Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Niewidzialni z Maszkowic

Romskie osiedle nędzy

Sprawa romskich Maszkowic trwa kilkadziesiąt lat, a bieda wciąż ta sama. Sprawa romskich Maszkowic trwa kilkadziesiąt lat, a bieda wciąż ta sama. Jagienka Michalik/Sądeczanin.info, Studio Polityka
Jak za duże pieniądze udawać, że się pomaga Romom?
Roman Kwiatkowski: „Romowie nie są Aborygenami ani Indianami w XIX w. w Ameryce”.Paweł Ulatowski/Reuters/Forum Roman Kwiatkowski: „Romowie nie są Aborygenami ani Indianami w XIX w. w Ameryce”.

Nie ma drugiej takiej wsi w Polsce, jak romskie Maszkowice – idą na nią miliony z budżetu, MSWiA pisze o niej sprawozdania dla rządu, w jej sprawie zbiera się komisja sejmowa, zjeżdżają tu z inspekcjami urzędnicy, a wojewoda małopolski ma specjalny zespół zajmujący się wyłącznie Maszkowicami.

Wydawałoby się, że miejsce, któremu państwo poświęca tyle uwagi, kwitnie. A rządzi tu nędza: dorośli nie pracują, dzieci nie chodzą do szkoły, chorują, rośnie góra śmieci, szczury ganiają się z psami, walają się wraki samochodów. Domy kleci się z blachy i dykty. W 2016 r. w pożarze w środku dnia zginął trzyletni chłopiec. Strażacy mówili: gdyby ogień wybuchł nocą, ofiar łatwopalnych domów byłoby w osadzie więcej.

Do typowych widoków Maszkowic należą oniemiałe na widok tutejszej biedy „komisje do spraw rozwiązywania problemów” oraz wizytujący posłowie. Dziennikarki wielkomiejskich stacji wzruszają się na wizji. Dalej – w Urzędzie Gminy Łącko mają to już przećwiczone – następuje faza wskazywania winnych nędzy w romskiej osadzie. Dostaje się wójtowi i sołtysowi. Wcześniej obrywali poprzednicy. Sprawa romskich Maszkowic trwa kilkadziesiąt lat, a bieda wciąż ta sama – za to trwa poszukiwanie języka, którym można mówić o Romach tak, by nikt nie poczuł się urażony.

– Zdecydowanie mamy kłopot z językiem, jakim w przestrzeni publicznej toczy się rozmowa o Romach z Maszkowic – mówi Jan Dziedzina, wójt gminy Łącko, który zna tutejszych Romów, ze starszymi z nich chodził do szkoły. – Jeżeli my w samorządzie mówimy o tych naszych sąsiadach otwartym tekstem, przytaczając fakty, albo kiedy chcemy stosować wobec nich obowiązujące w Polsce prawo, zdarza się, że narażamy się na zarzuty rasizmu ze strony niektórych polityków i dziennikarzy.

Polityka 34.2021 (3326) z dnia 17.08.2021; Społeczeństwo; s. 37
Oryginalny tytuł tekstu: "Niewidzialni z Maszkowic"
Reklama