Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

„Prawem wuja”. Dlaczego Krystyna Pawłowicz to robi?

Krystyna Pawłowicz Krystyna Pawłowicz Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Krystyna Pawłowicz podała adres placówki, w której uczy się transpłciowa dziesięciolatka. Tylko dlatego, że Rada Pedagogiczna zgodziła się, by cała szkoła zwracała się do dziecka jego żeńskim imieniem.

O co chodzi Krystynie Pawłowicz? Profesor prawa, niegdysiejsza posłanka, a dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego, dawno temu była zagorzałą opozycjonistką, współuczestniczką działań Komitetu Helsińskiego w Polsce. Tymczasem dzisiejsza Fundacja Helsińska, która zawiązała się właśnie na kanwie tamtych procesów, wydaje się jednym z jej najgorszych wrogów. Podobnie jak wszystkie społeczne zmiany, które zachodzą dzięki poważnemu traktowaniu praw człowieka.

„Wujowie” z PiS przywrócą normalność

Tymczasem profesor sędzia Pawłowicz uskutecznia coś, co nazwać by należało raczej „prawem wuja” – przywilej często podpitego starszego mężczyzny do prześladowania wszystkich przejawów odmienności i naruszania granic wrażliwych młodych ludzi.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?