Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Trafiony nierozpoznany

6 lat dla myśliwego, który zabił chłopca. Dlaczego tak mało?

Był przekonany, że jest to dzik – okazało się inaczej. Był przekonany, że jest to dzik – okazało się inaczej. Iza Kucharska
16-letni chłopiec został zastrzelony przez kłusownika. Prokurator oskarżyła sprawcę o zabójstwo i domagała się 15 lat więzienia. Sąd właśnie go skazał… na sześć lat. Spytacie: dlaczego tak mało za śmierć?
Zdarzeń, kiedy myśliwy zabił człowieka, Lubelski Ruch Antyłowiecki naliczył ponad 60 w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wszystkie sprawy kończyły się skazaniem za nieumyślne spowodowanie śmierci. I zazwyczaj karą w zawieszeniu.Iza Kucharska Zdarzeń, kiedy myśliwy zabił człowieka, Lubelski Ruch Antyłowiecki naliczył ponad 60 w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wszystkie sprawy kończyły się skazaniem za nieumyślne spowodowanie śmierci. I zazwyczaj karą w zawieszeniu.

W tej sprawie stan faktyczny w zasadzie jest bezsporny – tak sędzia Arkadiusz Śmiech z lubelskiego sądu okręgowego rozpoczął uzasadnianie wyroku sześć lat więzienia za zastrzelenie 16-letniego chłopca i ucieczkę. Chodzi o wydarzenia, które rozegrały się 1 listopada 2020 r. w miejscowości Kluczkowice-Osiedle, powiat Opole Lubelskie. Tego wieczoru trzech chłopców z internatu technikum ogrodniczego wyszło do pobliskiego sadu po jabłka. Zamarzyły im się jabłka posypane cynamonem. „Gdy byliśmy w sadzie, po około trzech minutach przyjechał ciemny samochód – relacjonował w sądzie jeden z chłopców. Ktoś wyszedł z samochodu, świecił latarką przez trzy minuty. Myśleliśmy, że to ochroniarz sadu” – tłumaczył. Dlatego starali się skryć. 16-letni Imanali Nurakhan, który przyjechał tu z Ałmaty, stolicy Kazachstanu, na początek roku szkolnego, by uczyć się w tutejszym technikum, akurat skulił się pod drzewem.

W samochodzie – ustalili później w śledztwie policjanci – był 51-letni Dariusz Ch., emerytowany policjant mieszkający nieopodal w bloku, członek koła łowieckiego, i jego kolega 41-letni Marcin B., strażak OSP i ministrant w pobliskim kościele. Jak relacjonował stan faktyczny sędzia: „Dariusz Ch. postanowił tego wieczoru udać się na polowanie. Przywołał kolegę dla towarzystwa i pomocy. Penetrowali teren łowiecki, znaleźli się w sadzie nieopodal internatu w godzinach nocnych, będąc przekonani, że wytropili dzika”.

Zauważyć miał go Marcin B. „Krzyknął »dzik«, więc zatrzymałem samochód i oświetliłem teren. Zobaczyłem czarną plamę bez nóg. Też stwierdziłem, że to dzik. Byłem pewny na tysiąc procent. Ta plama wyglądała na tył odyńca. Nie ruszała się, a one tak czasem robią. Cel był jakieś 70 m ode mnie.

Polityka 13.2022 (3356) z dnia 22.03.2022; Społeczeństwo; s. 39
Oryginalny tytuł tekstu: "Trafiony nierozpoznany"
Reklama