierw ministerstwo przeznaczyło 700 tys. zł na produkcję edukacyjną, w której dzieci i młodzież obalały pomnik Stalina i wczytywały się w laurkę na temat „Łupaszki”. Następnie dorzuciło pół miliona, by uświadomić uczniom, że Jan Paweł II był przeciwnikiem aborcji, a mył się „w kąciku czystości”.

Choć to minister Czarnek chce wprowadzać teksty św. Jana Pawła II do licealnego kanonu lektur (papieskie encykliki – twierdzi w wywiadach – mogą znaleźć zastosowanie na lekcjach przedsiębiorczości i wychowania do życia w rodzinie), zlecenie na papieską grę przyklepał jeszcze Dariusz Piontkowski. „Dziedzictwo kulturowe Jana Pawła II” nie jest zresztą – trzymając się branżowej terminologii – „grą” per se, ale samodzielnym dodatkiem do wydanej wcześniej „Godności. Wolności. Niepodległości”.

Siedmiolatki w „żywiole pracy zbiorowej”

Premiera „Godności. Wolności. Niepodległości” odbyła się 26 grudnia 2019. Datę wybrano przezornie; w okołoświątecznej zawierusze niewielu dziennikarzy zwróciło bowiem na tytuł uwagę, gdy tymczasem zdecydowanie było o czym pisać.

Strukturę zabawy (?) podzielono na 15 misji, dostosowanych do poziomu klas 1–3, 4–8 oraz szkół ponadpodstawowych. Najmłodsi zawitali „z wizytą u Dziadka”, a więc do marszałka Piłsudskiego. W dworku Milusin mogli sobie ułożyć z puzzli portret gospodarza, usłyszeć anegdotki o nim (przykładowo po kliknięciu na projektor dowiadywali się, że „w wolnym czasie Józef Piłsudski razem z rodziną lubił oglądać filmy”) albo fragment przemówienia… Inna rzecz, że siedmiolatki miały chyba problem z jego zrozumieniem (przez wzgląd na jakość nagrania, kresowy akcent przywódcy sanacji, archaiczną składnię oraz tematykę „opanowywania żywiołu pracy zbiorowej”).

Starszaki uwalniały Rudego w ramach Akcji pod Arsenałem (Szare Szeregi przesuwały się po mapie dzięki rozwiązywaniu układanek i quizów). Licealiści obalali zaś pomnik Stalina, uprzednio wczytawszy się w biograficzne notki Pileckiego, „Inki” i „Łupaszki”... choć o kontrowersjach wokół tego ostatniego, rzecz jasna, twórcy się nie zająknęli.

A skoro już o autorstwie gry, to sprawa wcale nie jest oczywista! Wiadomo, że „Godność. Wolność. Niepodległość” powstała w ramach „Niepodległej na lata 2017–2022”, ale informacji o stojącym za grą studiu próżno szukać na stronach programu, ministerstwa, Ośrodka Rozwoju i Edukacji (który udzielił developerom merytorycznego wsparcia) oraz na platformie Niepodlegla.Men.Gov.pl. Rzeczniczka Anna Ostrowska wyjaśniała, że to „firma technologiczna specjalizująca się w wykorzystywaniu mechanizmów gier komputerowych w innych dziedzinach”. Jednak dopiero wczytanie się w komunikaty Biuletynu Informacji Publicznej zdradza, że mowa o katowickim Great Interactive, które zresztą również nie chwali się ani stworzeniem podstawowej wersji gry (za 700 tys. zł), ani dodatku do niej (460 tys. zł).

Czytaj także: Moralne wyłudzenie. Tak rząd dotuje Ojca Dyrektora

Papieska toaleta i papieska lalka

Jako że w „Godności. Wolności. Niepodległości” papież był bohaterem raptem jednego rozdziału (który w dodatku – aż wstyd przyznać – współdzielił z himalaistką Wandą Rutkiewicz), tym razem poświęcono mu aż 18 zadań. Klasy 1–3 ruszają eksplorować dom przy ul. Kościelnej 7, gdzie – dowiedzą się, klikając na rysunki – że Lolek zażywał codziennej toalety w „kąciku czystości”, a mama przygotowywała mu posiłki w kuchni. Uzupełniają też drzewo genealogiczne papieża i układają z puzzli jego salon. Sporo aktywności przetykanych jest papieskimi bon motami o dość… nieortodoksyjnej ortografii (wyrazy takie jak „Rodzina”, „Papież”, „Ojczyzna”, „Msza”, „Chrzest” zawsze zapisywane są wielką literą, choć – dla równowagi – „biblia” pojawia się raz małą).

Gdy już dowiemy się, że ojcem chrzestnym Karola był Józef Kuczmierczyk, możemy wziąć udział w Wigilii, którą – sufluje gra – Lolek bardzo lubił. To zresztą niejedyna „ciekawostka” („Czy wiesz, że… Rodzina była dla Karola Wojtyły niezwykle ważna zarówno w młodości, jak i w czasie, kiedy był już Papieżem?”), jaką częstuje nas produkcja MEiN.

Własnoręcznie układamy zaproszenie na narodziny i chrzciny młodego Wojtyły, szeregujemy też w odpowiedniej kolejności (a właściwie: „kolejnośći”) czynności wykonywane przed Wigilią (tu jednak trudność: czy zakupów należy dokonać przed czy może po ubraniu choinki?). W segmencie „Habemus Papam” poznajemy w szczegółach procedurę wyboru papieża przez kolegium elektorów (o co gra później dopytuje). Siedmiolatki muszą również zrozumieć, czym są paliusz, pektorał, pastorał, mozzeta, infuła i piuska. A gdy już zrozumieją – mogą sobie w nagrodę ubrać papieską lalkę.

..

Jan Paweł II: Przeciwnik aborcji

Starszaki (klasy 4–8) dowiadują się, że papież znał wiele języków… ale czy potrafią przyporządkować do nich odpowiednie flagi? A potem kontury krajów? Wracamy do puzzli, z których trzeba ułożyć – tym razem – brata Alberta (o którym sztukę teatralną napisał kiedyś papież) oraz samego JP2. Nie brak też klasycznego „prawda czy fałsz?”. Gra pyta nas więc (pisownia oryginalna): „Czy z myślą o rodzinie , jako równoprawnym związku miłości kobiety i mężczyzny Jan Paweł II stworzył Światowe Spotkanie Rodziny?” (nie zapominaj, szczawiu, „KOBIETY I MĘŻCZYZNY”).

Nie brak także i innych, równie aktualnych wątków (z równie brzydką literówką).

..

Nieco później uczniowie czytają, że Wojtyła wybaczył Ali Agcy, wysłuchują „papieża w anegdocie” (przy okazji oglądając mem podkradziony z Demotywatorów) oraz szeregują przykazania dekalogu. Jan Paweł II ma też okazję zaprezentować się jako zatwardziały – choć dobrotliwy – antykomunista.

..

Zatrzaśnięta Biblioteka Jana Pawła II

Szkołom ponadpodstawowym dedykowano m.in. dwa segmenty poświęcone papieskim pielgrzymkom. Segmenty, dodajmy, wyjątkowo nudne; gra zarzuca nas ścianami tekstu i archiwalnymi zdjęciami, by następnie zapytać, czy 20 czerwca papież mówił podczas mszy (o, przepraszam, „Mszy”) w Katowicach o:

a) odnowie moralnej narodu,
b) o trudzie i sensie ludzkiej pracy,
c) o prawach pracownika,
d) o ekumenicznej solidarności kościołów i związków wyznaniowych?

Gracz ma pełne prawo zagubić się w drobiazgowych opisach, personaliach, datach dziennych i zlewających się w kogel-mogel wątkach papieskich homilii.

Równie nieciekawy jest moduł „Papież a młodzi”. (Czy naprawdę trzeba było wymieniać wszystkie daty i lokacje Światowych Dni Młodzieży, które organizował zarówno papież Polak, jak i jego następcy?). Dużo więc obiecywałem sobie po „Bibliotece Jana Pawła II”, do której odbiorca musi – uwaga – odszukać szyfr! W teorii zadanie stwarza przestrzeń dla kilku łamigłówek…, w praktyce – po wczytaniu się w biogram św. Jana od Krzyża i przeczytaniu fragmentów poezji św. Jana od Krzyża należy odpowiedzieć na takie oto ważkie pytanie:

..

Czytaj też: „Tak, to musi runąć”. Młodzi rozliczają Kościół

Nieco więcej wyzwania dostarcza uzupełnienie jednej z pieśni Kochanowskiego i poukładanie strof „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza” Słowackiego. Poziom trudności sukcesywnie jednak rośnie, w pewnym momencie odbiorca dowiaduje się, że Jan Paweł II rozwinął myśl fenomenologiczną Maxa Schelera… Skąd jednak biedny licealista, który – zakładam – dopiero co usłyszał o słynnym uczniu Husserla, ma wiedzieć, jak uszeregować Schelerowskie wartości (od tych najwyższego do najniższego rzędu)? Jeszcze bardziej wymagające jest „ustawienie komnat rozwoju duchowego” św. Teresy z Ávili. Przyznaję, że – mimo przewertowania kilku stron internetowych – nie byłem w stanie usystematyzować myśli hiszpańskiej mistyczki, w związku z czym zamiast wejść do „Biblioteki Jana Pawła II” – pocałowałem klamkę.

Papieski lunapark

Jakość projektu smuci tym bardziej, że polscy twórcy naprawdę świetnie potrafią opowiadać o historii w linijkach kodu – wspomnę w tym miejscu zarówno „This War of Mine”, które trafi wkrótce na listę lektur nadobowiązkowych, opowiadające o rewolucji francuskiej „We. The Revolution” czy przedstawiające sylwetki Janusza Korczaka i Ireny Sendlerowej „My Memory of Us”. O tym zaś, że publiczne pieniądze można wydać lepiej, doskonale wiedzą naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego, którzy stworzyli – we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego – „Waterworks!”, zaskakująco zajmującą strategię o… systemie nawadniania w średniowiecznym Grudziądzu. Nawet już nie wspominam o naszych sąsiadach, których wielokrotnie nagradzany „Attentat 1942” (owoc współpracy Uniwersytetu Karola, Akademii Nauk Republiki Czeskiej oraz profesjonalnych twórców gier) na tyle zgrabnie przedstawiał czechosłowacką perspektywę II wojny światowej, że nauczyciele historii faktycznie zaczęli wykorzystywać grę w klasach.

Choć ministerstwo nazywa „Dziedzictwo Kulturowe Jana Pawła II” „nowatorską propozycją przeznaczoną dla uczniów”, na powyższym tle jest ona boleśnie archaiczna. Zamiast mądrej, atrakcyjnej dla młodych ludzi refleksji nad pontyfikatem papieża, otrzymujemy ciąg quizów i układanek przywodzący na myśl minigry z płyt CD, jakie dodawano dwie dekady temu do szkolnych podręczników. O ile Karol Wojtyła rzeczywiście potrafił młodego człowieka i rozbawić, i wzruszyć, gra o nim rozbawi go jakością wykonania i doprowadzi do wzruszeń ramion.

Czytaj też: Jak upada kult JPII

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną