Społeczeństwo

„Prawem wuja”. Dlaczego Krystyna Pawłowicz to robi?

Krystyna Pawłowicz Krystyna Pawłowicz Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Krystyna Pawłowicz podała adres placówki, w której uczy się transpłciowa dziesięciolatka. Tylko dlatego, że Rada Pedagogiczna zgodziła się, by cała szkoła zwracała się do dziecka jego żeńskim imieniem.

O co chodzi Krystynie Pawłowicz? Profesor prawa, niegdysiejsza posłanka, a dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego, dawno temu była zagorzałą opozycjonistką, współuczestniczką działań Komitetu Helsińskiego w Polsce. Tymczasem dzisiejsza Fundacja Helsińska, która zawiązała się właśnie na kanwie tamtych procesów, wydaje się jednym z jej najgorszych wrogów. Podobnie jak wszystkie społeczne zmiany, które zachodzą dzięki poważnemu traktowaniu praw człowieka.

„Wujowie” z PiS przywrócą normalność

Tymczasem profesor sędzia Pawłowicz uskutecznia coś, co nazwać by należało raczej „prawem wuja” – przywilej często podpitego starszego mężczyzny do prześladowania wszystkich przejawów odmienności i naruszania granic wrażliwych młodych ludzi.

Czytaj także

Ludzie i style

Antyk nad Adriatykiem

Murowana pogoda, szmaragdowe morze, pyszne jedzenie i perły rzymskiej architektury. Na dodatek, jeśli przestrzegamy reguł, wakacje w Chorwacji będą po prostu bezpieczne.

Prezentacja
24.03.2021