Społeczeństwo

Polska Jest Jedna! Ruch przeciwników szczepień powstał mi pod oknem

Protest przeciw tzw. segregacji sanitarnej Protest przeciw tzw. segregacji sanitarnej Maciej Łuczniewski / Agencja Gazeta
W oficjalnym przekazie antyszczepionkowcy sprzeciwiają się tylko „segregacji sanitarnej” na tych zaszczepionych i niezaszczepionych – bo właśnie Polska Jest Jedna. Jednak odwołują się przede wszystkim do tych ostatnich.

W imię idei niczym niezmąconej swobody obywatelskiej zamierzają pobudzić i złączyć wszystkie ogniwa w jeden manifestacyjny łańcuch miliony sceptyków szczepień. W odezwie do prezydenta Andrzeja Dudy, mętnie podchodzącego do szczepień, zaapelowali o wetowanie wszystkich aktów prawnych, które godzą w prawa i wolności obywatelskie. Ich prawa i ich wolności.

Szczepionka. „Nie chcę, ale muszę”

W ich intencji, pod samorządowym parasolem prezydenta Rafała Piecha, który roztacza pieczę nad 66-tysięcznymi Siemianowicami Śląskimi, zrodził się ruch obywateli sprzeciwiających się segregacji sanitarnej. Apartheidowi pandemicznemu. Światowej histerii, której uległa także społeczność naszego miasta, zawierzonego „Niepokalanemu Sercu Maryi” lat temu niemal sześć, w grudniu 2015 r. Sam prezydent był animatorem aktu zawierzenia, skutecznego w rzeczy samej, albowiem żadna plaga od tego czasu na nasz gród nie siadła. Dzisiaj sam jego włodarz przekonuje, że nie jest antyszczepionkowcem, i zapewnia, że on, żona i dzieci mają „pełny kalendarz szczepień”. Jednak nakazowość szczepień uważa za presję ograniczającą swobody obywatelskie, które są nam należne od przyrodzenia.

Byłem przekonany, że wypełnienie „kalendarza szczepień” oznacza przyjęcie przynajmniej jednej dawki szczepionki przeciw covid-19, a nawet dwóch – wszak w siemianowickiej gminie w pełni zaszczepiło 55 proc. mieszkańców. Byłem przekonany, że prezydent Piech idzie śladami prezydenta Dudy, który w wywiadzie telewizyjnym powiedział: „Jestem przeciwnikiem, żeby zmuszać ludzi do szczepień, to kwestia wolnej woli człowieka. Jestem za tym, żeby mobilizować, namawiać, organizować akcje promocyjne, żeby ułatwiać dostęp, tłumaczyć. Jestem bardzo wstrzemięźliwie nastawiony wobec jakiejkolwiek obowiązkowości szczepień, wielokrotnie to deklarowałem. Sam się zaszczepiłem, bo uważałem, że taka była konieczność związana z wykonywaną przeze mnie funkcją, czy mi się to podoba, czy nie”.

To rozumiem: nie chcę, ale muszę. Dla dobra Polek i Polaków, z którymi się spotykam, dla dobra dorosłych Ślązaczek i Ślązaków oraz śląskich smarków. W naszym 4,5-milionowym województwie wykonano prawie 4,5 mln szczepień, w tym 2,1 mln mieszkańców przyjęło dwie dawki. A więc połowa populacji może się znaleźć „we władzy” antyszczepionkowców. W kraju jest podobnie.

Czytaj też: Czy Andrzej Duda wie, o co chodzi w szczepieniach?

Polska jest jedna i lek na covid jeden

Ale już w rozmowie z Radiem Piekary Rafał Piech przyznał, że jego pięcioosobowa rodzina nie przyjęła żadnego preparatu przeciw covid-19: „Ten preparat nie jest tak skuteczny, jak nam mówiono, jak nam obiecywano. Widzimy to na przykładzie Izraela, zerknijmy na Australię, co tam się dzieje. (…) Mamy lek, który działa i jeżeli byśmy go zastosowali, mielibyśmy, przypuszczam, dużo mniej zgonów. Ten lek nazywa się amantadyna. Dr Włodzimierz Bodnar wyleczył w ten sposób tysiące ludzi”. Skoro jest taki skuteczny, to dlaczego nie jest stosowany? Prezydent Piech powiedział, że ten fakt go szokuje, ale nie dopowiedział, czy sam przyjął lek działający na wiele chorób, w tym na covid.

Przywołany dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla, przekonuje gdzie tylko może, że covid-19 można skutecznie leczyć amantadyną – znanym lekiem stosowanym niegdyś przeciwko wirusowi grypy typu A, a także przy stwardnieniu rozsianym i chorobie Parkinsona. Na razie badania kliniczne nie potwierdziły skuteczności leku zachwalanego przez Bodnara tak, że wystarczy kilka dawek, a po dwóch dobach objawy koronawirusa się cofają. I że praktycznie każdego można nim wyleczyć. W internecie dr Bodnar uchodzi za Judyma naszych czasów, jednego z niewielu lekarzy, którzy uczciwie walczą z covid-19. Amantadyna jest zwyczajnie za tania, więc koncerny farmaceutyczne nie mogą na niej zarobić – ot co. Stąd i lekowi, i stosującym go lekarzom rzucane są kłody pod nogi – twierdzi dr Bodnar i kilku innych lekarzy przekonanych o światowej teorii spiskowej i swoich racjach.

Rafał Piech wziął na klatę przywództwo idei ruchu Polska Jest Jedna, co wyraziło się w płomiennym spiczu programowym wygłoszonym na siemianowickim rynku. Towarzyszyło mu w tym przedsięwzięciu bliskie ideologicznie gremium: dr Zbigniew Hałat – epidemiolog, w latach 1991–93 wiceminister zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny, współpracownik Radia Maryja i Telewizji Trwam; dr n. med. Zbigniew Martyka – specjalista chorób zakaźnych, ordynator obserwacyjno-zakaźnego oddziału szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej; Jan Łopuszański, polityk, prawnik, publicysta, poseł na Sejm I, III i IV kadencji z Ligii Polskich Rodzin; Jan Pospieszalski, muzyk, publicysta, autor m.in. programu „Warto rozmawiać”, kilka miesięcy temu zwolniony z TVP za głoszenie kontrowersyjnych treści dotyczących pandemii; Tomasz Ratajczak – przedsiębiorca, członek Rady Polskiej Izby Biznesu; Piotr Rossudowski, lekarz ortopeda, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców, autor twierdzenia, że po zaszczepieniu na covid umiera dwa razy więcej osób niż w przypadku niezaszczepionych; Anna Maria Siarkowska, posłanka okręgu siedleckiego z ramienia Kukiz ′15, współzałożycielka Partii Republikańskiej, obecnie członkini klubu parlamentarnego PiS; dr n. med. Piotr Witczak, biolog medyczny, specjalista immunologii komórkowej; Karolina i Tomasz Elbanowscy z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Czytaj też: Elbanowscy znów na froncie

„Segregacja sanitarna” i wolność obywatelska

Wypada zapytać, co wśród tej grupy – osób często rozczarowanych PiS i obrażonych na obecną władzę za niedostrzeganie ich i postponowanie – robi prezydent naszego grodu, „kieszonkowego” wszak w skali całego Śląska? Czy jest tylko chwilową twarzą nowego ruchu z racji swoich poglądów na szczepienia, czy też zostanie wskazany na jego lidera? A może marzy, żeby po siedmiu latach rządzenia miastem przejść z drugiej ligi samorządowej do pierwszej, a nawet do politycznej ekstraklasy?

Na inauguracji PJJ prezydent Siemianowic Śląskich powiedział, że powstaje siła, która ma nakłonić do działania i połączyć miliony Polaków: „Do niedawna byliśmy rozbici i podzieleni na dziesiątki i setki małych grup. Dziennikarze walczyli pojedynczo, wszyscy próbowaliśmy się przebić z prawdą, ale ta prawda była zagłuszana, nasze zasięgi były ograniczane, byliśmy rozbijani. Dlatego dzisiaj nadszedł czas, abyśmy połączyli siły i zaczęli działać ponad podziałami. Dlaczego? Dlatego, ponieważ Polska jedna”.

Prezydent ostrzegł przed pośrednim przymusem szczepień: „Jeżeli osoba, która boi się przyjąć ten preparat, już za chwilę będzie miała problemy w pracy, nie będzie mogła wejść do urzędu, do szpitala, do kościoła, do restauracji, do kina – czy to nie jest przymus? To przymus pośredni!”.

Czytaj też: Jesienna fala covid-19 się rozkręca. Co zrobi rząd?

PJJ szuka sojusznika i oparcia w prezydencie Dudzie, do którego skierowano pierwszy apel: „Obecnie pod hasłami walki z epidemią wdrażane są rozwiązania społeczne, które naruszają przyrodzoną przestrzeń ludzkiej wolności oraz jej gwarancje konstytucyjne. Pod pretekstem sanitarnym rozwijane są projekty segregacji i izolacji społecznej. Rozważane jest wprowadzenie obowiązkowego poddania się szczepieniom. (…) Dziś stawiamy pełne niepokoju pytania o przyszłość Ojczyzny. Nasz Naród, wychowany w duchu umiłowania wolności, nie jest przecież w stanie rozwijać się w warunkach zniewolenia”.

Stąd apel do Dudy o wetowanie wszystkich aktów prawnych, które godzą w prawa i wolności obywatelskie. W tym wolności od szczepień.

Posłanka Siarkowska mówiła podczas inauguracji PJJ: „Nie możemy pozwolić, aby zrobiono z nas niewolników w naszym własnym kraju. Od półtora roku jesteśmy poddawani presji, wprowadza się segregację sanitarną, manipuluje obywatelami. My, Polacy, nie jesteśmy populacją do wyszczepienia, jesteśmy wolnymi ludźmi, którzy sami decydują, co jest dla nich dobre”.

Jan Pospieszalski, który z wrodzoną swadą odegrał rolę konferansjera, komentował codzienność w nowej rzeczywistości: „Z każdym dniem, miesiącem widzimy, że to, z czym mamy do czynienia, nie jest tylko problemem medycznym, (…) nie tylko nasze zdrowie jest zagrożone. Zagrożone są podstawowe wolności obywatelskie. (…) Śpiewka, którą słyszymy od kilkunastu miesięcy, jest nie tylko nudna, ale i fałszywa”.

Czytaj też: Czy ruchy antyszczepionkowe należy skryminalizować?

Flirt polityki, Kościoła i antyszczepionkowców

Według założycieli PJJ organ ten jest elementem ruchu społecznego i nie ma charakteru politycznego. Są w nim samorządowcy, lekarze, dziennikarze, ludzie kultury, przedsiębiorcy… Dzielą ich poglądy polityczne, ale łączy dążenie do powstrzymania, co po wielokroć podkreślano, segregacji sanitarnej. Chcą z tym walczyć siłą „milionów Polaków”, którzy mają ruszyć tyłki z wygodnych foteli i połączyć się w protestach i przemarszach.

Cóż, niebawem tę siłę po fruktach poznamy. Co by nie mówić, to antyszczepionkowcy zaczynają być problemem politycznym, szczególnie dla PiS. To właśnie wyborcy partii Jarosława Kaczyńskiego z niewielkich miejscowości ściany wschodniej i południowo-wschodniej są najbardziej niechętni szczepieniom. Tymczasem sam prezes powiedział, że sprzeciw wobec szczepień to nie jest kwestia wolności jednostki, ale skrajny egoizm: „Państwo ma obowiązek uczynić wszystko, aby doprowadzić do najwyższego stopnia zabezpieczenia przed zarazą, jaką jest covid-19. Uważam, że nie można w tej sytuacji kierować się myśleniem o tym, aby nie narażać się jakiejś grupie wyborców” (za „Politico”).

Tak więc z jednej strony deklaracja Kaczyńskiego, z drugiej poglądy wcześniej cytowanego prezydenta, który chce być rozdartą duchowo żabą – zarazem mądrą i piękną, co w jej przypadku wieszczy fiasko. Nie da się tego połączyć, rzecz jasna wciąż w przypadku żaby, a nie prezydenta, który oba te przymioty łączy znakomicie. Także wielu polityków puszcza do antyszczepionkowców perskie oko, a niektórzy nawet otwarcie z nimi flirtują. Stąd państwo zachowuje się biernie wobec przeciwników szczepień.

Do tego PJJ, jak i wszyscy sceptycy szczepień mogą liczyć na przychylność Kościoła. Radio Maryja już entuzjastycznie powitało narodziny siemianowickiego ruchu. Kościół ma bardzo silną pozycję właśnie w województwach z niskim poziomem szczepień, które dziwnym zbiegiem okoliczności stanowią bastiony PiS. I do tego wydaje niejednoznaczne komunikaty. Wprawdzie Konferencja Episkopatu Polski stwierdziła, że szczepionki są dobrym sposobem na powstrzymanie koronawirusa, ale „szczepienie nie jest, co do zasady, obowiązkiem moralnym”.

Prawdopodobnie zderzamy się z kolejną falą pandemii, tymczasem nie przebrzmiały jeszcze echa słów abp. Stanisława Gądeckiego, który grzmiał na rządzących za drastyczne ograniczenie możliwości chodzenia do kościoła podczas poprzednich fal: „Nic podobnego nie wydarzyło się w dwutysięcznej historii Kościoła” (za „Politico”). Nie ma wątpliwości, że do arcybiskupa mocniej przemawia pusta taca niż zagrożenie wiszące nad nami, maluczkimi.

Czytaj też: Kogo „złapie” delta? Jest superszybka, ale nie jesteśmy bezbronni

„Kocham Boga i się tego nie wstydzę”

Bądź tu mądry i pisz wiersze. Jedno jest pewne. Przy takim wsparciu, cichym z jednej strony i jawnym z drugiej, pokusa antyszczepionkowców, żeby z niewielkiej grupki aktywistów na siemianowickim rynku przekształcić się w aktywne ciało polityczne o dużym zasięgu, staje się przeogromnie kusząca. Na razie poprzestaniemy na pogrożeniu palcem, później się zobaczy. Na razie policzmy się, niech nas zobaczą.

Osoba obecnego lidera prezydenta Rafała Piecha wydaje się dla wielu środowisk sceptycznych wobec szczepień wymarzona. Całkiem tak, jakby pojawiła się w naszym grodzie i na czele ruchu za wstawiennictwem... Matki Bożej, co w Siemianowicach Śląskich, a przynajmniej wśród części mieszkańców silnie związanych z Kościołem, przyjmowane jest z należytą powagą.

Rafał Piech w 2010 r. był współzałożycielem Stowarzyszenia Mieszkańców Siemianowic Śląskich ze środowiska, z którego został radnym. Cztery lata później jako kandydat niezależny walczył o prezydenturę i wygrał w drugiej turze. W kolejnych wyborach trzy lata temu bezapelacyjnie odniósł zwycięstwo w turze pierwszej, z blisko 84-procentowym poparciem, co było w kraju drugim najlepszym wynikiem wśród kandydatów na prezydentów miast na prawach powiatu.

Jest głęboko wierzący: „Kocham Pana Boga i się tego nie wstydzę, jestem z tego dumny”. Podkreślał to także w trakcie inauguracji ruchu Polska Jest Jedna. I wiele razy przy innych okolicznościach. Przed wyborem na prezydenta był szafarzem komunii świętej w parafii pw. Krzyża Świętego i aktywnym członkiem ruchów modlitewnych: Róży Różańcowej i Wspólnoty Niepokalanego Serca Maryi. Codziennie rano przed urzędowaniem uczestniczy w mszy. Jeszcze jako radny próbował zawierzyć miasto Maryi, ale po stronie siemianowickiego dziekana i proboszczów jakoś nie było entuzjazmu. W kampanii prezydenckiej złożył obietnicę, że jak wygra, to w pierwszym roku urzędowania zawierzy miasto Matce Bożej.

Czytaj też: Większa umieralność na deltę po szczepieniu? Fake news

Maryja menedżerem miasta

I tak się stało 8 grudnia 2015 r. Klęcząc w kościele Krzyża Świętego, powierzył miasto Niepokalanemu Sercu Maryi, a potem ufundował specjalny klucz do bram miasta. Lekkomyślni ludzie małej wiary trochę się podśmiewali, że już Maryja bez klucza do Siemianowic nie może się dostać.

Trzeba uczciwie przyznać, że za jego rządów Siemianowice Śląskie zaczęły się zmieniać. Uratowano przed zamknięciem jedyny szpital miejski. Bezrobocie spadło o więcej niż połowę – z 15 do 7 proc. (w sąsiednich miastach bezrobotnych jest jeszcze mniej, ale uznaje się to za prezydencki sukces). Gołym okiem widać nowe chodniki, ulice, naprawione jezdnie, ścieżki rowerowe, osiedlowe place zabaw, pojawiły się w ramach Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej rekordowe, jak na wymiar miasta, inwestycje przemysłowe i usługowe. Niewątpliwym sukcesem prezydenta było przekonanie ponad podziałami radych PiS, PO i SLD do wspólnej pracy na rzecz miasta. Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić taką wybuchową koalicję w Sejmie?

Jak to możliwe? – dociekał trzy lata temu „Nasz Dziennik”: „Rzeczy, które wydawały się nie do rozwiązania, rozwiązywały się, trudno wytłumaczyć, w jaki sposób – tłumaczył prezydent Siemianowic. – Po prostu cudowny, dzięki Matce Bożej i zawierzeniu”.

Prezydent uznaje, że każde miasto ma osobę odpowiedzialną za pieczę nad grodem, kogoś na kształt menedżera. W Siemianowicach menedżerem jest Maryja: „Myślę, że gdyby pozostali włodarze zdobyli się na zawierzenie swoich miast Niepokalanej, to cała Polska inaczej by wyglądała” – powiedział „ND”.

A podczas spotkania w Niepokalanowie pod intencją „Oddaj się Maryi” podkreślał: „Mieszkańcy pytają mnie, skąd biorę na to pieniądze, że tyle rzeczy udało się zrobić, i to w ciągu czterech lat. Myślę, że to wszystko działanie Matki Bożej i Jezusa”. Potem na Facebooku wyjaśniał, że użył „skrótu myślowego” kierowanego do… niewierzących: „Osoba wierząca od razu wie, o co chodzi, a chodziło o wsparcie duchowe Pana Boga, Matki Najświętszej, które ja czuję wewnętrznie, modląc się i prosząc o pewne łaski i wsparcie ze strony Nieba”.

Czytaj też: Premier zawierza Polskę Czarnej Madonnie, a Polacy są za

Koronawirus dotarł na Śląsk

Nie zawsze niebo jest przychylne prezydentowi. Tak było w ubiegłym roku, na początku pandemii, kiedy z kilkoma osobami modlił się na rogatkach z Chorzowem, Katowicami i Czeladzią o łaskę dla Siemianowic Śląskich. Żeby koronawirus ominął miasto Maryi. Nie wiadomo, czy modły pomogły. Od początku pandemii w Siemianowicach wykryto ponad 4,5 tys. zakażeń – zmarło 130 osób.

Gwoli prawdy są też tacy mieszkańcy, którzy nie wierzą w cudowne łaski, które Najświętsza Panienka zsyła dla zawierzonego jej miasta. Wielu twierdzi, że bez szerokiego strumienia pieniędzy z Unii Europejskiej nawet Matka Boża nie dałaby rady problemom po likwidacji wielkiej huty i kopalń. Toteż myślę sobie, że prawdy należy szukać mniej więcej po środku.

Na razie wróćmy do naszych baranów, czyli do nowo narodzonego tworu antyszczepionkowego pod chwytliwym wezwaniem „Polska Jest Jedna”. Mają wkrótce za nim pójść miliony. Bóg jeden wie, co się z niego wykluje. Może jeszcze wie Najświętsza Panienka. Nie będę się mieszał, choć to wszystko dzieje się pod moimi oknami.

Nie zakończę tak, jak zakończył poseł Braun. Zakończę tak, jak zaczął. Wszystkim ludziom dobrej woli, którzy zdroworozsądkowo dbają o zdrowie swoje i swoich bliźnich, nawet kosztem części swojej obywatelskiej swobody – szczęść Boże.

Czytaj też: Czy Polską tak naprawdę rządzi ePiSkopat?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną