Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Łowcy i sprawcy

Oszustwo „na pedofila”. Ofiary mają zarzuty, sprawcy grają bohaterów

W walce dobra ze złem, złem oczywiście byli pedofile. A łowcy, w drodze negocjacji, skłonni byli się zgodzić, że stosowali mniejsze zło. W walce dobra ze złem, złem oczywiście byli pedofile. A łowcy, w drodze negocjacji, skłonni byli się zgodzić, że stosowali mniejsze zło. Patryk Sroczyński
Nawet wśród „łowców pedofilów” są różne szkoły. W żyrardowskiej poszli najdalej. Za zbrodnie od razu wymierzali karę – najczęściej zaciągając kredyt na konto złapanego.
Nie wszystkich pokrzywdzonych śledczym udało się odnaleźć. Kilku z tych, do których dotarły organy, nie wyglądało na zadowolonych. O krzywdach mówili niechętnie, o konwersacjach na czacie mętnie.Anatol Chomicz/Forum Nie wszystkich pokrzywdzonych śledczym udało się odnaleźć. Kilku z tych, do których dotarły organy, nie wyglądało na zadowolonych. O krzywdach mówili niechętnie, o konwersacjach na czacie mętnie.

Gorzki smak sukcesu kryje się w niuansach tej mającej się ku końcowi sprawy sądowej. Nawet w obsadzie złych i dobrych charakterów panuje spore zamieszanie. Ofiary jednocześnie mają zarzuty. Z kolei oskarżeni grają bohaterów, tyle że sądzeni są z paragrafów jak dla bandytów. W sądowych kuluarach stróże prawa mówią, że to się musiało tak skończyć, kiedy państwo zaczęło przymykać oczy na samosądy.

Mętna sprawa

26 listopada zeszłego roku atmosfera przed salą rozpraw Sądu Okręgowego dla Pragi była napięta. W oczekiwaniu na rozprawę na jednym korytarzu stali poszkodowani i rodziny oskarżonych. – W głowie się nie mieści, że mój syn siedzi na ławie oskarżonych, a taki pedofil jeszcze go oskarża – syczała niezbyt cicho jedna z matek. Obowiązywały maseczki, więc trudno powiedzieć, jaką wywołało to reakcję. Zresztą pomysł na to przestępstwo był taki, że miało nie być żadnej reakcji.

Słuchając zeznań przed sądem, można szybko zrozumieć, dlaczego Akira Kurosawa wpadł na pomysł nakręcenia „Rashomona”. Tutaj też każdy miał inną wersję, np. nikt nie przyznawał się do trzymania noża, którym grożono ofierze. Napad z nożem to już poważne paragrafy. Albo rzeczy z mieszkania poszkodowanego – można odnieść wrażenie, że same przeniosły się do bagażnika samochodu sprawców. A kierowca to w ogóle nie brał w niczym udziału. Po prostu jeździł na Uberze i miał takich klientów. W pewnym momencie sędzia zapytała jednego z oskarżonych, czy w ogóle tam był. – Byłem, ale nic nie robiłem.

Zeznania pokrzywdzonego i oskarżyciela posiłkowego w jednej osobie też są mętne, bo to taka mętna sprawa. – Nudziłem się, bo nie było zleceń – opowiadał 36-letni Damian, wówczas kierowca taksówki, obecnie pracownik fizyczny.

Polityka 5.2022 (3348) z dnia 25.01.2022; Społeczeństwo; s. 34
Oryginalny tytuł tekstu: "Łowcy i sprawcy"
Reklama