Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Sprawność mamy

Sprawne niepełnosprawne mamy

Ewa Brenda i Rafał Szczygioł, rodzice Jasia i Antosia. Ewa Brenda i Rafał Szczygioł, rodzice Jasia i Antosia. Patrycja Dzwonkowska
Kobiet z niepełnosprawnością decydujących się na macierzyństwo jest w Polsce coraz więcej. Mimo to matka na wózku czy niewidoma wciąż budzi zdziwienie i przekonanie, że na pewno sobie z macierzyństwem nie radzi.
Sandra Tworkowska i Witold Strugała, rodzice Laury i Ksawerego.Patrycja Dzwonkowska Sandra Tworkowska i Witold Strugała, rodzice Laury i Ksawerego.

Kiedy Ewa Brenda krząta się przy kuchennym blacie, wyciąga talerzyki, łyżeczki, ciastka, parzy kawę, wygląda jak każda inna młoda kobieta. Kiedy w końcu siądzie za stołem, napoleonka na talerzyku przez większość spotkania pozostanie nietknięta. Dopiero pod koniec rozmowy Ewa sięgnie lewą ręką po łyżeczkę. Nie dlatego, że jest mańkutem. Ma niedowład prawostronny. Nawet ma w prawej ręce siłę, ale nie ma czucia. – To babcia zauważyła, że coś jest nie tak. Gdy zaczęłam raczkować, to przechylałam się na zdrową stronę. Zaczęli mnie badać i wyszło, że to dziecięce porażenie mózgowe, ale jak do niego doszło, nie wiadomo – mówi Ewa, 33-letnia mama dwumiesięcznego Jasia i trzyletniego Antosia. I spogląda na młodszego synka, który właśnie zasnął na brzuchu taty Rafała Szczygioła.

Kiedy otwierają się drzwi mieszkania Sandry Tworkowskiej i Witolda Strugały, przed gospodarzami w przedpokoju pierwsze są dwa czarne labradory, Akryl i Nugat. Psy przewodniki, bo Sandra i Witold są niewidomi. – Prawdę mówiąc, jak zamieszkaliśmy z Sandrą razem, nie chcieliśmy mieć dzieci. Nie wiedziałem, co miałbym do przekazania temu małemu człowiekowi – przyznaje Witek. Siedzi na wielkiej dmuchanej piłce, na rękach ma trzymiesięczną Laurę i kiwa się z nią rytmicznie, by mała zasnęła. Do pokoju wpada chłopczyk w okularach. To Ksawery, ciekawski dwulatek. Pierwsze dziecko Sandry i Witka.

Ale po dwóch latach zdecydowaliśmy, że chcemy zaprosić kogoś do siebie – mówi Sandra. Witek dodaje, że co prawda liczyli się z tym, że dziecko może mieć wadę wzroku, ale z drugiej strony wszyscy w ich rodzinach widzą. – Mimo ryzyka zdecydowaliśmy się. Najważniejsze zawsze było i nadal jest to, czy jesteśmy w stanie stworzyć dzieciom bezpieczny i pełen miłości dom.

Polityka 13.2021 (3305) z dnia 23.03.2021; Społeczeństwo; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Sprawność mamy"
Reklama