Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Zakazana błyskawica. Tragikomedia w łódzkiej szkole

Strajk kobiet w Warszawie, 8 marca 2021 r. Strajk kobiet w Warszawie, 8 marca 2021 r. Attila Husejnow / Forum
Młodzież zobaczyła na własne oczy, że można być zarazem dobrym i złym. Za ten sam czyn jedna władza chwali, druga gani. Za to samo dostaniesz od jednego urzędu order, od innego tęgie baty. Z boku wygląda to śmiesznie, dla szkoły to tragedia.

Dyrektor łódzkiego liceum wprowadził do szkolnego statutu zakaz posługiwania się na lekcjach symbolem Strajku Kobiet: znakiem błyskawicy. Uczniowie, którzy nie podporządkowaliby się nowemu prawu, mieli być karani upomnieniem, naganą wychowawcy, naganą dyrektora itd., aż do wydalenia ze szkoły. Problem wydawał się rozwiązany.

Tragiczny dyrektor

Surowe kary nie odstraszyły jednak młodzieży. Błyskawice nie zniknęły całkowicie ze szkoły. Wciąż pojawiały się na monitorach podczas zdalnych lekcji jako tzw. awatar uczestnika. Zaczęto tropić sprawcę i okazało się, że winna jest dziewczyna. Postanowiła ona – niczym mityczna Antygona – złamać prawo narzucone przez dyrektora, który wypisz-wymaluj przypomina Kreona. Podobnie bowiem jak on w ogóle nie zauważył, że swoimi decyzjami zmierza do tragedii. Tragedii pedagogicznej.

Dyrektor ukarał uczennicę. Nie wiemy, co byłoby dalej, czy Antygona z Łodzi wciąż łamałaby prawo i jakie kary otrzymywałaby za swój upór. Do szkoły wkroczyli bowiem przedstawiciele organu prowadzącego, którzy niczym chór grecki orzekli, że uczennica jest niewinna, a niegodnie zachował się dyrektor. Zmienił bowiem statut niezgodnie z prawem oświatowym. Nie zasięgnął opinii Rady Rodziców ani Samorządu Uczniowskiego. Pominął wszelkie procedury, postąpił jak tyran, zmienił prawo według własnego widzimisię.

Wiceprezydent Łodzi, odpowiedzialna w mieście za edukację, zawiesiła dyrektora w pełnieniu obowiązków. Karę otrzymał Kreon, nie Antygona. Z punktu widzenia pedagogicznego jest to tragedia. Uczniowie zobaczyli, że nie znaczą w szkole nic, o wszystkim decyduje bowiem dyrektor. Rodzice również się nie liczą, w kwestii nowego prawa nie mieli bowiem nic do powiedzenia.

Reklama